Per vaginam ad astra

Wpisy z tagiem: Wurgarność

niedziela, 09 stycznia 2011

rotlichtmillieu Nie wiem czy to jakieś natręctwo, czy jakiś uraz dziecięcy, ale strasznie rażą mnie kobiety używające słów wulgarnych. Nie mam nic przeciw tej „łacinie”, sam zaklnę nieraz siarczyście, nie przeszkadza mi to u innych, ale kurwująca czy chujująca kobieta to dla mnie jakaś porażka, coś co zupełnie mi nie pasuje do mojego obrazu świata.
Każde takie słowo odziera ją niejako z kobiecości, sprawia, że zupełnie traci swe prawa płynące z jej płci. Jest to tak odrażające, że można to porównać z takimi czynnościami jak na przykład: wyciąganie publiczne lekko stwardniałej wydzieliny z nosa czy drapanie się w restauracji po dupie bądź waginie. Casas pavosas w pełnym i ścisłym zakresie tych słów. Już szczerbata dziewczyna raziłaby mnie mniej.

Nie potrafię określić grup, sfer społecznych, które akceptują, tolerują, a nawet zachęcają do nadużywania przez kobiety tych słów. Na pewno przewagę stanowią kobiety młode, dziewczęta wręcz. Co mogę przypisać pewnej modzie, buntowi, dekadencji w stylu retro.
Często słyszałem w barach, takie właśnie głośno zachowujące się kurwująco – pizdujące panie i przybywały one z gościnnych występów zagranicznych (Anglia, Szkocja, Irlandia). Na urlop lub na dłuższy czas. Ale nie mogę tego uogólnić i wyciągnąć intuicyjnie, metodą indukcji, wniosków.

Mam dużą wrażliwość na zapachy, potrafię sobie je wyobrażać, kiedy słyszę z damskich ust takie słowa, od razu wyobrażam sobie najgorsze zapach jakie mnie w życiu spotkały. Te fetory właśnie wydobywają się z ich ust wraz z tymi słowami. Degradują one i wręcz unicestwiają wszelkie atrybuty kobiecości: seksapil, delikatność, wrażliwość, piękno. No sami powiedzcież czy moglibyście kochać kobietę, która non stop pierdzi? Czy moglibyście całować usta, które wydzielają fetor i odgłosy bekania (nie mówiąc już o technicznych aspektach tego procederu)? Usta, które należałyby choćby do najpiękniejszej i najurodziwszej damy?

I tu nie chodzi o jakieś moralizowanie, czego damie nie wypada. Nie mierzę też słowa „kurwa” w sensie ścisłym, bo nic do ladacznic nie mam. Kiedy jeszcze mogłem i chciałem, bo teraz jeszcze czasem mogę, ale mi się już nie chce, korzystałem z ich usług i nawet z czułością je wspominam. W skali świętości prostytutki są dla mnie wysoko błogosławione. I one też, za wyjątkiem nielicznych przypadków ulicznic najniższej, jednogwiazdkowej kategorii, nie przeklinają.
Najprawdopodobniej płynie to z mojego kompleksu dziwki i madonny. Bo takie nieprzyzwoite słówka, używane celowo, tylko w ściśle określonych sytuacjach uniesień erotycznych, podniecają mnie. Może w mej wyobraźni właśnie te wulgarne babsztyle profanują coś, co intymne?

Kobieta, jej zbędną i nieuzasadnioną wulgarnością, wypluwa z siebie wszystko co piękne i właściwe dla jej płci. Staje się żulem, obszczymurem z biustem i waginą. Hybrydą jakąś, czymś nieokreślonym.
Kobiecość jest dobrem społecznym, wspólnym, uwiecznionym i wyniesionym na piedestały przez twórców. Kobiety inspirowały największe dzieła i cuda świata, one były i są paliwem i silnikiem dla mężczyzny. To dziedzictwo kultury narodowej, światowej, a także dobro chronione przez wszystkie narodowe instytuty seksapilu i erotyki. Stąd takie wypluwanie kobiecości na lady, stoły barowe czy ulice uważam za skandaliczne okradanie ludzkości z tego co najpiękniejsze na Ziemi.

 

Zakładki:
Linki
Pajacyki






site statistics