Per vaginam ad astra

Wpisy z tagiem: krokodyl

niedziela, 09 stycznia 2011

krokodyle No, wiadomo, między innymi z Nilu. Ale nie chodzi mi o te gady, chciałbym znaleźć genezę określenia niezbyt urodziwych kobiet mianem krokodyli. Skąd się to wzięło? Przecież na świecie jest tyle brzydkich rzeczy, z którymi można zestawić szpetną kobietę, choć ponoć takich nie ma. Jeno wina brak.

Tu znów odwołam się do Márqueza, bo to on polecił mi „Idy marcowe” Thorntona Wildera, sugerując w „Morzu utraconych opowiadań”, że jest to, obok „Moby Dicka” Hermana Melville’a, najlepsza książka jaką w życiu przeczytał.
„Idy marcowe” składają się z tłumaczeń – z łaciny i greki – listów pisanych od i do Cezara, a także korespondencji związanej z nim, na kilka miesięcy przed śmiercią Dyktatora.
W swych listach do królowej Egiptu – Kleopatry, Cezar nazywał ją – rzecz jasna po łacinie i nie wiem jak to brzmi w tym martwym języku – Krokodzidzią. Było to pieszczotliwe sformułowanie, ukazujące ciepłe, opiekuńcze uczucia Rzymianina do Egipcjanki. Oczywiście Najwyższy Kapłan Republiki przewrotnym i inteligentnym człowiekiem był, stąd Kleopatrę pieścił i głaskał, ale wzbudzał też równocześnie i z premedytacją niechęć i zazdrość u Rzymianek do królowej znad Nilu. Pominę tu sprawę urody ówczesnych Egipcjanek i faktu czy syn Kleopatry Cezarion był de facto spłodzony przez Cezara. Jednak Rzymianki były zazdrosne i sądzę, że tu właśnie leży geneza określenia „krokodyl” w stosunku do kobiety. Świadczyłoby to o tym, że to kobiety kobietom zgotowały ten los. Zainspirowane przez wybitnego polityka balansującego – w swym umyśle i poczynaniach – na pograniczu republiki i dyktatury.

Stąd moja teza, że to właśnie rzymskie kury z nadwagą, zazdroszcząc Kleopatrze urody, porównały ją do paskudztwa zamieszkującego wody jej królestwa. Rzymianki miały spory wpływ na politykę, jednak nie zajmowały się nią bezpośrednio, tylko plotkowały po sąsiadkach, nie służyły też w armii, stąd – jako kury domowe – miały sporo czasu. Wówczas wierzono w znaki, które sugerowały ptaki. Sam Cezar żalił się, że kapłani badali gęsie wątroby i nastrój kur przed bitwą i te wredne ptaszyska akurat były smutne, stąd nie mógł w danym dniu atakować. A, jak pisał w listach, miał idealne taktycznie pozycje. Kiedyś nawet użył podstępu i napasł te święte kury w przeddzień planowanej bitwy. Gdakały i biegały zadowolone, można było wystawić legiony do bitwy.

Tyle o krokodylach, a jeśli zaś chodzi o określenie pasztet, to odpowiedź nasuwa się sama. Chodzi o gęsi poświęcone Junonie, zwane kapitolińskimi, które uratowały Rzym przed Galami. I do dziś zajadamy świąteczne pasztety z gęsi.

Nie będę już nawet pisał, że złośliwe kury, znoszące podobnie jak krokodyle jaja, są zimne, bo nawet płakać nie potrafią, a krokodyle leją łzy, że hej. I te właśnie kury z zawiści wymyśliły określenie „głupia gęś” dla tych świętych, starożytnych ptaków.

Nie napisałem tego tekstu, by wywołać jakąś ptasią czy krokodylą wojnę albo grypę. W zasadzie za drobiem nie przepadam, za to jaja uwielbiam. I tak jak kogut z kurą, nie wiem czy dla jaj, czy na poważnie wszystko to co powyżej.

Tekst z Wirtualnych Impresji zatytułowany "Skąd się wzięły krokodyle".

Zakładki:
Linki
Pajacyki






site statistics