|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Lokator
Owszem, w filmie ma to swą symbolikę, ale dla mnie wówczas - w latach osiemdziesiątych - były to towary niecodzienne. Bo sam Paryż w Lokatorze jest szary, ponury i smutny, równie dobrze mogłaby to być Praga Kafki. Stąd miasto Lokatora wcale nie różniło się od ponurego peerelowskiego Krakowa. "Le Locataire" pasował wówczas do wielu miast w Europie, Polański mógł go umiejscowić gdziekolwiek, gdzie są obcy i dulscy. Tak jak Józef K., Trelkovsky pasowałby prawie wszędzie. środa, 11 lutego 2009, proces7
Komentarze
alkacja.79
2009/02/11 16:02:16
Filmu nie widziałam, ale czytałam książkę. I pamiętam ten fragment z czekoladą i Marlboro, ale widzisz, ja czytałam tę książkę w zupełnie innych czasach niż Ty oglądałeś ten film. I opisana przez Ciebie scena nie budziła we mnie żadnych tęsknot, bo to, co było dla Ciebie luksusem, dla mnie było już codziennością.
2009/02/11 16:52:55
Smutne jest życie bez tęsknot, Alkacjo. Czerwone Marlboro palę do dziś. Ale czekolady nie pijam, zacznę. Przed wyskoczeniem z okna dam Ci hasła do blogasków.
2009/02/11 20:22:16
W miękkim opakowaniu? Są fajnie, wymiętolone. Czekolada gorąca jest pyszna, mam jakąś belgijską.
Proces, nie skacz z okna, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz! 2009/02/11 23:15:41
Pijalnia PRAWDZIWEJ gorącej gęstej i słodkiej czekolady / nie jakichś tam rozcieńczonych proszków o smaku kakaa/ jest w na Monciaku w Sopocie. Będziesz przejazdem, to wpadnij.
2009/02/12 19:30:48
Roman Polański wg Hłaski ("Piękni dwudziestoletni"), potrafił zagrać klamkę. A pewnego razu ( wg tej samej ksiażki ) rzucił w rozmówcę butelką, ponieważ jak sam powiedział:"Chciał sprawdzić jego reakcję".
2009/02/12 19:40:49
No ja tak dokładnie nie pamiętałem, Uefqa. Fajnie, że przypomniałaś, dziękuję. Czytałem to ze 20 lat temu albo więcej. Mnie się kojarzyło, że potrafił zagrać coś na drzewie. A to z butelką to było znamienne, istotnie. Pamiętam tę książkę, bo ona mi powiedziała jak kumplowi załatwić zwolnienie z wojska. I udało się, miał być 2 lata, a wyszedł po 6 miesiącach.
2009/02/12 19:43:39
Podoba mi się w miękkim. Chyba w "Czasie Apokalipsy" żołnierze amerykańscy wkładali je w opaski parciane na hełmach. Teraz sobie skojarzyłem, że przez to mogli być bardziej widoczni dla strzelców z Vietcongu.
2009/02/13 08:49:46
Proces - proszę bardzo;) A z drzewem to już inna historia - w tej samej ksiażce, owszem ale dotyczy poglądania. Z rzeczonego drzewa;) Nie będę rozwijała tego tematu, ponieważ jest to fragment dosyć dwuznaczny, a nie chcę, by jakieś nastolatki się zgorszyły;) Mnie osobiscie najbardziej podobał się rozdział V czyli "Feliks Dzierżyński i Bogey";) Można się z niego wiele nauczyć, w jaki sposób wymigać się od rozmaitych "obowiązków wobec kraju" oraz zdobyć azyl polityczny. Podejrzewam, ze ten właśnie rozdział stał się podstawą tajmniczej akcji, polegajacej na wcześniejszym zwolnieniu kolegi;)
|
|