|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Fünf FrankenZa pięć franków można kupić paczkę fajek, takich poślednich, bo średnio kosztują 6.50 CHF. No ale w więzieniu to się pali byle co chyba.
Tak przy okazji, pięć franków, tyle że francuskich, miał bohater “Białego” z tryptyku “Trzy kolory”.
Cinq Francs Ponoć istnieje tajny projekt, który przewiduje kasowanie blogasków, które nie zajęły stanowiska w sprawie Lokatora, aktualnego Le Locataire zuryskiego więzienia. Więzień ten, czekający na ewentualną ekstradycję do Stanów Zjednoczonych, dostaje dziennie pięć franków szwajcarskich kieszonkowego, plus ciuchy i żarcie, rzecz jasna.
Za pięć franków można kupić paczkę fajek, takich poślednich, bo średnio kosztują 6.50 CHF. No ale w więzieniu to się pali byle co chyba. Sprawę wszyscy znacie, ja zaś tylko spieszę z uzupełnieniem. Chcę wykazać, że jestem pełnoprawnym i zdyscyplinowanym członkiem blogoprzestrzeni, więc wspomnę o tym nożu w wodzie czy zębie ukrytym w ścianie. Anagramy i zagadki były zaś specjalnością pisarza i szachisty Vladimira Nabokova. Tego samego specjalisty od literatury, szachów i nimfetek, który podsunął pomysł Adrianowi Lyne, a wcześniej Stanleyowi Kubrickowi. I – niestety – Romanowi Polańskiemu. Gdyby w owym czasie, te trzydzieści lat temu z hakiem, Polański nakręcił film o tym, co naprawdę był uczynił nie czyniąc tego zarazem, wówczas idę o każdy zakład, że dostałby Oscara. Bo jest wielki. Media sugerują, że reżyser jest już stary i miał pecha, że szwajcarska policja złapała go przed śmiercią. Ale bohater “Lokatora”, kiedy okazało się, że pierwszy skok z okna przeżył, wczołguje się po raz drugi do swojego mieszkania i skacze drugi raz. Nie, nie chcę tu wyrażać absolutnie żadnej opinii. Że Roman Polański swoje przeszedł w życiu i ten fragment po dokonaniu przestępstwa, a może nawet zbrodni, za którą niektórzy chcieliby go wykastrować chemicznie, to właśnie takie wczołgiwanie się po raz wtóry by się unicestwić. Tak właśnie wygląda przestrzeń blogowa, piszący komentują dane wydarzenie. W zasadzie piszą o tym samym, tak samo, korzystają z podobnych źródeł i toczy się gra: kogo wyszukiwarki polubią. Zupełnie nieistotnym jest co i jak i czy odniosę się do kwestii Lokatora. Ważne jest to, ilu ludzi tu zerknie. I rację mają ci, którzy mają więcej fanów albo czytelników. Więc co tu mówić o blanc égalité w opiniach. A sędziowie i politycy są przecież też ludźmi, takimi jak my. Kieślowski miał rację w “Białym”, równość wobec prawa w demokracji to mrzonka. I ja tu nie wyrażam osądu, bo ci którzy są na wolności, zawsze będą mieć rację nad tymi za kratkami. Choć często sam nie wiem, po której stronie krat jestem. Przecież Humbert Humbert (u Kieślowskiego też jest Karol Karol) Nabokova spisał swe wspomnienia w więzieniu, tęskniąc za swą Dolores Haze. Nimfetką – lolitką, która zmarła w wieku lat siedemnastu w Wigilię, przy porodzie. Niedługo po Humbercie, który zmarł na zawał serca w więzieniu, w roku 1952, trzydzieści osiem dni przed Dolores.
Jeremy Irons w roli Humberta Humberta i Dominique Swain jako Lolita – Dolores Haze. Adrian Lyne, 1997. Taka miłość czy pożądanie do nimfetek to Skaza, którą może znacie, też z J. Ironsem. Tam winowajca sam siebie karze zsyłką. A kobietę – femme fatale – gra Juliette Binoche, Kieślowska Trójkolorowa, choć jak najbardziej niebieska. [Tekst napisany 1 października 2009 na blogu wirtualne impresje] sobota, 17 października 2009, proces7
Komentarze
uefqa
2009/10/17 17:28:05
W "Pięknych dwudziestoletnich" Hłasko pisał, że Polański potrafił zagrać nawet klamkę. A pewnego dnia, kiedy rzeczony Hłasko pił wódkę z rzeczonym Polańskim, ten ostatni, nagle, ni z gruchy ni z pietruchy rzucił w autora "Pięknych Dwudziestoletnich" pustą flaszką. Na pytanie ofiary, dlaczego mianowicie to zrobił, odpowiedzaiał, że chciał sprawdzić jaka na ów czyn będzie reakcja.
2009/10/17 17:39:57
Kurcze, poznaję Twoje teksty natychmiast, jak tylko zaczynam czytać już wiem, że to było. A ten kotlecik jeszcze świeżutki...
2009/10/18 22:32:51
No właśnie Uefqa, jeśli w więzieniu dobrze zagra klamkę, nie będzie miał żadnego problemu z ucieczką.
Że młodzież dzisiaj jeszcze czyta Hłaskę... Zaskoczyłaś mnie Uefka. No wiem, ale to już było i nie wróci więcej Kawciu. 2009/10/19 06:33:35
Proces - czytam różne rzeczy. "Lolitę" też. I uważam, że analityczny, ścisły umysł i matematyczna precyzja Nabokova powinna cechować wszystkich pisarzy. Bo pisanie to nauka ścisła wbrew pozorom.
Jeśli chodzi o czytanie to pewnego razu, dawno, dawno temu, był w naszym kraju - raju piłkarz, który potrafił sklecić poprawnie dwa zdania, dzięki czemu był oblegany przez dziennikarzy. I pewnego dnia, pochwalił się, że przeczytał całego "Ulissesa". Przyparty do muru, po dziennikarskich ochach i achach, że taki mianowicie intelgientny i że przebrnął przyznał się, że tak naprawdę strawił tylko dwie pierwsze strony w/w. 2009/10/19 10:14:20
ścisły umysł i matematyczna precyzja Nabokova powinna cechować wszystkich pisarzy
By lepiej liczyli pieniądze płynące z honorariów? I Nobla z literatury zastąpić nagrodą z dziedziny matematyki? Zresztą Bertrand Russell dostał Nobla literackiego w 1950. A przecież przede wszystkim był matematykiem. 2009/10/19 11:06:47
Proces - a taki Platon, zakładając Akademię za najważniejszą, podstawową, decydującą o tym, kto zostanie przyjęty w poczet uczniów; cechę adeptów uważał znajomość matematyki. Nawet motto stosowne ulokowano przy wejściu, a mówiące, że nie ma tu wstępu nikt, kto się nie zna na matematyce.
|
|