Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Sklejanie rajskich kadrów

W cyrku zawsze najprawdziwszy był dla mnie klown, reszta zaś sztuczna i lukrowana. Klown, który, przewrotnie i wbrew intencjom otyłego dyrektora cyrku w meloniku, był tam najmniejszym blagierem.

Może niektórych z Was pocieszy moje małe wyznanie. Otóż: nie wszystko co napisałem w sieci, było zgodne z prawdą. Przy czym podkreślam, iż piszę o momentach, w których świadomie fabularyzowałem czy konfabulowałem rzeczywistość. Nic o przypadkach, w których wszystko zdarzyć się mogło.
Spotykam się z tym w wielu miejscach w sieci, gdzie innym zarzuca się kłamstwo, nieszczerość, zmyślanie, przedstawianie siebie – na przykład na blogach przez ich autorów – z zupełnie innej perspektywy. Nieprawdziwej. Wielu oczekuje by pisano w sieci prawdę, tylko prawdę i całą prawdę.
To dość trudne, bo spojrzenia są subiektywne, a od pisania czy mówienia prawdy są przecież politycy, dziennikarze oraz pomniejsi urzędnicy bankowi. Do tego, jeśli założyć, że prawda jest jedna, a fałsz ma nieskończoną ilość postaci, fakty na blogach byłyby przedstawiane w identyczny sposób. Oględnie i znacznie upraszczając można by dojść do wniosku, że wówczas, na dany temat pisano by tak samo. Co byłoby dość nudne i nużące.
Ale załóżmy coś nieprawdopodobnego, beznadziejnie ryzykowną tezę, że ludzie posiadają zdolność przedstawiania rzeczy w obiektywny sposób. Zdolność, możliwości i wystarczającą wiedzę. Zgodnie z zasadami klasycznej logiki zaś, z prawdy wynika jedynie prawda. Z fałszu zaś cokolwiek, zarówno prawda jak i fałsz. I to wynikanie znużyłoby nas, przy założeniu, że piszemy, konsekwentnie, permanentnie i ściśle to, co wynika z prawdy, czyli prawdę.
Sam jestem zwolennikiem tezy, że prawda jest tajemnicza i ma jedno oblicze. Stąd – jak każdą tajemnicę – należy umieszczać ją w szczelinach, rogach, gdzieś pomiędzy cynicznymi sekwencjami. Nie należy owej tajemnicy podkreślać, wytłuszczać czy pisać dużymi literami.
Poznanie prawdy mogłoby mieć dla nas poważne konsekwencje, na przykład takie, że zaprzestalibyśmy jej poszukiwania. Może nawet przestalibyśmy myśleć, czego następstwem byłoby częstsze otwieranie rozporka (w różnych celach) niż umysłu. Czy chcemy oglądać powszedniość, codzienność? Te najokropniejsze z okropności i przykrości jakie nas spotykają?

Staram się unikać, naprawdę próbuję się kontrolować, choć nie zawsze mi wychodzi, by nie operować wytłuszczeniami, podkreśleniami albo wyrazami pisanymi dużą literą. Bo czytelnik musi sam znaleźć ów prawdziwy wyraz, w magicznej szczelinie. Pominąwszy inny, ważny aspekt: podkreślenia, wytłuszczenia i inne zaznaczania są objawem braku szacunku dla czytającego. Piszący sugeruje na co masz zwrócić uwagę, co jest istotą rzeczy w danym tekście. A od takich wyborów jest przecież odbiorca.
Lubimy, a nawet kochamy prawdę, ale paradoksalnie jej nie chcemy, uciekamy, gdy pochłania ona nasze szczeliny i zakamarki. Spróbowałbym nawet zestawić prawdę z kobietą: im bardziej tajemnicza i nieodkryta, tym bardziej uwodzi. W końcu tak jak kobieta jest ona rodzaju żeńskiego.
W cyrku najprawdziwszy był dla mnie klown, reszta zaś sztuczna i lukrowana. Klown, który, przewrotnie i wbrew intencjom otyłego dyrektora cyrku w meloniku, był tam najmniejszym blagierem.

Skoro w poprzednim odcinku przywołałem film Giuseppe Tornatore to, konsekwentnie i prawdziwie, zawołam go jeszcze raz filmem “Cinema Paradiso”, który jest dla mnie następstwem i konsekwencją filmu Petera Bogdanovicha “Ostatni seans filmowy” z 1971 roku. I pewnie uważni widzowie dostrzegli, że akcja obu filmów znajduje się w tym samym czasie. Inna przestrzeń, ale czas ten sam. Bo był to czas śmierci kina, jego pierwszego upadku.

casablanca

Blog jest sceną, jest kadrem filmowym, przynajmniej dla mnie. Rzeczywistość, prawda leżą na zupełnie przeciwnym biegunie niż te z świata reklamy i seriali. My chcemy ją widzieć w wersji kinowej, uproszczonej, niezłożonej. Zatem nieprawdziwej, bo prawda to pełny i bardzo szeroki horyzont, ujmujący wszelakie aspekty, konteksty i perspektywy.
Na blogach ją znajdziemy, w skrawkach, strzępach, odpadkach. Tak jak w filmie “Nuovo cinema Paradiso” (1988) znajdował ją Salvatore w wyciętych kadrach. I tak składał te strzępki, odnajdując w nich siebie: szczerego, pragnącego, prawdziwego.
I taki moim zdaniem ma być blog, ma być narzędziem do szukania prawdy o sobie. Jedni dochodzą do poznania siebie szybko, inni przez całe życie. Skoro zatem blogopisanie jest urządzeniem, może i nawet pomocnym, niedorzecznym byłoby badanie jego autentyczności. Weryfikowanie prawdy w zakamarkach, prawdy, której właśnie poszukuję.

Tekst z Wirtualnych Impresji, z dnia 19 września 2009

poniedziałek, 19 października 2009, proces7






site statistics