Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Impresje Arundati

Są takie blogi, nawet te dobre, które w żadnym razie nie powinny być ujmowane w postaci książki. Tak jak pewnych książek zekranizować się nie da.

Są takie blogi, nawet te dobre, które w żadnym razie nie powinny być ujmowane w postaci książki. Tak jak pewnych książek zekranizować się nie da.
Początkowo zdawało mi się, że blog Arundati pisze mężczyzna. Był dość ostry, choć nie zawierał wcale żadnej tandetnej pornografii, nie było w nim wcale żadnych obrazków, filmików i – o ile dobrze pamiętam – nie zawierał też pikantnych historyjek, które budowałyby kolejne fazy gry seksualnej.

arundati

Szczerze mówiąc, do dziś sądzę, że te historie mógł pisać facet. Niedawno trafiłem na reklamę książki, a blog zniknął w międzyczasie. To raczej naturalne: Chcesz poczytać – zapłać. Moim zdaniem warto. Sam przeczytałem całość, komentowałem tam często. Stąd nie kupię. O ile dobrze pamiętam, Miia wyczaiła ten blog i mi go poleciła. Potem czytywałem go regularnie. Miał w sobie tę specjalną cechę, którą lubię. Bo seks był tam jedynie pretekstem do opisania niecodzienności, takiej pachnącej antykami i bibliotecznymi, zużytymi książkami, drukowanymi pół wieku temu. Albo i dalej.
Jedna rzecz przekonała mnie do tego, że blog Arundati może jednak pisać kobieta. Było to w momencie kiedy przeczytałem "Ciało obce" Rafała Ziemkiewicza. Bo rzeczy są nieco podobne, co oczywiście nie oznacza, że każdy musi mieć perspektywę podobną do mojej.
Nie mam doświadczenia w czytaniu książek traktujących o seksie i erotyce, tak jak nie czytam sensacji, fantastyki i kryminałów. Szkoda mi na to czasu, bo to wszystko można obejrzeć gdzieś pomiędzy wieczorną filiżanką herbaty a prognozą pogody na radosne bądź smętne dni.
Przy czym przy dość mętnym i drętwym wątku sensacyjnym u Ziemkiewicza, aspekt erotyczny wypada u niego, na tle ekspresji i impresji Arundati, całkiem blado.

Sam tytuł: "Terapia narodu za pomocą seksu grupowego" zdał mi się pociągający, erotykę bowiem już dawno traktuję jako terapię na me ponure dolegliwości. Przecież tak zaadresowałem i zatytułowałem blogi, które prowadzę, mniej lub bardziej regularnie, z mymi wirtualnymi koleżankami: Kawą i Alkacją. Nie, ależ nie, nie podejrzewam, że autor "Terapii narodu…" zaczerpnął tytuł ode mnie. A nawet jakby, to byłoby mi miło.
Nie jest to pewnikiem żadna podniecająca historia dla młodych ludzi, dla mnie też nie była. Traktowałem ten blog jako pewien pretekst do pogawędki, może był on też instruktażowy dla starszego pokolenia? W żadnym razie nie była to pikantnie podniecająca opowieść, która tworzyłaby kalejdoskop masturbacyjno – inspirujący. O dwa kliki dalej ludzie mają porno i czerwone tuby, bliżej niż na odległość kolejnej ulicznej latarni.

Opowiadanie o seksie, erotyce może być terapią dla autora, dla czytelnika samo czytanie byłoby raczej niepokojące. Choć niektóre fantazje z książek, owszem, nadają się do realnej realizacji. Ale przed użyciem skonsultuj się ze swoim terapeutą i przeczytaj ulotkę dołączoną do leku. Impresje i terapie Arundati to był dobry blog. W rzeczy samej.

 

wtorek, 01 września 2009, proces7
Komentarze
Gość: confetti, public56999.xdsl.centertel.pl
2009/09/13 12:38:29
znam to, czytałam to pasjami online!!! jeszcze mam u siebie pozostalosc linka. kupuję !!!
-
Gość: astroid, adhh48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/27 23:49:35
Książkę czyta się dobrze, a filozofia Arundati staje się (jej) erotykiem, a jej przeżycia niemal (także tylko jej) filozofią. Ale co przeżyła, to przeżywa i w tym szkopuł, że może je tylko zamienić w słowa, ładne (nie zawsze). ale szczere.
zamienły się w czarodziejkę, jedną!
Jedną DORODNĄ samiczkę!
Pioreczkiem jemiołki przesuwam nad wszystkimi drobniuśkimi - okiem niewidocznych - załamań Twego nieodgadnionego ciała, nie pomijając najbardziej tajemnych sfer!
Jak astroida!
-
Gość: astroid, adhh48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/27 23:53:07
Muszę uzpełnić, bo wypadło słowo:
"Czarodziejki" zamieniły się w jedną czarodziejkę!
-
2009/10/28 13:42:18
No ja przeczytałem blog, więc książki nie kupię. Z czarodziejkami to jest taki problem, że jedynie czarownica umie opisać wrażenia czarodziejki, bowiem dojrzała już do tego. Z wiekiem każda czarodziejka przeobraża się w cyniczną i wyrachowaną czarownicę.
-
2009/10/31 02:22:59
Stary blog Arundati czyli tej autorki jest dokładnie tutaj:

web.archive.org/web/20060422062405/arundati.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?8,2005

Można ta przeczytać sporo rzeczy które są w książce. Podziękujcie ;)
-
Gość: Lula, chello089075061125.chello.pl
2009/11/05 01:45:51
Dziwi mnie, że ludzie z uporem maniaka twierdzą że ostre porno mogą tworzyć tylko faceci. Ostrej babskiej literatury jest trochę, chocby Catherine Millet. Wystarczy trochę posłuchać co mają do powiedzenia - przy minimalnym doświadczeniu takie wątpliwoścvi znikają. Skoro autor podpisał się jako 'autorka '- może z samego szacunku wypadałoby ją 'autorką' nazywać?
Nie jestem przekonana co dowartości literackiej tych zapisków- na pierwszy rzut oka wydawały się troche pretensjonalne. Dlatego zastanawiam się czy to kupować..
-
2009/11/05 14:39:45
Skoro autor podpisał się jako 'autorka '- może z samego szacunku wypadałoby ją 'autorką' nazywać?

A czyż "autorka" nie jest autorem tej książki? Pilotka (taka czapka jest) za sterami samolotu nie jest pilotem?
Nie bądź taką antyfeministką, kobieta może być autorem książki, lekarzem, a nawet premierem czy prezydentem. Chyba że wolisz "premierę" bądź "prezydentkę"?
-
Gość: Malizn, xdsl-4239.zgora.dialog.net.pl
2009/12/17 10:02:12
Pisać o JPII że nie był inteligentną osobą.... ? W tym momencie dałaś dupy i to niezle!!
-
Gość: Erwina, d207-6-1-247.bchsia.telus.net
2010/01/29 20:32:57
Jak na moj gust to paraintelektualne zapiski ekstatycznie samouwielbiajacej sie baby, ktora z jakichs powodow twierdzi, ze jej zycie jest na tyle wspaniale ze trzeba sie nim podzielic z szersza publika. Wlasnie skonczylam ksiazke, polecila mi ja przyjaciolka i ciesze sie, ze jej nie kupilam, bo zalowalabym wydanych pieniedzy. Jakas taka niedorobiona jak dla mnie, ani nie poszla za bardzo w erotyke, ani w polityke, wszystkiego tak jak na lekarstwo i jakos sie kupy nie trzyma. Malo pasjonujaca lektura. Za malo prawdziwych szczegolow, tak jakby autorka wcale nie chciala sie dzielic z nami tymi szczegolami, lub tez ich nie odczuwala. Jakby chciala powiedziec, patrzcie jakie ciekawe mam zycie, takie ciekawe, ze nawet nie mam czasu o nim pisac. To po co pisze? Albo tez jest osoba bardzo powierzchowna i nie widzi i nie czuje szczegolow. Z drugiej strony sie nie dziwie, przy takiej sile przerobowej nie ma czasu na refleksje. Dlatego byc moze ta ksiazka powinna byc napisana za 20-30 lat, gdy autorka bedzie miala czas aby ja sensownie napisac. Narazie to jeden wielki chaos, nieudolna proba zaszokowania. Mnie zszokowal jedynie chaos.
-
Gość: Jesion, ds1.pollub.pl
2010/12/16 05:06:55
Arundati to Edyta Bartosiewicz
-
Gość: Insomnia, user-46-113-169-162.play-internet.pl
2011/04/11 09:45:30
Jak dla mnie ksiazka jest swietna, nareszcie polacy zaczynaja sie otwierac na tematy seksualnego tabu. Cos pieknego czytac o swiecie znanym tylko z marzen i niesmialych pragnien wiekszosci z nas... Boimy sie wlasnej seksualnosci, boimy sie siegnac po to, czego tak naprawde pragniemy... A Arundati wlasnie to robi, zapiski kobiety spelnionej... o tak, to jest wlasnie wziecie odpowiedzialnosci za swoje szczescie w zyciu bez wzgledu na opinie publiki. Pozdrawiam!






site statistics