Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Burdel mama i jej niedyskretny urok

Dziś rano, skoro świt, czyli jakoś koło południa, znalazłem informację w sieci. Była to rzecz o marzeniach Scarlett Johansson. Ona chciałaby zagrać burdel mamę, w klasycznym westernie. No wiecie: te salony, wyzywające panienki, które stanowią tło dla twardzieli. No a kowboje często się zakochują w tych - pozornie tylko rozwiązłych - wrażliwych kobietach.
Dziś rano, skoro świt, czyli jakoś koło południa, znalazłem informację w sieci. Była to rzecz o marzeniach Scarlett Johansson. Ona chciałaby zagrać burdel mamę, w klasycznym westernie. No wiecie: te salony, wyzywające panienki, które stanowią tło dla twardzieli. No a kowboje często się zakochują w tych - pozornie tylko rozwiązłych - wrażliwych kobietach.
O miłości do kobiet rozwiązłych i występnych traktuje też największy hit drugiej wojny światowej Lili Marleen, wyśpiewany po raz pierwszy dla radia Belgrad przez Lale Andersen. Kowboje, tak jak i żołnierze, nie mają czasu na długie flirty, romanse i miłości, a przecież nie będą się zakochiwać w koniach czy kumplach z okopów. Mają za to czas na tęsknoty.
Od razu zaznaczam, że jeśli ktoś tu wejdzie i napisze mi, że przecież są: geje, istnieje zoofilia. Albo jakiś pseudofeminista zacznie mi tu gadać, że to brak szacunku i instrumentalne traktowanie kobiet, niech spada, bo poszczuję sukami!

S.Johansson Wracając do uroczej, acz niezachwycającej Scarlett, ona ma dwadzieścia i cztery lata. Mnie burdel mama kojarzy się jednak z kobietą po czterdziestce. Więc albo ją odpowiednio ucharakteryzują, albo poczeka jeszcze kilkanaście lat.
Swoją drogą widziałem kiedyś wywiad z Clintem Eastwoodem i z Christopherem Walkenem, którzy stwierdzili, że by grać ambitniejsze role, musieli się zestarzeć. Pierwszy musiał złagodnieć, drugi stracić chłopięce rysy.
No i właśnie do tego pierwszego aktora i reżysera chciałem nawiązać, a dokładniej do jego filmu Bez przebaczenia (Unforgiven, Clint Eastwood, 1992). Tam też występuje, w pewnym nieścisłym sensie, burdel mama: Strawberry Alice, choć właścicielem interesu w Big Whiskey jest Skinny Dubois. Fabułę filmu pewnie znacie: pijany poganiacz bydła kaleczy twarz prostytutki, bo ta naśmiewa się, że ma małego.
Tu od razu uwaga dla facetów z małymi fiutkami: nie chodźcie nigdy do burdeli! To nie jest miejsce dla blogopisaczy!
Szeryf wyznacza odszkodowanie dla właściciela baru, pasterze mają przyprowadzić w ramach rekompensaty konie. Konie satysfakcjonują Skinny'ego, ale Truskawkowa Alice postanawia wziąć sprawiedliwość we własne, kurewskie dłonie. Mobilizuje też do działania samą poszkodowaną, acz łagodną i skłonną wybaczyć - choć z pokiereszowaną twarzą - Delilah Fitzgerald. I panie wynajmują płatnych zabójców.
Niektórzy nazywają ten film zmierzchem westernu albo antywesternem, bo prostytutki są tam jedynymi dobrymi i prawymi ludźmi. Faceci to zakompleksione, tępe fajfusy, jak szeryf "Little Bill" Daggett, albo nieudacznicy, jak wynajmowani przez nie zabijacy.

W klasycznych westernach kobiety, które symbolizowały tę burdel mamę są też raczej pozytywnymi postaciami. Są dobre. Iberoamerykańska burdel mama ociera się o symbolikę Mamy Grande od Márqueza. Mroczna, ale i wszechwładna. Europejska jest różna, ale na pewno mniej feministyczna. Dlatego nie lubię europejskiego feminizmu, bo on traktuje kobietę jako gumiaka, równego facetom, a przecież wiadomo, że kobiety stoją wyżej, to one inspirują i troszczą się o mężczyzn. Bez nich bylibyśmy samotnymi, małymi fiutami. Bill Munny z Unforgiven, gdyby nie jego żona i dzieci, które mu dała, zapiłby się na śmierć i żadnej sprawiedliwości nikomu by nie wymierzył.
Nie wierzcie nigdy facetom - blogopiszącym, którzy manifestują swój feminizm. To stricte reklama, by pozyskać damskie klikaczki. Prawdziwi feminiści nie piszą błogów. Zresztą sami wiecie, że w sieci się ludzie kreują i leczą swe kompleksy. Jeśli taki jeden z drugim oburza się na złe traktowanie kobiet, pyskuje o ich krzywdzie, na bank ma jeszcze mniejszego niż przeciętny bloger. A przeciętny blogowicz ma jakieś 30% mniejszego niż średnia populacji. No i na pewno ten pseudofeminista tłucze żonę.

S.Johansson Foto: AP / Chris Pizzello [obie fotografie via Dziennik]

Aha, w zasadzie miało być o tym jak widzę Scarlett Johansson w roli burdel mamy. No to powiem, że jej nie widzę. Musi dojrzeć, jest nadto dziewczęca. Taką przekonującą Madame, szefową interesu rozpusty, musi zagrać kobieta dojrzała i wyrazista, z piętnem. Takim co ma odciśnięte. Ale czy ktoś jest dziś w stanie zrobić dobry western? Żeby było go stać na Scarlett? Dla mnie taka postać jest: szlachetna, mądra i wręcz mistyczna. Ona jest opiekunką i mentorką kurtyzan, a facet - alfons - brzmi bardzo kiczowato i zawsze jest to postać żałosna w nowoczesnym kinie. Faceci to dranie, nawet tę, niewdzięczną i nikczemną rolę chcą oddać w ręce kobiet.

czwartek, 08 stycznia 2009, proces7
Komentarze
2009/01/09 23:27:44
Mnie też nie pasuje. Tak jak Gerard Depardieu nie mógłby, w moim odczuciu, zagrać Agenta oo7. Wszystkie odegrane role, stworzone kreacje budują w mojej głowie, nie wiem jakiego użyć słowa, "całościowy" obraz aktora, a te role, które szczególnie przypadły mi do gustu decydują ostatecznie o tym jaki będzie. S. Johansson nie może być kurtyzaną, bo Johansson nie potrafi pierwsza pocałować mężczyzny.To tylko taki bardzo ogólny przykład, ale tak mniej więcej to widzę. Głupie to, wiem. Ale przecież jest tak, że niektórych ról niektórzy aktorzy, pomimo tego, że są świetnymi aktorami, nigdy nie dostaną.
-
2009/01/09 23:46:30
Ty może już nie pamiętasz, ale Clint Eastwood nie kojarzył się dawniej z dobrym aktorstwem. Grywał u Sergio Leone w spaghetti westernach i Brudnego Harry'ego. To co ostatnio prezentuje, zarówno jako reżyser i aktor, to coś zupełnie innego.
Wspomniany przeze mnie - notabene rewelacyjny - Walken, też miał problem po roli w "Łowcy jeleni". Tak jak u nas Gajos po roli Janka w "Czterech pancernych". Niektórym się udało, innym nie.
Może Ci trudno sobie to wyobrazić, ale na przykład Stanisława Celińska grała w jednej z najbardziej znanych scen erotycznych polskiego kina.
A co do Scarlett, jeśli jest dobra, zagra kiedyś nawet Lady Makbet, a może i samego Ryszarda III.;)
-
2009/01/09 23:51:21
Na taką rolę na pewno jest dla niej jeszcze za wcześnie, ale czas dla nikogo nie stoi w miejscu. ;)
-
2009/01/09 23:55:22
Charlize Theron zagrała świetnie w filmie "Monster". Wszystko możliwe.
-
2009/01/10 00:05:15
Dla moich komentatorek na przykład jest za późno na rolę Ofelii. Po pierwsze w klasztorach nie ma netu i alkoholu, a po drugie skąd wziąć takie wielkie habity. Gdyby Hamlet takiej jednej z drugą kazał spadać do klasztoru, ludzie zamiast wzruszać się, dumać i przerażać, śmialiby się. I w ten sposób "Hamlet" byłby komedią.
-
2009/01/10 00:30:00
:D
Ale Ty nadawałbyś się do roli Poloniusza. ;)
-
2009/01/10 00:34:12
Polucjusza chyba.
-
2009/01/10 00:36:18
Jak tu się daje bana?






site statistics