|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Zostawić PornografięI może, tak jak Eastwood, który przecież zaczynał od spaghetti z koniną (w całej masie włoskich restauracji na północy stek z konia jest w menu), dojrzeje do czegoś, do kompromisu. Mało go w kinie. Choć czy byłby tak dobry jeśliby grał w każdym jak Linda?
Albo: Ostatni seans w Popielawach Pamiętam taką scenę z filmu “Pulp Ficion” Tarantino, w której Vincent dziwiąc się wielu zwyczajom europejskim, nie może pojąc faktu, że w paryskim McDonald’s można napić się piwa. Ale już szczytem nieporozumienia wydaje mu się, że w holenderskich kinach podają piwo i to w dodatku nie w amerykańskim, papierowym szajsie, a w szklankach. Jak w ogóle można pić piwo inaczej, zapytałbym.
Fryderyka z “Pornografii” czy Kaziuka z “Konopielki” nikomu prezentować nie trzeba. Nie umiem znaleźć stosownego porównania… Clint Eastwood polskiego kina? A może bardziej – potrafiący zagrać nie tylko wszystkich, ale i wszystko Polański – Depardieu? Na pewno fizycznie są podobni, mocni, pewni siebie a jednak zgubieni i poza nawiasem. Samotni, piją, jak Rick w Casablance, ale nigdy się nie upijają. No, może ciut na smutno, jak Rosjanie. Dobry Żywiec wołowy i ten w szklankach nie jest zły. Kiedy pijałem piwo hektolitrami, sięgałem po tę markę, choć zawsze staram się, z wielu względów pić lokalne browarowe wyroby. Nawet troszkę kasy na akcjach firmy zarobiłem, oczywiście nie tyle co Pan Papilot. W innym razie zostałbym dziś – jak każdy nieudacznik, leń i facet do niczego – politykiem. Fryderyk z Pornografii puszcza łódeczkę (łódka Bolsa czy jak?). Podobny do Gerarda Depardieu, n’est – ce pas? Ten nos i to drapieżne, okocie spojrzenie konkurencji z Carlsberga. Pytanie można też postawić przewrotnie. Czy koncerny, które nie wiedzą co robić z nadwyżkami pieniędzy, w taki oto sposób nie finansują kultury w ogóle? Może one właśnie marnują pieniądze na kampanie reklamowe, z których niewiele będą mieć, a w świecie filmu będzie wrzeć i bulgotać, jak kraterze wulkanu. I pojawią się zmarnowane pieniądze, pędzące ku dalszemu zatraceniu. Za gażę z reklamy Krzysztof Majchrzak wyjedzie do Las Vegas, gdzie zapije się na śmierć. Przedtem, zanim nastąpi to najlepsze co przed nim, pozna kobietę swojego życia, po przejściach. Najlepiej prostytutkę. I dowiemy się czego chcemy, choć najgorsze w tym wszystkim jest to, że my nie wiemy, co chcemy wiedzieć. Podpowiadają nam to reklamy, uczy nas literatura, zachwycają, w swym kształtowaniu nas i naszym dorastaniu, kino i teatr. Tekst z Wirtualnych Impresji, opublikowany 26 stycznia 2010 roku niedziela, 07 marca 2010, proces7
|
|