|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Moje podróże z HerodotemJak lek na samotność. Albo forma ostentacyjnej splendid isolation.
Często noszę ze sobą książkę. Trzymam ją w ręce wchodząc do sklepów, urzędów, zostawiam na tylnym siedzeniu samochodu. Są to Dzieje Herodota. Podejrzałem to u angielskiego pacjenta, László Almásy’ego, z filmu Anthony’ego Minghelli (1996). Rzadko kto zwraca uwagę i zerka na książkę , nawet bardzo rzadko. Sam nie czytuję Herodota, choć podróżuję z nim, w inny sposób jednak niż czynił to Ryszard Kapuściński. I nie tak jak, grany przez Ralpha Fiennesa, węgierski podróżujący hrabia.
Po co o tym piszę? Towarzystwo tej książki i martwego Greka, który wcale nie udawał Greka, ani nie udaje dziś nieżywego, wypełnia moją samotność. W ten sam sposób leczą samotność blogi, dają poczucie więzi z innymi, bez konieczności zbliżenia. Jak portale randkowe czy komunikatory dają uczucie obcowania z kobietą, serwisy erotyczne uczucie zbliżenia seksualnego, tako i blogi przedstawiają wizję słuchających nas w skupieniu i obdarzających nas atencją widzów, słuchaczy. Z jednej strony zmęczony jestem ludźmi, z drugiej zaś chcę ich bliskości, ale takiej jak ja sobie zażądam, jakiej wymagam. W sieci łatwiej tym sterować, w mojej świadomości bynajmniej, audytorium mnie nie zawodzi. Cedzę też przekazy słowami kluczami, zrozumiałymi tylko dla mnie, może dla bardzo nielicznych, którzy umieją wyłuskać moje paradoksy i niekonsekwencje, które świadomie i z premedytacją tu rozkładam. Nieważne, że nikt nie wyłapie, istotne jest oczekiwanie wędkarza gapiącego się w spławik. I kiedy dostaję sygnał, w którym wydaje mi się, że ktoś zazębił, zaskoczył, podjął grę, wtedy uśmiecham się. Bo już przez ten moment nie jestem sam. Uśmiecham się wtedy w barze do jakiejś kobiety, wcale niebrzydkiej i niezgorszej. Otwieram spod szklanki frappé Herodota w poczuciu zadowolenia upewniam się, że nie jestem sam. [Tekst z Wirtualnych Impresji, opublikowany 19 grudnia 2009 roku] niedziela, 07 marca 2010, proces7
Komentarze
farida82
2010/03/07 14:04:30
Ejże ejże....ale to już było :)
2010/03/09 23:56:14
Naszło mnie skojarzenie: "kałuża jako ograniczony akwen wodny, bez znaczenia strategicznego."Jasno określone granice, reszta to pikuś, Pan Pikuś.
2010/03/10 19:47:07
O wilgotności 100%, Inja. Może jednak gadajmy tam... na Wordpressie, ja jednak liczę się z tym, że każdego dnia może ktoś tu wszystko skasować.
Przyjdzie jakiś dobrze naoliwiony warszawski faszysta i skasuje wszystko w pizdu. 2010/03/12 20:09:10
"Bogaty jak Krezus". "Satrapa". I wiele innych. Ludzie używają tych wyrażeń a nie wiedzą, skąd pochodzą. A jeśli chodzi o szpanowanie Herodotem, to jedna moja znajoma, tuż przed maturą, spacerowała po korytarzach szkolnych z Biblią w ręku. O ile wiem, nie złapała na tę Biblię nikogo.
2010/11/16 15:55:59
www.youtube.com/watch?v=UFNY_mbALWQ&feature=player_embedded
Fakt , nudne masz życie Impresjonisto. Przekwitasz, a tam, czort jeden ? Nudzisz się strasznie. Styl rozpoznawalny, do bólu. Intelektualny bełkot. Znudzony drut. Serwujesz złoty puchar, ale z flakiem i to bez oleju. Dlatego tyle blogów piszesz i ani jednej gazety. Nadal szukasz tej jedynej w sieci, cudzie z nadwagą brzuszną ;) Z budką dla ptaszka ;) Przeproś żonę, kup jej kapcie, nową torebkę i pogódź się z losem, wszystko przemija, marzenia i wizje też :) Chyba nie chcesz skończyć jak Kosiński ? To już koniec, nema już nyc , jeno robaczywy Rydz ;) 2010/11/16 22:17:55
No jak to Uefqa? Złapała, Pana Boga za nogi.
Awicca, chcesz zwrócić na siebie moją uwagę? Na tak cenną atencję jak moja pracuje się w sieci około dwunastu miesięcy. Masz tyle samozaparcia w sobie? 2011/01/15 11:00:18
Też podejrzałam w filmie i kupiłam tę książkę, ale nie nosiłam ze sobą (mocne, to o kobietach, czyżby Marquez nie nauczył Cię o nich niczego?). Ogólnie nudna, przeczytałam tylko księgę drugą i historię o Gigesie, ze względu na Katharine Clifton. :)
2011/01/15 14:25:02
o o kobietach, czyżby Marquez nie nauczył Cię o nich niczego?
Marquez gówno wie o kobietach, tak samo jak i ja, choć niedawno jeszcze wydawało mi się, że wiem o nich dużo. To, że więcej wiem siedem razy więcej o kobietach, niż wiedziałem dwadzieścia lat temu, wcale nie oznacza, że cokolwiek wiem. Masz w sobie coś, co kiedyś przeżyłem (mimo Twego idiotycznego pseudonimu). Znamy się czy to déj vu?
Gość: , dhk163.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/16 21:35:26
Wysłałam maila z prośbą, na adres boskie yapko (jesu!) ! Bo nie widzę innego.
A jeśli chodzi o znajomość kobiet, to Wy Mężczyźni wiecie o nas duuużo więcej niż my same o sobie, dlatego wszelkie osądy to jawna prowokacja, doskonale wiecie co mówicie i po co. Pozdrawiam She. 2011/01/16 22:09:32
Wysłałam maila z prośbą, na adres boskie yapko
Nie rozumiem. To nie mój adres(mailowy?). Gdzie go tu widzisz? Skoro nie widzisz innego? I po co mi o tym piszesz? Może to jednak nie do mnie było. Wy Mężczyźni wiecie o nas duuużo więcej niż my same o sobie Co Ty nie powiesz? Skąd jesteś tak dobrze poinformowana?
Gość: , dhk163.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/16 23:16:54
Znalazłam w którymś wpisie. Trudno. Poszło w eter. Przepraszam za zamieszanie.
|
|