Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Fünf Franken

Za pięć franków można kupić paczkę fajek, takich poślednich, bo średnio kosztują 6.50 CHF. No ale w więzieniu to się pali byle co chyba. Tak przy okazji, pięć franków, tyle że francuskich, miał bohater “Białego” z tryptyku “Trzy kolory”.

Cinq Francs
Cinque Franchi

Ponoć istnieje tajny projekt, który przewiduje kasowanie blogasków, które nie zajęły stanowiska w sprawie Lokatora, aktualnego Le Locataire zuryskiego więzienia. Więzień ten, czekający na ewentualną ekstradycję do Stanów Zjednoczonych, dostaje dziennie pięć franków szwajcarskich kieszonkowego, plus ciuchy i żarcie, rzecz jasna.

Fünffranken

Za pięć franków można kupić paczkę fajek, takich poślednich, bo średnio kosztują 6.50 CHF. No ale w więzieniu to się pali byle co chyba.
Tak przy okazji, pięć franków, tyle że francuskich, miał bohater “Białego” z tryptyku “Trzy kolory”. Wprawdzie były to franki francuskie, ale akcja “Lokatora” rozgrywa się przecież w Paryżu, tak jak notabene fragment “Białego”. Białego jak śnieg, który ma oznaczać równość. Równość wobec prawa, w którą Krzysztof Kieślowski wątpi. Dziwne to jest, że Kieślowski tak we wszystko wątpił, nawet w istnienie Boga, a jego filmy są mimo to takie dobre.
Karol Karol – grany przez Zbigniewa Zamachowskiego – zużywa trzy franki na telefon (dokładnie 2.80 FRF) do – wtedy już – byłej żony. W pewnym sensie jest to seks telefon, ale przecież nie będę Wam opowiadał całego filmu.

Sprawę wszyscy znacie, ja zaś tylko spieszę z uzupełnieniem. Chcę wykazać, że jestem pełnoprawnym i zdyscyplinowanym członkiem blogoprzestrzeni, więc wspomnę o tym nożu w wodzie czy zębie ukrytym w ścianie.
Kto pamięta “Lokatora”, wie, że bohater Trelkovsky, grany przez Polańskiego, skacze dwa razy, tak jak listonosz pukał dwa razy, a z oboma sprawami związana jest poniekąd osoba Jacka Nicholsona z “Chinatown”. Polański pukał chyba tylko raz i to ponoć od tyłu.

Anagramy i zagadki były zaś specjalnością pisarza i szachisty Vladimira Nabokova. Tego samego specjalisty od literatury, szachów i nimfetek, który podsunął pomysł Adrianowi Lyne, a wcześniej Stanleyowi Kubrickowi. I – niestety – Romanowi Polańskiemu. Gdyby w owym czasie, te trzydzieści lat temu z hakiem, Polański nakręcił film o tym, co naprawdę był uczynił nie czyniąc tego zarazem, wówczas idę o każdy zakład, że dostałby Oscara. Bo jest wielki.
Brnę sobie po tych wariacjach nie na temat i nieścisłościach, bo ja nie zajmę żadnego stanowiska w kwestii Romana Polańskiego. Sądzę, że zajmowanie stanowiska, nawet przez przyjaciół wielkiego reżysera, tylko mu szkodzi. Wiadomo: nagonka na pedofilów i – idąca za tym – chęć pokazania nieuchronności i powagi kary, zmusi sądy do surowości. Szwajcarzy mają z Amerykanami na pieńku przez te całe tajne konta i żydowskie pieniądze, więc będzie to dla nich medialna szansa dla rehabilitacji. Wprawdzie sądy są niezawisłe, ale, że zacytuję fragment z ‘Białego’: widzę światełko w tunelu. Współżycie z nieletnimi jest karalne też w Szwajcarii, więc potrzeby ekstradycji nie ma. Proces może odbyć się u Helwetów.
Hipokrytą nie będę i powiem szczerze, że wykorzystanej wiele lat temu dziewczynki wcale mi nie żal, a i bardzo się cieszę, że Polański nie spędził wówczas kawału życia w jakimś więzieniu, tylko zrobił doskonałe filmy, którymi mogłem się delektować. Raduję się, że umknął amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości i życzyłbym mu by nadal umykał.
Przy okazji chciałbym wam napisać, że to co zrobił reżyser, nie ma nic wspólnego z pedofilią. Pedofilia nie jest karalna, tak posiadanie penisa nie jest gwałtem. Nie każdy pedofil jest przestępcą i nie każdy uprawiający seks z nieletnią jest pedofilem. Więc nie czytajcie głąbów, którzy piszą o tym w ten sposób. Oni nie rozróżniają pojęć: warunek konieczny i wystarczający.

Media sugerują, że reżyser jest już stary i miał pecha, że szwajcarska policja złapała go przed śmiercią. Ale bohater “Lokatora”, kiedy okazało się, że pierwszy skok z okna przeżył, wczołguje się po raz drugi do swojego mieszkania i skacze drugi raz. Nie, nie chcę tu wyrażać absolutnie żadnej opinii. Że Roman Polański swoje przeszedł w życiu i ten fragment po dokonaniu przestępstwa, a może nawet zbrodni, za którą niektórzy chcieliby go wykastrować chemicznie, to właśnie takie wczołgiwanie się po raz wtóry by się unicestwić.
Osobiście sądzę, że proces i surowy wyrok dla Romana Polańskiego jest na rękę politykom walczącym o swoje elektoraty, stąd obstawiam, że będzie z nim źle.
Swoją drogą to dziwne, że ten nóż z wody, ten ząb ze ściany (to była jedynka) wyjęto teraz… Nie wierzę w to, że wcześniej, przez ponad trzydzieści lat nie było sprzyjających okoliczności ku temu. W sumie polskie służby specjalne mogły go przechwycić u nas w kraju i wytargować za niego jakąś tarczę albo zniesienie wiz do USA. Cokolwiek by wleźć Jankesom w dupę. Tyle, że tym dorosłym, legalnie.

Tak właśnie wygląda przestrzeń blogowa, piszący komentują dane wydarzenie. W zasadzie piszą o tym samym, tak samo, korzystają z podobnych źródeł i toczy się gra: kogo wyszukiwarki polubią. Zupełnie nieistotnym jest co i jak i czy odniosę się do kwestii Lokatora. Ważne jest to, ilu ludzi tu zerknie. I rację mają ci, którzy mają więcej fanów albo czytelników. Więc co tu mówić o blanc égalité w opiniach. A sędziowie i politycy są przecież też ludźmi, takimi jak my. Kieślowski miał rację w “Białym”, równość wobec prawa w demokracji to mrzonka. I ja tu nie wyrażam osądu, bo ci którzy są na wolności, zawsze będą mieć rację nad tymi za kratkami. Choć często sam nie wiem, po której stronie krat jestem. Przecież Humbert Humbert (u Kieślowskiego też jest Karol Karol) Nabokova spisał swe wspomnienia w więzieniu, tęskniąc za swą Dolores Haze. Nimfetką – lolitką, która zmarła w wieku lat siedemnastu w Wigilię, przy porodzie. Niedługo po Humbercie, który zmarł na zawał serca w więzieniu, w roku 1952, trzydzieści osiem dni przed Dolores.

lolita_lyne

Jeremy Irons w roli Humberta Humberta i Dominique Swain jako Lolita – Dolores Haze. Adrian Lyne, 1997.

Taka miłość czy pożądanie do nimfetek to Skaza, którą może znacie, też z J. Ironsem. Tam winowajca sam siebie karze zsyłką. A kobietę – femme fatale – gra Juliette Binoche, Kieślowska Trójkolorowa, choć jak najbardziej niebieska.
Te związki, te aluzje, paradoksy, komedie i tragedie, przypadki, niesprawiedliwości i życie w grzechu, i przestępstwie, i w potępieniu albo kontrowersji, tworzą wielką literaturę i magiczne kino, które kocham. Roman Polański na pewno mnie do tej miłości inspirował, kiedy czytałem o nim jeszcze jako piękny i dwudziestoletni. Bo Hłasko o nim wspominał, jakby ktoś nie wiedział. Ponoć potrafił zagrać wszystko. Może on wciąż gra, a być może nawet reżyseruje. A my czekamy w napięciu. Bo tak pięknie to wszystko się składa i przeplata, przebarwia i lśni.

[Tekst napisany 1 października 2009 na blogu wirtualne impresje]

sobota, 17 października 2009, proces7
Komentarze
2009/10/17 17:28:05
W "Pięknych dwudziestoletnich" Hłasko pisał, że Polański potrafił zagrać nawet klamkę. A pewnego dnia, kiedy rzeczony Hłasko pił wódkę z rzeczonym Polańskim, ten ostatni, nagle, ni z gruchy ni z pietruchy rzucił w autora "Pięknych Dwudziestoletnich" pustą flaszką. Na pytanie ofiary, dlaczego mianowicie to zrobił, odpowiedzaiał, że chciał sprawdzić jaka na ów czyn będzie reakcja.
-
2009/10/17 17:39:57
Kurcze, poznaję Twoje teksty natychmiast, jak tylko zaczynam czytać już wiem, że to było. A ten kotlecik jeszcze świeżutki...
-
2009/10/18 22:32:51
No właśnie Uefqa, jeśli w więzieniu dobrze zagra klamkę, nie będzie miał żadnego problemu z ucieczką.
Że młodzież dzisiaj jeszcze czyta Hłaskę... Zaskoczyłaś mnie Uefka.

No wiem, ale to już było i nie wróci więcej Kawciu.
-
2009/10/19 06:33:35
Proces - czytam różne rzeczy. "Lolitę" też. I uważam, że analityczny, ścisły umysł i matematyczna precyzja Nabokova powinna cechować wszystkich pisarzy. Bo pisanie to nauka ścisła wbrew pozorom.
Jeśli chodzi o czytanie to pewnego razu, dawno, dawno temu, był w naszym kraju - raju piłkarz, który potrafił sklecić poprawnie dwa zdania, dzięki czemu był oblegany przez dziennikarzy. I pewnego dnia, pochwalił się, że przeczytał całego "Ulissesa". Przyparty do muru, po dziennikarskich ochach i achach, że taki mianowicie intelgientny i że przebrnął przyznał się, że tak naprawdę strawił tylko dwie pierwsze strony w/w.
-
2009/10/19 10:14:20
ścisły umysł i matematyczna precyzja Nabokova powinna cechować wszystkich pisarzy

By lepiej liczyli pieniądze płynące z honorariów? I Nobla z literatury zastąpić nagrodą z dziedziny matematyki? Zresztą Bertrand Russell dostał Nobla literackiego w 1950. A przecież przede wszystkim był matematykiem.
-
2009/10/19 11:06:47
Proces - a taki Platon, zakładając Akademię za najważniejszą, podstawową, decydującą o tym, kto zostanie przyjęty w poczet uczniów; cechę adeptów uważał znajomość matematyki. Nawet motto stosowne ulokowano przy wejściu, a mówiące, że nie ma tu wstępu nikt, kto się nie zna na matematyce.
-
2009/10/19 21:08:13
Wciąż jesteśmy tacy sami?






site statistics