Takie reklamy to w zasadzie dla niejednego blogera jedyna forma zarobienia jakichkolwiek pieniędzy. Ale nie dla mnie. Wszystkie reklamy jakie tu czasem, niczym kometa, błyszczały, załatwiłem sobie sam poprzez molestowanie znajomych. I uwierzcie, że musiałem wnosić wiele pokornych próśb, nawet do dawnych przyjaciół, by cokolwiek w tej kwestii poczynili. Chciałem to załatwić formalnie, choć dostawałem mniej niż połowę kasy, którą oni inwestowali. Ale nie o pieniądze przecież chodziło, a o prestiż. Myślałem sobie tak: inni zobaczą, że ktoś się reklamuje, pomyślą, że to musi być ważny i solidny blog.
Większość kumpli - reklamodawców mnie zlała, innych wziąłem podstępem albo nawet sprowadziłem sprawę do poziomu przysługa za przysługę.
Może faktycznie w Polsce ktoś żyje z pisania bloga, w co szczerze wątpię, ale jeśli tak, to na pewno jest ich nie więcej, niż tych żyjących z pisania książek.
Nie mam rzecz jasna żadnych finansowych aspiracji związanych z pisaniem bloga, ale byłaby to jakaś forma pochwały, poklepania mnie po pleckach. Naiwna, ale innej nie znam.
Pamiętam jeszcze parę lat temu blogopisacze wklejali sobie taki gadżet, który przedstawiał wartość ich bloga w dolarach amerykańskich. Oczywiście była to ściema, taka sama jak – mimo zapewne dobrych chęci twórców – reklamy AdTaily. Bo jeśli nie ma popytu, a jedynie ustala się cenę bloga? Nie słyszałem nigdy o tym, by ktoś sprzedał swój blog.
Sądzę, że efektem umieszczenia tych plakietek z AdTaily było pozbawienie niektórych marzeń i snów o potędze blogoprzestrzeni. Piszący swe sieciowe pamiętniczki wyobrażali sobie, że ich głos jest ważny, a tu niespodzianka, mierna wycena przez kapitalistyczny system. Mimo, że statystyki były optymistyczne, tysiące wizyt z wyszukiwarek, kwieciste i świetliste komentarze. Choć pewnie niektórzy nadal marzą o kalejdoskopach kolorowych reklam wokół swych sieciowych polemik i obrazów. Może zostaną docenieni, jak wielu malarzy, po śmierci. Ich autoportrety bez brody i lewego ucha osiągną wirtualne i niebotyczne ceny. Bo blog to przecież taki autoportret w ramkach statystyk i komentarzy.
blog.adtaily.pl/wyceniaj-sie-rozsadnie/
blog.adtaily.pl/skuteczne-pozyskiwanie-reklamodawcow-wywiad-z-kamilem-kostrzewa/ .
Poza tym oczywiście możesz promować swój blog na Blipie pod tagiem z promocjami AdTaily (#aaadtaily) i na GoldenLine: www.goldenline.pl/forum/998702/serwisy-gdzie-mozna-kupic-reklamy-via-adtaily .
I dodaj reklamy własne do widgetu zamiast namawiać kolegów do umieszczania reklam płatnych ;).
Niestety nic w tym świecie samo nie przychodzi i jeżeli chcesz zarobić na reklamach, to też musisz się sam trochę postarać.