Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Zostawić Pornografię

I może, tak jak Eastwood, który przecież zaczynał od spaghetti z koniną (w całej masie włoskich restauracji na północy stek z konia jest w menu), dojrzeje do czegoś, do kompromisu. Mało go w kinie. Choć czy byłby tak dobry jeśliby grał w każdym jak Linda?

Albo:  Ostatni seans w Popielawach

Pamiętam taką scenę z filmu “Pulp Ficion” Tarantino, w której Vincent dziwiąc się wielu zwyczajom europejskim, nie może pojąc faktu, że w paryskim McDonald’s można napić się piwa. Ale już szczytem nieporozumienia wydaje mu się, że w holenderskich kinach podają piwo i to w dodatku nie w amerykańskim, papierowym szajsie, a w szklankach. Jak w ogóle można pić piwo inaczej, zapytałbym.
Są to dane z lat dziewięćdziesiątych, dziś nie wolno już prawie nigdzie ani pić, ani palić, nawet drapać się po jajkach. Dobrze, że w naszym sejmie mamy jeszcze tego Papilota, co to dorobił się na winkach musujących do zrywania lampucer na wiejskich dyskotekach. I gorzkiej żołądkowej, którą upija się Janusz Gajos w Pilchowym, wigilijnym “Żółtym szaliku”. Teraz jest kimś, więc może będzie można pić, przeforsuje to jakoś… Kto wie? Tylko z kim i po co pić?
W kinie w Popielawach nie było piwa, ale mogłoby spokojnie być, nikomu by nie przeszkadzało. Nie nalewano piwa w kinie Paradiso u Tornatore. Proboszcz z tego sycylijskiego zadupia pewnie nie protestowałby. Ale podczas spektaklu wszyscy byli pogrążeni w tym magicznym lustrze. Nikt nie myślał o piwie. Włosi nie piją piwa prawie wcale.
No właśnie, czy wielkie kino powinno podawać piwo, czy ma być odświętne, wyjątkowe, hermetyczne, wręcz niedostępne. Kultura w ogóle opancerzona szkłem jak blask la Giocondy? Polewać dla kultury czy nie polewać, oto jest pytanie!

Fryderyka z “Pornografii” czy Kaziuka z “Konopielki” nikomu prezentować nie trzeba. Nie umiem znaleźć stosownego porównania… Clint Eastwood polskiego kina? A może bardziej – potrafiący zagrać nie tylko wszystkich, ale i wszystko Polański – Depardieu? Na pewno fizycznie są podobni, mocni, pewni siebie a jednak zgubieni i poza nawiasem. Samotni, piją, jak Rick w Casablance, ale nigdy się nie upijają. No, może ciut na smutno, jak Rosjanie.

Dobry Żywiec wołowy i ten w szklankach nie jest zły. Kiedy pijałem piwo hektolitrami, sięgałem po tę markę, choć zawsze staram się, z wielu względów pić lokalne browarowe wyroby. Nawet troszkę kasy na akcjach firmy zarobiłem, oczywiście nie tyle co Pan Papilot. W innym razie zostałbym dziś – jak każdy nieudacznik, leń i facet do niczego – politykiem.

Fryderyk z Pornografii puszcza łódeczkę (łódka Bolsa czy jak?). Podobny do Gerarda Depardieu, n’est – ce pas? Ten nos i to drapieżne, okocie spojrzenie konkurencji z Carlsberga.
Nie mam wątpliwości, że aktor wielkiej klasy, niestety niewykorzystany w naszym kinie, może robić wszystko i nikt mu nic nie może nakazywać. Bez żadnego “ale” i bez złośliwych i perspektyw. Bezsprzecznie.
Wiadomo, żywiec wieprzowy drożeje, a coś trzeba jeść. Tyle, że wydaje mi się, iż Majchrzak, o ile będzie miał fart, to najlepsze przed nim. I może, tak jak Eastwood, który przecież zaczynał od spaghetti z koniną (w całej masie włoskich restauracji na północy stek z konia jest w menu), dojrzeje do czegoś, do kompromisu. Mało go w kinie. Choć czy byłby tak dobry jeśliby grał w każdym jak Linda?

Pytanie można też postawić przewrotnie. Czy koncerny, które nie wiedzą co robić z nadwyżkami pieniędzy, w taki oto sposób nie finansują kultury w ogóle? Może one właśnie marnują pieniądze na kampanie reklamowe, z których niewiele będą mieć, a w świecie filmu będzie wrzeć i bulgotać, jak kraterze wulkanu. I pojawią się zmarnowane pieniądze, pędzące ku dalszemu zatraceniu. Za gażę z reklamy Krzysztof Majchrzak wyjedzie do Las Vegas, gdzie zapije się na śmierć. Przedtem, zanim nastąpi to najlepsze co przed nim, pozna kobietę swojego życia, po przejściach. Najlepiej prostytutkę. I dowiemy się czego chcemy, choć najgorsze w tym wszystkim jest to, że my nie wiemy, co chcemy wiedzieć. Podpowiadają nam to reklamy, uczy nas literatura, zachwycają, w swym kształtowaniu nas i naszym dorastaniu, kino i teatr.
Ostatni spektakl czy seans filmowy jest przed nami i ja nie chcę wiedzieć co będzie potem. Dokąd dopłynie ta papierowa łódeczka Kaziuka. W moim papierowym, chłopięcym życiu porty były zawsze najważniejsze. Miejsca, do których wracałem jak samotny, zbłąkany kuter bez świateł.

Tekst z Wirtualnych Impresji, opublikowany 26 stycznia 2010 roku

niedziela, 07 marca 2010, proces7






site statistics