Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Zmierzchy i lustra

Teatry, które w swej niepozornej wiedzy, są w fazie plateau, dla zbłąkanego turysty są już dawno martwe. Bo one są nieżywe, tylko jeszcze nie mają owej świadomości swego nieistnienia. Pokraczni aktorzy o utrwalonych gestach, niezdolni zagrać niczego nowego, choć z utęsknieniem patrzący na rozkłady jazdy pociągów, które już od dawna nie kursują.

“Jedyne zło, jakie prasa może wyrządzić człowiekowi, to wydrukować wiadomość o jego śmierci.” [Eugène Ionesco]

Kiedy umierają miasta, zabierają też ze sobą w nicość teatry. Papierowo- drzewny zapach kurzu we foyer i tylko najstarsi pamiętają zapach cygar i perfum Yves Saint Laurent. Pozostają tylko afisze i odarte plakaty na murach. Czasem przejedzie samochód sunący lakierem i zapachem jaśminowej kobiety, wcale nieobecnej. Jedwabnego szala i styropianowego asfaltu w skrzyżowanym odbiciu lustra. Niekiedy wiatr spowoduje archeologiczne odkrycie śmietniska, uwalniając stare gazety z tymi samymi plakatami.Wspomnienie cierpliwych widzów, którzy obejrzeli spektakl dziesiątki razy, kiedy wydawało im się, że witają się przed budynkiem teatru. Ani wtedy obecni, ani dziś istotni. Zgrane gesty aktorów, powtarzane na targowych placykach i w zachodzących słońcem spelunkach. Teatry, które w swej niepozornej wiedzy, są w fazie plateau, dla zbłąkanego turysty są już dawno martwe. Bo one są nieżywe, tylko jeszcze nie mają owej świadomości swego nieistnienia. Pokraczni aktorzy o utrwalonych gestach, niezdolni zagrać niczego nowego, choć z utęsknieniem patrzący na rozkłady jazdy pociągów, które już od dawna nie kursują. To dobrze, że nie kursują, bo jest alibi, że nie można wyjechać i spokojnie przeczekać kolejną noc przy szklaneczce porto i paczce cameli, licząc na cud porannego scenariusza. Scenarzysta wraca do wspomnień, chce napisać o swej pierwszej dziewczynie znad wiklinowej rzeki. Reżyser mówi mu uśmiechnięty, że ależ tak, że jak najbardziej, że właśnie tego potrzeba, choć przecież obaj wiedzą, że do teatru już dziś nikt nie przyjdzie, że ludzie z miasteczka chętniej oddadzą się monotonnemu, acz pewnemu procesowi spacerowania po alejkach parku, po wyznaczonych szlakach, niż spojrzą w kierunku sceny, gdzie kiedyś opowiadano im o czymś, czego nie rozumieli, choć brzmiało to wyniośle i dostojnie, a nawet i czasem to powtarzali garbatym echem. Bo w tym mieście nie chcą czytać plakatów, bo w tym mieście zaraz będą drukować nekrologi.

[proces 2 czerwiec 2006; z tomu "Zawróceni w Czacie"]

niedziela, 08 listopada 2009, proces7
Komentarze
2009/11/08 21:00:00
Czy chodzi o teatry? A może o sztuki, których nie można grać stale, bo skończą się chętni do ich oglądania? Teatr może odżyć przy zmianie repertuaru, przy powiewie świeżości, przy zaskoczeniu widza, Do tego potrzeba jednak pewnej energii, tej siły tworzenia i wizji, siły która się przeniesie na innych i wyrwie ich z uśpienia.
-
Gość: Inspektor Lesny, c-b1e8e355.014-8-73746f44.cust.bredbandsbolaget.se
2009/11/08 21:53:44
"chętniej oddadzą się monotonnemu, acz pewnemu procesowi "

A tutaj mamy krociutkie streszczenie notki, w razie jak by kto nie mial czasu czytac calosci...
Ale warto, naprawde.

-
2009/11/11 14:45:49
pretensjonalnie.
-
2009/11/11 14:50:46
pretensjonalnie.

Nawet kiczowato i obciachowo, że dorzucę. Ale nie miało ambicji literackich.
-
2009/11/14 00:36:44
Dla mnie nie było kiczowato, ale lepiej już tego nie komentuj. ;)
-
2009/11/26 09:51:32
jak dla mnie poetycko...z zadumą...melancholią...zamyśleniem...błyskiem lustra
...w tafli zmierzchu...lubię takie klimaty...pachnące aromatem czarnej kawy...o poranku






site statistics