|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Samotność blogodystansowca i soliterO ostatnim numerze Polityki jest artykuł pod tytułem Ogień w Kominku, autorstwa Agaty Górnickiej i Piotra Stasiaka. Mniej więcej w tym samym czasie ukazuje się w sieci artykuł Jacka Żakowskiego o spadku czytelnictwa gazet i periodyków zatytułowany Ginące plemię. Redaktor Żakowski biadoli i stęka, i kwęka, że media papierowe upadają, wspomina o dotacjach państwa, który mogłyby je ewentualnie ratować, w czym widzi szansę dla ratowania demokracji. Bo Internet pasożytuje na prasie niczym soliter, a żywiciel upodabnia się do pasożyta. Owszem, blogopisacze kradną newsy stacjom telewizyjnym, gazetom, robią to też portale, które okradane są przez blogi i odwrotnie. Ale tym razem mamy do czynienia chyba z sytuacją odwrotną, bo to Polityka zapełnia swoje szpalty tekstami i fotkami pozyskanymi via Internet. Zatem sieć, a ściślej blogosfera, staje się źródłem i inspiracją dla papierowego pisma. Więc i pan Żakowski, jak i autorzy "Ognia w Kominku" łykają nieco tego tasiemca w panierce. A to już sugeruje pewne znamiona symbiozy. Pamiętam kiedyś doszło do podobnej sytuacji, a było to tak: Kominek napisał, że brzuchomówca Wojciech Glanc się zabije, bo nikt nie lubi brzuszka jego pacynki. Sprawę tego samobójstwa nagłośniły blogi i portale internetowe. Gdyby nie Kominek, nie wiedziałbym nic o tym samobójstwie, a jak wiadomo, samobójstwa są bardzo ważną i niecierpiącą zwłoki sprawą. I chodziłbym po świecie taki nieświadomy jako ten głąb niedoinformowany. Gazeta.pl, Alert24, Pardon, od razu rozpowszechniły tę informację, podając źródło, którym był Kominek. Nawet pod fotografią, na której miało być umieszczone owo samounicestwienie nieszczęsnego brzuchomówcy, podawano jako źródło blog Kominka. Który to po prostu zrobił screen z wypowiedzi zamieszczonej na You Tube. Więc, konkludując: mam kupować prasę by przeczytać to co piszą na blogach? Jakiż to ma sens, skoro samych blogów mi się za bardzo już nie chce czytać? Problem kolizji, lęków i fobii twórców mediów nie tkwi w innych, nowych, konkurencyjnych formach przekazu informacji, leży on w odpowiednich drogach i autostrady są z pewnością rozwiązaniem. Będzie szybko i bezkolizyjnie, każdy odnajdzie swój pas, ale zapłacimy za to samotnością.
Samotność na autostradzie nocą może być bardzo przyjemna, jeśli mamy cel. Cóż z tego, że płyniemy, pośród doskonałych drogowskazów i szyldów, nowoczesnych GPS, skoro wprowadzają nas one w kolejną samotność?
piątek, 09 października 2009, proces7
Komentarze
winnata
2009/10/10 21:39:40
Może się zdarzyć i tak, że jesteśmy samotni wśród bliskich, wśród znajomych i całego tłumu ludzi, z którymi się spotykamy. Zastanawiam się czy samotność to nie jest jedynie stan umysłu w jaki sami się wprowadzamy.
2009/10/10 21:48:53
Jeśli ktoś nie potrafi być sam ze sobą, nie będzie umiał być z kimś.
Kiczowata "S@motność w sieci" mi się skojarzyła jakoś teraz. |
|