|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Nieszczególna Teoria MoheruZauważyłem też w sieci sporą ilość moherowców i moherowiczyńskich, którzy działają zakamuflowani. Intuicyjnie czują, że temat wzbudza emocje u ich rówieśników, więc stawiają kontrę. Objawia się to przesadną ekspozycją znaczenia Kościoła Katolickiego w naszym kraju. Tworzą mitologię, w której to jakoby ów kościół miał mieć wielkie wpływy na politykę i finanse kraju. Inteligentny człowiek spojrzy tylko na listę najbogatszych Polaków Wprost czy choćby listę Forbesa i nie znajdzie tam nijakiego dostojnika żadnego kościoła.
Moja teoria moheru(albo mohera) nie jest zapewne żadnym odkryciem i ktoś w przeszłości dostrzegł tę banalną prawidłowość. Schemat, który zdaje się być oczywistym, dla człowieka, który żyje już kilkadziesiąt lat. Albo dla takiego, którego interesuje historia ostatniego półwiecza.
W latach sześćdziesiątych świat, tę demokratyczną i bogatą jego część, ogarnął ruch hippisowski, dzieci kwiatów. Do Polski z racji tego, że byliśmy wówczas prowincją dla nowych trendów kulturowych ruch ten dotarł później, w latach siedemdziesiątych i zbiegł się on z dekadą Gierka, tą przerwaną, której właśnie prosperity i szczyt rozwoju wypadał na wczesne lata siedemdziesiąte. Wówczas modny był ten materiał, pochodzący notabene z Tybetu. Wówczas też ruch dzieci kwiatów miał zabarwienie pacyfistyczne. Zaczęło się jak zwykle w USA i od protestów przeciw amerykańskiej interwencji w Wietnamie. Można sprzeczać się o racje w wojnach, jednak interwencja amerykańska w Wietnamie miała wielu przeciwników, bo wówczas media nie były tak silne, szczególnie telewizja. I zawsze lepiej protestować jest przeciw wojnie, która jest daleko, przeciw prześladowaniom, których nie widzieliśmy. Irak odpada, bo jak wiadomo Hussein przestępcą był i chciał sprzedawać kontrakty na ropę naftową przeliczając je na euro. Wracając do Moherów, który to gatunek, jako że ludzki, oznaczę dużą literą, można zauważyć, że okres ich - zwyczajnie związanej z młodym wiekiem - szczególnej aktywności erotycznej wypadałł na lata siedemdziesiąte. Poszaleli, zażyli wolności seksualnej, więc teraz naturalnym jest, iż chcą odkupić swe winy młodości i może się zdarzyć, że właśnie z szaf na różnego typu wystąpienia i manifestacje, wyjmują swą moherową, niemodną już dziś garderobę. Część tego pokolenia zapewne spóźniła się z kontestacją, stąd walczy teraz. O byle co. Taka walka może mieć podłoże w fakcie przegapienia tego momentu. I ci starsi ludzie z Polski, zamiast szaleć, uprawiać wówczas seks, zajęci byli czymś innym. Na przykład chodzeniem do kościoła bądź aktywnością w różnych socjalistycznych organizacjach PRL, które też w zasadzie walczyły o pokój i wolność, tyle, że nieco mniej radykalnie niż wspomniany ruch dzieci kwiatów. Późniejsze pokolenie było wychowywane w latach odbudowy tego, co w gospodarkach napsuły rządy socjalistów. Stąd lata osiemdziesiąte były siermiężne pod względem obyczajowości. Reagan w USA, Thatcher w Wielkiej Brytanii. Wszędzie konserwa, która próbowała ratować ekonomię. Na dodatek koniec lat osiemdziesiątych straszył młodych ludzi nieznaną i niezbadaną chorobą - widmem AIDS. Właśnie w latach osiemdziesiątych pewien niemiecki pastor, opowiedział mi o tym, mnie młodemu chłopakowi, że jako młodzieniec głosował na socjalistów, którzy byli w sumie fajni, tyle, że zawsze narobili długów, które siłą rzeczy musiała potem spłacać wybrana po nich konserwa. Więc wyprowadzała gospodarki na prostą, ale skracała przy tym nieco obyczaje. Bo w sumie socjaliści, komuniści czy zieloni są fajni. Wolna Kuba, Che Guevara, wolność równość, prawa do opieki zdrowotnej, do aborcji, tolerancja dla inności, eliminacja przesądów rasowych, równość i braterstwo dla imigrantów. No ale powiedzmy sobie szczerze, ktoś musi za to zapłacić. Za tę wolność Tybetu, która teraz jest tak ważna dla wielu, może by jakoś Amerykanie zapłacili, ale niestety, nadrukowali już tyle tych swoich papierków z wizerunkami prezydentów, że u nas Waszyngtona można już kupić za niewiele ponad dwa złote. Wracając do pokolenia, które młodość przeżywało w latach osiemdziesiątych, siłą rzeczy nie jest ono nasycone tą wolnością, ponieważ pracowało nad oddłużaniem lat siedemdziesiątych. W Polsce też pracowało, tyle że niestety przewodnia rola ekonomiczno - polityczno - społeczna skierowała impet w odwrotnym kierunku. Wycięto nie ten las. Moher jest dziś też silną grupą docelową dla sprzedawców dóbr wszelakich. To pokolenie polskiej młodzieży lat siedemdziesiątych ma dziś władzę i pieniądze. Wprawdzie samo niewiele korzysta już z nowinek mody czy techniki, ale ono dystrybuuje pieniądze, zarówno te prywatne jak i te państwowe. To prezes firmy - Moher wraz z rynkiem ustalają wysokość płac w firmach, ich strategię i kierunki. To minister czy poseł Moher - pięćdziesięciolatek decyduje o tym czy tak czy nie dla aborcji i tolerancji. On też decyduje o tym ilu ludzi chorych na raka ma rocznie być wyleczonych, a ilu ma umrzeć. Poprzez władzę nad państwową służbą zdrowia. Zauważyłem też w sieci sporą ilość moherowców i moherowiczyńskich, którzy działają zakamuflowani. Intuicyjnie czują, że temat wzbudza emocje u ich rówieśników, więc stawiają kontrę. Objawia się to przesadną ekspozycją znaczenia Kościoła Katolickiego w naszym kraju. Tworzą mitologię, w której to jakoby ów kościół miał mieć wielkie wpływy na politykę i finanse kraju. Inteligentny człowiek spojrzy tylko na listę najbogatszych Polaków Wprost czy choćby listę Forbesa i nie znajdzie tam nijakiego dostojnika żadnego kościoła. Spojrzy na strukturę własności wielkich firm notowanych na giełdach i nie znajdzie tam żadnych duchownych udziałowców. Ale będzie tam sporo takich, którzy właśnie końcem lat sześćdziesiątych czy początkiem siedemdziesiątych, kontestowali potęgę pieniądza i moralne wartości. Argentyńczyk Julio Cortázar, urodzony w - centrum demokracji, wolności i eurokołchozu - Brukseli był poprawnym członkiem konserwatywnej społeczności i korzystał z bogactwa przedwojennej Argentyny jako chłopiec. Przed wojną Argentyna miała wyższy dochód narodowy niż Wielka Brytania. Angielskie nauczycielki wyjeżdżały tam do pracy, by pracować jako guwernantki u przemysłowców z Buenos Aires czy producentów wołowiny z Rosario, na którą spory popyt generowały wojny. Zaczął żyć pełnią, kiedy był już po pięćdziesiątce. Szalał jako kwiat w Paryżu, niestety, w tym czasie nie napisał już nic dobrego. Jego dzieła powstały właśnie wtedy, kiedy był uciskany, gdy zabierano mu wolność i nie mógł wykrzyczeć swobodnie swoich praw i prawd. Krytyka Kościoła Katolickiego, to dobra reklama, choć już nie tak skuteczna jak kilkanaście lat temu. Wiedział o tym urodzony w Mediolanie Oliviero Toscani, który przygotowywał kampanię dla United Colors of Benetton. Ta reklama bulwersowała świat na początku lat dziewięćdziesiątych i podnosiła sprzedaż włoskiej firmie, która do dziś ma silną markę.Ci, którzy dziś próbują stosować mechanizm przesadnej ekspozycji kościoła, a potem go krytykować, są tylko nędznymi epigonami artysty. I zdradzają w ten sposób swój moherowy kompleks. Na koniec mógłbym napisać jakąś szumną frazę, jak to zwykłem był czynić: Moher niejedno ma imię. Udajesz liberała i socjalistę, a moher ci z majtek wychodzi. Moher potęgą jest i basta! Może być? Wiem, że niektóre pipcie lubią te moje zakończenia. Ten ostatni ruch batutą, po którym milkną instrumenty.
proces7 [Tekst napisany 11 maja 2008; pochodzi z mojego bloga Wirtualne Impiresje] niedziela, 28 grudnia 2008, proces7
Komentarze
winnata
2008/12/28 12:42:03
No właśnie, co to za odświeżane kotlety?
2008/12/30 13:56:07
Moherzy to Ci, ktorych w szkolach nie uczyli co to jest ewolucja... Z reszta do dzis jest pelno takich religii, w ktorej zabronione jest mowic o ewolucji, a prawda jest ukrywana na potrzeby Kosciola (np. ukryta ewangelia Judasza i inne)... Do tej pory Kosciol sie do tych kłamstw nie przyznaje..
Co do tych amerykanskich papierkow polecam ogladnac (byc moze juz widziales) ten filmik www.youtube.com/watch?v=lOjMpUIstKU Bardzo fajny, polecam. :) Pozdrawiam! |
|