Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Przerażenie

strach

 

Doktor kończy swe badanie, a diagnoza uspokaja nas: jego niski, kordialny głos poprzedza leki, na które, siedząc za biurkiem, właśnie wypisuje receptę. Od czasu do czasu uśmiecha się, by dodać nam otuchy: nie ma się czym przejmować, za tydzień będziemy zdrowi. Uszczęśliwieni mościmy się w fotelu i z roztargnieniem rozglądamy dookoła. W półcieniu pod stołem widzimy nogi doktora: podkasał sobie spodnie ponad kolana i widać, że ma na nogach damskie pończochy.

Jak się bać;  Instrukcja-przykład, Julio Cortázar (z tomu Opowieści o kronopiach i famach i inne historie)

czwartek, 26 lutego 2009, proces7
Komentarze
2009/02/27 10:54:38
Jeśli lubisz Coratazara, to w maju dostępna będzie nowa pozycja. Niestety, na początek tylko w Hiszpanii, ale być może pod koniec roku i u nas.
-
2009/02/27 13:36:42
Dziwnie brzmi "nowa pozycja" dla pisarza, który nie żyje już od 25 lat. Wydawało mi się, że przeczytałem wszystko co napisał.
-
2009/02/27 17:56:08
"Wydawało mi się, że przeczytałem wszystko co napisał."
Mnie też sie wydawało...
Carles Alvarez wydaje niepublikowane dotąd teksty, na prośbę wdowy po pisarzu, która znalazła je w 2006 roku.
Podobno w komodzie znalazła. Cudnie, że zaczęła sprzątać:)
-
2009/02/27 21:01:26
A widzisz, nie wiedziałem. To jego pierwsza żona, bo druga i trzecia już nie żyją, tak?
-
2009/02/27 21:28:54
"Wdowa" winno się odnosić do ostatniej żony chyba. Pierwsza, z którą się rozwiódł, a potem jeszcze miał dwie to też wdowa?
-
2009/02/27 21:38:07
Z tego co się orientuję, "sprzątająca" była pierwszą żoną, do której wrócił przed śmiercią.
Ostatnią napewno pochował. Czy druga żyje? nie wiem.
-
2009/02/27 21:51:24
""Wdowa" winno się odnosić do ostatniej żony chyba. Pierwsza, z którą się rozwiódł, a potem jeszcze miał dwie to też wdowa?"
Hmm...
Pojęcia nie mam jak to jest.
Wybacz:)
-
2009/03/02 00:12:19
W pewnym miasteczku, na prowincji mieszkała dziewczynka, która każdego wieczoru bała się zasnąć. Strach jej brał się stąd, że śniła. Sen był zawsze ten sam: była w nim ona, szyjąca rzecz jakąś, zupełnie nieważną, ściegiem równie nierozpoznawalnym, liczyła się jedna rzecz tylko - nitka, a raczej jej długość. Dziewczynka wiedziała, we śnie i poza nim, że jak tylko nitka stanie się zbyt krótka by szyć, umrze. Nie miała wówczas instrukcji "jak się bać". Zresztą, nie ma jej do dziś, na szczęście jednak, przestała śnić.
-
2009/03/02 21:32:07
Nie miała instrukcji, Sprawo, ale pewnie do poduszki czytała opowieści Szeherezady z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Tysiąc pierwsza noc była już spokojna, po tysiącu dni przychodzi spokój, jak u Anny Boleyn.

No właśnie, też nie wiem, Maskano. Obstawiam, że "wdowa" odnosi się tylko do żony, która była w formalnym związku w momencie śmierci. Co do nieżyjących żon to sprawa oczywista: nie istnieją martwe wdowy.






site statistics