|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnicze korelacjeW zasadzie nieco mi wstyd, bo praktycznie nie zajmuję się tym miejscem, w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy wpisałem tu pięć notatek, a przez parę miesięcy nawet zablokowałem dostęp do tego bloga. Co mnie dziwi, pozycja rankingowa tego miejsca wciąż rośnie, jakby wbrew i na przekór logice.
W kategorii "Kultura" pozycja lidera:
Przez parę lat istnienia tego bloga zaledwie parę razy mieściłem się w pierwszej setce lokalnej klasyfikacji, mimo że pielęgnowałem to miejsce, udzielałem się na forach, pozostawiałem sporo linków, komentowałem blogi z Blox.pl, choćby te wstawiane na jedynkę. Pod pseudonimem, w komentarzach, wstawiałem link do Qui penis… i nie udawało mi się wejść do pierwszej setki bloksowego rankingu. Przyznam, że nie rozumiem tego fenomenu, bo tak wysoko i w tak długim czasie nie byłem nigdy notowany. Przy czym – jak zaznaczyłem – nie uczestniczę już w dyskusji na forach Gazety (tam w sygnaturce można pozostawić link do swojego bloga), nie komentuję bloksowych blogów, ani też nigdy nie byłem reklamowany przez stronę główną portalu. Krótko i zwięźle pisząc: moja aktywność na tej platformie zgasła praktycznie całkiem. Może to zabrzmi nieco fałszywie, ale odczuwam coś na kształt – być może – zażenowania oraz czuję się nie fair wobec innych blogopisaczy, ciężko pracujących i uczciwie współpracujących z administracją i redakcją Bloksa. Moje poczucie winy nie jest jakieś głębokie, aczkolwiek dla niektórych moje wyznania mogą zabrzmieć szczerze. Być wyrazem zakłopotania człowieka skruszonego. Poważnie rozważam możliwość powrotu na łono "mącącego wodę penisa". Wówczas usprawiedliwię niejako me wysokie notowania albo, jak teraz, wbrew oczekiwaniom i bezsensownie, zacznę opadać w klasyfikacjach. Wtedy zacząłbym podejrzewać, że istnieje jakaś dodatnia korelacja pomiędzy blogową bezczynnością, a ilością odwiedzających. Im mniej głupot piszesz, tym więcej cię czytają. Takie idyllyczne, sieciowe miejsca. Bez ględzących non stop znerwicowanych ciotek, przekupek w komentarzach i straganiarzy, usiłujących opchnąć innym własne albo i nie, świeżo co wyprodukowane, blogowe buble.
czwartek, 08 października 2009, proces7
Komentarze
ama_bilis
2009/10/08 09:16:24
Oni po prostu nie mogą żyć bez Ciebie. Wrzucili Cię do pierwszej setki, żeby zmusić Cię do pisania. Nie daj się!
2009/10/08 12:47:30
W zasadzie chciałoby się powiedzieć: "who cares"? Pierwsza reakcja.
Po zastanowieniu - w tym szaleństwie jest metoda. Stats nie były przez Ciebie nabijane poprzez atrakcyjność lub unikalność zawartości, również nie poprzez lawinowy wzrost rzeszy kominowyznawców. Stats wynikały z Twego indyczenia się że Cię krzywdzą. Przestałeś - to Ci rzucili marchewę. Tak to widzę. Ale może to tylko złudzenie i najzwyczajniej maszyna się rypła albo admin przysnął i oparł się łokciem nie na tym klawiszu co trzeba. Dinozaur jesteś a doszukujesz się spisków jak dziecko. 2009/10/08 13:36:06
"Gdybym był bogaczem jabadaba..."
Będziesz bogaczem, może nawet już jesteś, i tyle. 2009/10/08 16:04:06
Przestałeś - to Ci rzucili marchewę
Sugerujesz jakoby wychowywano mnie tu metodą kija i marchewki? Wydaje mi się, że mylisz pojęcia, odnajdywanie korelacji nie jest poszukiwaniem spisku. Jeśli pewnego dnia odkryjesz, że zimą oglądasz więcej seriali i przy tym więcej tyjesz, zaczniesz podejrzewać, że istnieje związek pomiędzy bielą śniegu a Twoją wagą. Skąd wiesz, że jestem dinozaurem, spotkaliśmy się gdzieś w starych czasach, w triasie czy kredzie? Ama, dam tu drogie reklamy, niech zarobią na pośrednictwie. Muszę jakoś z godnością i dumą znieść te wysokie notowania. Tak, Kawciu, moje wnętrze i jego wystrój czynią mnie bogatym. O! Jak ładnie wszystkim odpowiedziałem. 2009/10/08 22:10:22
Pięknie odpowiedziałeś - brakowało mi Twoich niezrównanych ripost...
2009/10/11 09:24:03
Takie ciche miejsca w sieci, bez zgiełku i jazgotu są super. Chce się do nich wracać.
|
|