Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Apartheid Bloksowy i Historia Pewnego Playboya

sex in cinema1984 Pamiętacie jeszcze moją "Historię Jednego Playboya"? Nie sądzę, być może niektórzy, najstarsi moi czytelnicy coś kojarzą.
Zatem w skrócie: znaleziony gdzieś u mnie w śmieciach numer Playboya z grudnia 1984 roku stał się pretekstem do opowiadania historii o PRL, oczywiście z mojej perspektywy. Był to numer wydany w Niemczech, wówczas jeszcze Zachodnich (RFN), bo – czego niektórzy mogą nie pamiętać – istniały jeszcze Niemcy Wschodnie (NRD). Opowiadałem o moich młodych latach, spędzonych w schyłkowej, peerelowskiej rzeczywistości, dodając do tego – sam nie wiem po co – zeskanowane strony tego pisma. I to praktycznie stało się zalążkiem powstania tego bloga. Później jego losy toczyły się różnie, ale, w końcu, główny ciężar blogopisania przeniosłem na WordPress. Choć bywały chwile, gdy Qui penis aquam turbat był dla mnie najważniejszym blogiem.
Potem zacząłem się czuć tu niepewnie, co było konsekwencją złego, o charakterze dyskryminującym, traktowania mnie przez Ekipę Gazety. Pod byle pretekstami skasowano mi spore, jedno z najpopularniejszych forów w Gazecie, a także, w zasadzie bez konkretnego uzasadnienia i po ponad półrocznym montowaniu dowodów, blog na Blox.pl: cyc.blox.pl.
Od tego momentu zacząłem się czuć tu dyskryminowany i wciąż mam wrażenie, że administracja poszukuje tylko pretekstu, by mnie stąd usunąć. O tym jak kasowane są moje wypowiedzi na forum Gazety czy rozpowszechniane są informacje jakobym był szkodliwym trollem blogowym, pisałem na moim blogu na WordPressie. Tu po prostu się bałem, bo skutki złych stosunków z niektórymi administratorami Gazety odczułem na wielu innych serwisach (Wykop, Blip itd., itp), a nawet Ols pisał na mnie donosy do administracji WordPressu, by skasowano mi blogi. Na szczęście udało mi się z tego jakoś wybrnąć. Na Blipie nie pozwolono mi otworzyć konta, zaś na Wykopie w ciągu parunastu godzin skasowano.

Co skłoniło mnie do owych retrospekcji i dlaczego nie boję się już o tym na tym blogu pisać?
Co do drugiej kwestii postawionej w moim pytaniu: boję się. Obawiam się, że o ile mnie nie skasują, zrobią mi znów jakiegoś "psikusa". Nazwą moich znajomych, którzy założą konta w innych serwisach gównami. Albo zdefiniują mnie na wejściu jako "trolla". Wielu ludzi wierzy w te opinie, stąd nie komentuję nic na form Gazety, czy prawie wcale nie udzielam się na obcych blogach Bloksa. No bo przecież zostałem napiętnowany. Jako troll i twórca sieciowych rynsztoków. A, wbrew pozorom, apartheid gazetowy istnieje, czego ja jestem żywym dowodem.
Staram się nie podpadać, zaprzestałem komentowania innych blogów w serwisie Blox.pl. Nie piszę listów na forum Gazeta.pl (i tak wszystkie jak jeden mąż kasowano). Jeśli otrzymuję jakąś sugestię, jak choćby tę, natychmiast stosuję się do roszczeń czy żądań. Nawet jeśli moim zdaniem, sugestia jest niedorzeczna i bezpodstawna. Usunąłem kilka fotografii z tego miejsca, właśnie z - wspomnianej na początku notki - "Historii Pewnego Playboya". Od razu skutecznie i pokornie zareagowałem na maila pełnomocnika rzekomo poszkodowanej, w lęku o egzystencję tego miejsca. Sam otrzymałem maila z powiadomieniem i kopię żądania, którą otrzymał Zarząd Agory. Nie kryję, że mi nie zależało specjalnie na tych obrazkach, bo, jak wspomniałem, były one jedynie pretekstem. Poza tym nie chcę być złośliwy. Ale powiedzmy sobie szczerze: Argument w postaci, że czternastoletnia córka znalazła fotografię mamy sprzed 25 lat z Playboya, akurat na moim blogu, nie jest jakimś mocnym uderzeniem. Pominę już bzdety wypisane w tym piśmie, świadczące o kompletnej nieznajomości tematu. Za co oni biorą pieniądze? Za taki brak profesjonalizmu? Ale cóż, władza wynikająca z dobrego marketingu nie musi iść w parze z wiedzą.

Minie ćwierć wieku i będą gdzieś tam, w różnych mediach krążyć fotografie Dody czy Kasi Cichopek. I dzieci tych pań będą je oglądać. Chyba, że zaczną, jak uczyniła to pani Melanie Tressler, konsekwentnie usuwać te materiały z różnych serwisów. Serwisów, których kształt mi dziś ciężko przewidzieć. Mam nadzieję, że wówczas prawo w tych wirtualnych czy innych, niewyobrażalnych dziś, serwisach będzie jasne dla prostego człowieka. Dziś wystarczy kawałek papieru firmowego, podanie się za pełnomocnika i zażądanie cenzury.
Ale o tym napiszę w innym miejscu, bo tu naprawdę obawiam się o skasowanie mi bloga. Lobotomia, wykonana na mnie przez administrację Bloksa była skuteczna. Jeśli ktoś z nich to przeczyta i poczuje się urażony, to nie sądzę, że teraz skasują ten blog, skorzystają z innego pretekstu.
Przyjmuję apartheid bloksowy z pokorą. Jak prawo zwyczajowe, jako aksjomat. Znam moje miejsce w szeregu.

 

niedziela, 27 września 2009, proces7
Komentarze
2009/09/27 22:02:27
Jeśli chodzi o Twój strach, że coś Ci skasują, nie wierzę jakoś w niego, długo podziwiałam Twój upór jak dawałeś im się we znaki, i słusznie. A dawałeś, bo czuli się winni i nie mogli Ci zamknąć ust, nie potrafili Cię zniechęcić. Aż do tej kasacji Cyca. W końcu pokazali, że mogą zrobić co chcą, w końcu pokazali na co ich stać. Zabrali sobie to co do nich nie należało, bez ostrzeżenia, ot tak, a właścicielom zabrano nawet dostęp do ich tekstów. Rozumiem zabronić jeszcze pisać u siebie, ale zabrać co nie należy do nich? I tak, bez większego powodu, zamknąć bloga, pół roku wśród spamu szukać dowodów i napisać o powodzie zamknięcia - podając jednostkowe trzy czy cztery teksty z komentarzy, których było po sto, pod każdą notką... Ginęły w spamie, żaden tekst nie należał do wstawionej notki. Mogli je sami usunąć i nikt by się nie zorientował. :) Ale przecież nie o to biegało...


Nie muszę pisać, że pamiętam całą historię tego bloga, a także każdą notkę jaka tu została zamieszona, prawda? Ale napisałam, bo chciałam.

-
2009/09/28 19:00:27
Przecież powód skasowania bloga podali dopiero po pół roku od jego zamknięcia. Coś to musiało oznaczać. No cóż, trudno, muszę żyć ze znamieniem trolla i twórcy rynsztoka. Przecież administracja mylić się nie może.
-
2009/09/28 22:32:37
Ale inni dzięki Tobie mogą poczuć się lepsi, może nawet Ci z Administracji sobie to wmówili. ;)
-
2009/09/30 23:36:57
"Działanie autora blogu należy uznać za bezprawne i naruszające przysługujące mojej Mocodawcy dobra osobiste, zarówno prawa do wizerunku jak i prawa do godności i dobrego imienia, jako wewnętrznego i zewnętrznego aspektu czci."
Alicja Tysiąc kontra Gość Niedzielny.
Tak mi się skojarzyło...
-
2009/09/30 23:39:47
Cieszę się, że odblokowałeś komentarze. Dziękuję.
-
2009/10/01 07:32:07
Grazie Mille za ten Tysiąc.
Komentarze zamknąłem, bo nikt tu się nie wpisywał, a i ja szczególnie o to miejsce nie dbam. Dziękować nie ma za co.





Terapie



site statistics