Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Pieprzeni fetyszyści

Stopy Żeby to jasny szlag trafił, właśnie niedawno wyczytałem w jakimś mądrym piśmie dla kobiet, że podniecanie się widokiem kobiecych stóp to – uwaga – podofilia. Zboczenie kurwa seksualne, pieprzona dewiacja, a nawet parafilia seksualna. I jest to klasyfikowane jako zaburzenie na tle seksualnym.
Od razu przyszedł mi na myśl fragment mej ulubionej powieści Garcii Gabriela Márqueza:

zdołał wyrwać z dalekiej nory na płaskowyżu legendarnego generała Saturno Santosa, Indianina czystej krwi, niezbyt pewnego, który chodził zawsze tak, jak mnie, kurwa, mać zrodziła, bosymi nogami po ziemi, panie generale, bo my, twardzi mężczyźni, nie mamy czym oddychać, jeśli nie czujemy ziemi, zjawił się okryty kocem wymalowanym w dziwne zwierzęta o intensywnych kolorach, przybył sam, tak jak chodził zawsze bez eskorty, poprzedzany ponurą sławą, uzbrojony jedynie w maczetę do ścinania trzciny, odmawiając wyciągnięcia jej zza pasa, bo nie była to broń tylko narzędzie pracy, i przyniósł mi w prezencie orła ułożonego do walk na ludzkich wojnach, i przyniósł harfę, matko, święty instrument oddalający burze i przyspieszający zbiory swymi dźwiękami, harfę, której struny generał Saturno Santos pieścił muzyką serca, budząc w nas wszystkich tęsknotę za wojennymi nocami trwogi, matko poruszył nas wojenny zapach psiego parchu, wstrząsnęła w głębi duszy wojenna piosenka o złotej łodzi

Gabriel García Márquez, Jesień patriarchy

Nie ma to tamto, sprawa jest poważna, a sama podofilia może kojarzyć się nawet z pedofilią. A jeśli wykastrują mnie chemicznie albo skierują na jakieś przymusowe leczenie?
Jednego pojąć nie mogę: Dlaczego akurat stopy? Bo dłonie, które podniecają mnie w równym stopniu, nie są już objęte mapą dewiacyjną, są poza tą linią demarkacyjną, wyznaczającą normalność. Tak jak i uszy, oczy czy incisura jugularis.
Normalnym jest także pożądanie przez faceta męskiego tyłka, co być może będę musiał bezapelacyjnie zaakceptować w więzieniu, jeśli posadzą mnie za podofilię. Kwestionowanie preferencji seksualnych gejów, naśmiewanie się z ich celowników erogennych, są niepoprawne politycznie, niemodne i całkiem passe. Ale kobiece stopy w erotycznych fantazjach faceta to już odmiana fetyszyzmu, parafilia czy tam dewiacja seksualna..
Rozumiem problem gdyby owo pożądanie tyczyło martwych stóp, zajętych jakąś martwicą, bez czucia albo stóp odciętych, złożonych w formalinie, ale tu przecież chodzi o naturę ożywioną, o unerwione, ukrwione i poruszające się stopy kobiety, która najprawdopodobniej ma umysł oświecony. Stworzony, być może nieudolnie, ale jednak na podobieństwo mężczyzny.
Dla mnie naturalną konsekwencją faktu istnienia footballu jest kwestia istnienia footjobu. A apoteoza kobiecych stóp, które przecież niejednokrotnie stanowią jej jedyny kontakt z Matką Ziemią i realnością, jest jak najbardziej w porządku.
Próbuję siebie przekonać, bardziej niż innych, bo zwykłe i niewinne, i aseksualne łaskotanie stóp może skierować już na nas pewne podejrzenia, nie mówiąc o masażu stóp, który to uwiecznił w klasyce filmu Quentin Tarantino.

Stopy

Sam stosunkowo późno odkryłem u siebie te mroczne tajemnice mego umysłu. Kobiece stopy pojawiły się w mych fantazjach znacznie później niż stopy procentowe czy wiedza o tym, że jard to trzy henrykowskie stopy. Czyli, jak się domyślacie, w wieku już dojrzałym. Wszystko przez słabą i zaściankową edukację seksualną w dawnych, peerelowskich czasach. Ale na szczęście zdążyłem, bo zrobiliśmy krok milowy w kierunku obniżania stóp procentowych. A krok milowy, to przesunięcie się o jedną milę, czyli o 5280 stóp.

 

wtorek, 29 grudnia 2009, proces7
Komentarze
Gość: Inspektor Lesny, c-b1e8e355.014-8-73746f44.cust.bredbandsbolaget.se
2009/12/29 17:14:13
"wykastrują mnie chemicznie"

No to co, wydaje Ci sie to takie okropne? Baby przestana Cie wykorzystywac...
-
2009/12/29 18:49:36
Myślę, że to kwestia klasyfikacji. Ludzie lubią klasyfikować, przyporządkowywać do pewnych kategorii, grupować, tak jakby wszystko dało się logicznie wytłumaczyć.
Każdy z nas, od czasu do czasu ma ochotę na jakąś odmienność i nie jest to żadna dewiacja, pod warunkiem, że nikogo tym działaniem nie krzywdzimy.
Problem pojawia się w momencie, gdy staje się to, jedynym sposobem osiągnięcia przez nas satysfakcji seksualnej, ale to przecież nasz problem

Ja czasem lubię połazić na wysokimi obcasach i sprawia mi to niesamowitą przyjemność, więc czy jestem altocalciphilistką; czy jeśli mam fantazje erotyczne związane z murzynem to mogę już mówić o sobie akromotofilistka; mam czasem ochotę na seks w basenie, więc dopadła mnie właśnie albutofilia; chciałabym się kochać dziś w parku, a więc zapadłam na agorafilię; dziś romantycznie, po ciemku i bożemu z zawiązanymi oczami, nie bo to już amaurofilia; jeśli mam ochotę w teatrze na scenie, odegrać z moim lubym sceny z filmu Inferno (znawców kina ambitnego przepraszam, tylko taki pornos przychodzi mi w tym momencie do głowy) to już zalążki autagonistofili; jeśli pewnego wieczoru zaczynam pieścić własnymi rękoma, własne piersi, to chłop mi rzeknie, przestań natychmiast pieprzona autofetyszystko; a jeśli czasem wieczorem mam ochotę się najzwyczajniej przytulić i poczuć bezpiecznie jak dziecko, wow matko toż to już, autopedofilia i nie ma rady czas się leczyć;
jedziemy dalej, słodki filmik z partnerem nago, w roli głównej pachnie autoskopofilią;
taniec pod gwiazdami klasyfikujemy jako choreofilię; jeśli kiedyś zdarzy nam się objąć drzewo, ot taki nieszkodliwy kontakt z naturą, a nie dendrofilia, zakrzyknie oburzona sąsiadka, notabene obrończyni przyrody z Grin Piss; dziś ubieram się tylko w futro, więc to doraphilia niestety; czy jeśli mamy ochotę poocierać się noskami to, to już amoralna frotteuryzma; osiąganie przyjemności jadąc 120/h to hodophilia, a jeśli w tym czasie jeszcze pogłaszczemy lubego, po włosach na głowie, właśnie popełniliśmy hyphephilie; jeśli zamkniemy się w biurze na kwadrans i szybki numerek, szef może nas zwolnić za klaustrofilifobię, no chyba, że będzie to szef; większość kombinacji z fiskusem to przestępstwo kleptofilii na picie; uległość i podporządkowanie wobec pracodawcy zaczniemy traktować jako formę masochizmu, jeśli w towarzystwie opowiemy
sprośny dowcip, przyjaciele mogą uznać nas za moriaphilistę; zmysłowa rozmowa telefoniczna z kochankiem, będzie narratofilią; wszystkie czatowe klępy to nimfomanki; uważaj jeśli podobają ci się moje oczy, może to już oculophilia; kobieto, jeśli lubisz tylko duże: członki, patelnie czy portfele, jesteś przebrzydłą phallophilistką, fani Playboya, a może już pigmalionizmiści; wszystkich bujających w obłokach i śniących po nocach o cyckach Pameli Anderson, muszę ostrzec, że jeśli się zaraz nie obudzą, zachorują na zelofilie; jeśli kiedyś będziesz miał ochotę ugryźć mnie w uszko, pamiętaj, że zaraz później usłyszysz, ode mnie: - ty brutalny wampirze seksualny, zaraz się
posikam ze śmiechu, moment czy to już przypadkiem nie hydrofilia, o przepraszam obsceniczne słownictwo związane z moczem należy zakwalifikować jako swoistą urolalię; jedno wiem na pewno nikt nie namówi mnie na arachnefilię, a wszyscy fani pieluszek autonepiofililiści, wywołują u mnie odruch wymiotny, sorry emetofilię ;-);-);-)

Dziękuję

A Procesa proszę, aby dopieścił językowo i wykorzystał przestrzenie tekstpod warunkiem, że ma na to ochotę ;-);-);-)

Farida


-
2009/12/29 21:20:48
Eee, chyba trochę przesadzasz :)
O tych wszystkich "-filiach" nie decyduje sam fakt, że dany element jest dla mężczyzny podniecający, ale to, że BEZ NIEGO nie można osiągnąć podniecenia i/lub satysfakcji seksualnej. Czyli byłbyś fetyszystą, gdybyś bez widoku stópki nie potrafił poczuć spełnienia.
Co by nie było - nie ma co czerpać wiedzy psychologicznej z pism kobiecych ;)
-
2009/12/29 21:32:08
Kiedyś zobaczyłam pewną stopę faceta i bardzo mi się podobała, w dodatku byłam nastawiona do niego (i tej stopy) erotycznie. Oznacza to, że mam w sobie jakieś niebezpieczne zalążki? To uleczalne?
-
Gość: , c-b1e8e355.014-8-73746f44.cust.bredbandsbolaget.se
2009/12/29 23:25:36
Alez oczywiscie, Winnata! Uleczalne!
Atu link do doktora:
www.livslust.t.se/eckecorner/NewFiles/efirst.html
-
2009/12/30 10:05:11
byłbyś fetyszystą, gdybyś bez widoku stópki nie potrafił poczuć spełnienia.

A jeśli ani bez, ani z? Pewnie jestem kryptofetyszystą.

No nieźle, nieźle Farida, rozpisałaś się, ale powiem Ci szczerze, że do niedawna nie odróżniałem filatelisty od syfilityka. Stąd Twój tekst jest dla mnie zupełnie niezrozumiały.
-
2009/12/30 10:27:47
Ale mnie postawiłeś do pionu, to ja się tu staram, zazanaczam obecność na urlopie i po kilku głębszych ;-) szampana, a Ty mi tu takie cmoje, boje, że nie rozumiesz, to jak Ci mam ;-* wytłuścić kursywą ;-*, a może wolisz praktycznie ;-*

Za dużo uśmiechów, będzie, że kaszalot i wc ;-* i diupa z tym ;-*
Wniosek z tego taki, że w czwartek wracam do pracy i nie będę już tyle gdakać.

ps. Co za narybek, flądry...
Stopy procentowe, po spożyciu trunku z Biedronki, jeszcze następnego dnia,
stoją wysoko ;-*








site statistics