Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Blaski i cienie rankingowych fascynacji

Zerkam czasem na forum ‘O Blox.pl’. Dawniej tam sporo pisywałem, ale odkąd zaczęli wykreślać moje wpisy, przestałem. Nie będę pisał, skoro cenzurują, bo to mija się z celem.
Wielu blogopiszących pyta tam o pozycję rankingową. Chcą wiedzieć ile trzeba mieć wejść by zajmować taką czy nie inną lokatę w lokalnym rankingu. Kiedyś mnie to pasjonowało, dziś już niezbyt. Nie ukrywam, że walczyłem o złoto, bo ono mnie tylko interesowało

gold - haderer Ilustracja: Haderer

Ze swej strony mogę napisać, iż w dużej mierze jest to kwestia losowa. Otóż: tego bloga nie aktualizowałem ponad cztery miesiące, a przez trzy był w ogóle niedostępny, czyli zastrzeżony. Napisałem jedną notkę w ubiegłym tygodniu i blog wskoczył na 39 – tą pozycję. Potrzebowałem do tego 8687 wejść. Owszem, kapitalna większość – szacuję, że ponad 90% - pochodziła z Google. Kiedy pisywałem regularnie, mieściłem się w drugiej setce rankingu Bloksa. Za wyjątkiem jednego tygodnia, gdzie brałem udział w konkursie Onetu na Blog Roku 2007. Było to w lutym 2008 roku. O ile lipiec można uznać za pozasezonowy blogowo, o tyle luty jest dość blogowy. Ale przecież sezon urlopowy tyczy wszystkich w jednakowym stopniu.
Powiększenie i zbliżenie, obserwacja liczb, bywają boleśnie rozczarowujące

zoom

Zatem nie wierzcie w dziesiątki wiernych czytelników, nie wierzcie w baśnie o milionach czy nawet dziesiątkach tysięcy odsłon, które zapewnią Wam solidną pozycję. Miejsce, które da Wam satysfakcję i Was dowartościuje. Sądzę, że blogoprzestrzeń już dawno osiągnęła swoją fazę plateau, teraz będzie z wolna upadać, wspominałem o tym na swoim blogu wordpressowym w notatce ‘Zmierzch blogoprzestrzeni’.
Jeśli jeszcze dodam, że wizyty w sporej mierze pochodzą z niepolskojezycznych wyszukiwarek, to może nieco naświetlę Wam problem czytelnictwa w blogoprzestrzeni.
Przy czym nie chcę być źle zrozumiany, problem nie tyczy jedynie Bloksa, na WordPressie, z którego głownie korzystam jest podobnie. Wystarczy jakiś haczyk na wyszukiwarki i macie pozycję w czołówce. Przy czym tam te meteory szybciej spadają, bo klasyfikacja jest aktualizowana przynajmniej kilkanaście razy dziennie. Tu takie zawalidrogi jak ja, które nie piszą bądź piszą byle jak i rzadko, blokują pozycje pracowitym pszczółkom. Oczywiście w ostatnim tygodniu wizyty z Google spadły mi drastycznie, stąd zwolnię miejsce ambitnym i żądnym sławy. Sam kiedyś taki byłem.

 

niedziela, 26 lipca 2009, proces7






site statistics