|
Per vaginam ad astra
Wpisy z tagiem: wybory samorządowe
sobota, 13 listopada 2010
Albo: Don't play your rockendroll to me in Mielec. Tu – odkąd mieszkam od kilkunastu lat – w Mielcu prezydentem (gdybym się wymeldował, byłby tylko burmistrzem) jest Janusz Chodorowski i będzie po wyborach. Więc szkoda zaśmiecać miasto i tracić pieniądze. Przyznam szczerze, że o tym, kto tu jest prezydentem, dowiedziałem się niespełna rok temu, przy okazji otwarcia nowego basenu. Ucieszyłem się na ten fakt, bo basen jest fajny, ja zaś mogę tam siedzieć godzinami i oddawać się cudownemu zajęciu: sikaniu do jacuzzi. Do wyborów pewnie nie pójdę, ale tym razem, po raz pierwszy, zainteresowałem się kandydatami. Pomyślałem, że skoro pan Chodorowski rządzi tu już 14 lat, a młodym człowiekiem nie jest, to przydałaby się i jemu, i nam, zmiana perspektywy. Nie znaczy to, że jest złym politykiem, znam gorszych, ale 14 lat to kupa czasu. I są przykłady w polityce, gdzie rządzący pełnili swe urzędy dłużej, choćby Jego Cesarska Mość Franciszek Józef czy Leonid Breżniew. Ich kraje miały się dobrze, choć obaj wykorkowali podczas wykonywania obowiązków. I nie chciałbym, by tak stało się w Mielcu. A skoro wspomniałem o monarchii i o najtrwalszym związku w historii, to nasuwa się pytanie czy burmistrzom i prezydentom, którzy tak długo pełnią urzędy, nie nadawać tytułów książęcych, które byłyby dziedziczne. Wybory mijają się z celem, a centrum miasta Mielca, przy Niepodległości i tak wygląda jak Luksemburg, albo przynajmniej Vaduz w Księstwie Liechtensteinu. Same banki. Chyba cała paleta tego dziadostwa z telewizyjnych reklam. Afiszują się jak pawie, choć przecież banki powinny być dyskretne i budzące zaufanie. Mam pewne wątpliwości czy pisząc ten tekst, w dodatku na blogu, sam nie wpadam w paradoks casas pavosas. Dawno nie pisałem, a podstawowym problemem każdego blogopisacza jest to, że kiedy ten nic nie pisze, jego teksty nie ukazują się na łamach blogoprzestrzeni. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
|