|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
ArschlochW języku niemieckim nie ma - tak jak w polskim czy angielskim bądź hiszpańskim - przekleństw "odseksualnych". Takich związanych z "pieprzeniem" czy intymnymi częściami ciała. Nie ma też obelg pochodzących od prostytucji (kurwa). Zatem Scheisse, nasze gówno, urasta do rangi czegoś najobrzydliwszego. Niemcy mają bzika na punkcie higieny i czystości, stąd pewnie brud źle im się kojarzy.
Dwadzieścia lat temu w niemieckim prawie pojawiła się lista paru tysięcy słów, które, użyte wobec policjanta, miały być karane mandatami. Jeszcze parę lat temu za pokazanie środkowego palca - fuck off - groziło 500 € mandatu, nawet jeśli kierowca nie widział policjantów, a tylko radar. A palcem chciał wyrazić swoją radość z uniknięcia kary.Ale już, w końcu lat osiemdziesiątych, kary za obrazę były wysokie. Podam je w markach niemieckich, nie uwzględnię inflacji. Podzielicie przez dwa, na okrągło i będziecie mieć wysokość sum w euro. Blöde Sau czyli gruba świnia, locha to 1600 marek niemieckich. Za dupka, czyli Arschloch, tym nieznającym niemieckiego, przybliżonego dzięki Janowi Rokicie, groziło nieco mniej, bo 500 DM. Tyle samo kosztował Armleuchter czyli kandelabr. Trep, śmierdzący but, w niemieckim: Stinkstiefel, był tani, bo kosztował niewiele ponad 200 marek. Najdroższy był Hans Wurst, co można przetłumaczyć jako Jaś Kiełbasa, bo kosztował ponad 2000 marek za każdą kiełbaskę. Najtaniej wychodziło: Sie können mich mal... Czyli: Może mi pan... Tu kara wynosiła 60 marek. Pewnie dziś ceny wzrosły, no i są w euro. Sądzę, że pojawiły się też nowe słowa na zakazanej liście. Rokitę nazwano Arschlochem, co on sobie przetłumaczył, jako dziurę w odbycie męskim. Dlaczego męskim, bardziej seksowna czy jak? Trzeba wziąć pod uwagę, że niemieccy, a szczególnie bawarscy policjanci, prezentują taką jeszcze cesarsko - królewską szkołę i kumają, że urząd to urząd. Jak austriaccy żandarmi. I z ich punktu widzenia Nelli Kiełbasa - jako żona Jana Kiełbasy - byłaby dużo większą zniewagą. środa, 04 marca 2009, proces7
Komentarze
2009/03/04 22:59:55
Bardzo ładne jest określenie "der Arsch mit Ohren", co znaczy "dupa wołowa". Ciekawe jaką ma wartość mandatową.;)
2009/03/05 09:02:42
"der Arsch mit Ohren", co znaczy "dupa wołowa".
Hmmm... dosłownie to niektórzy tłumaczą, jako "Urban" 2009/03/05 18:26:30
Idiomy nie są przetłumaczalne. Weźmy sobie tak na logikę: "kurwa" czy "dziwka" pochodzą od zawodu i to, że są niecenzuralne bądź obraźliwe, jest kwestią bardzo umowną.
2009/03/08 14:25:55
Ama_cośtam_cośtam , dla mnie Urban to mędrzec niespecjalnie przejmujący się tym, co mówią niektórzy .
|
|
Bardziej obelżywa pewnie.