Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

And the Rockets' red glare

Większość kocha Obamę. Nakazuje to czynić nie tylko poprawność polityczna. Też ciekawość, chęć zmian i zmęczenie długoletnią polityką Georga Busha. Senator, kandydat Demokratów jako prezydent byłby pieczęcią pod ideą demokracji. Obawiam się Czarnego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Połnocnej, bo zawsze dotychczas byli biali. Lękam się bo dawno nie było zamachu na prezydenta, od wielu lat żaden nie zginął od kul zamachowców, tak jak JFK, pierwszy prezydent - katolik.
Nie ma jeszcze wyników, ponad pół roku temu stawiałem na McCaina. McCain ma szanse, bo może stać się coś podobnego, co stało się u nas w 2005 roku, w ostatnim momencie może zdecydować lęk przed nowym i przywiązanie do tradycji. I to nie jest wcale złe.

Nie wiem kto wygra, myślę, że wbrew pozorom, wcale niewiele to zmieni. Obaj kandydaci są podobni, a różnice w ich prowadzeniu polityki byłyby niewielkie. Ale to wiem dziś, jutro będzie to już nieaktualne. Punktem dla McCaina jest fakt, że Europa chce Obamy. A prezydent USA, który byłby wygodny, przyjazny i miły dla Europy, niekoniecznie musi być cenny dla przeciętnego Amerykanina.

Nie wiemy kto wygra, ja kibicuję McCainowi, choć strasznie jestem ciekaw nowego, czegoś co może się wydarzyć. Czego dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Demokracja jest coraz gorsza, o wiele mniej sprawna niż za czasów Winstona Churchilla. Tyle, że tak jest z mojej perspektywy, z punktu widzenia innych, może być ona doskonalsza. I demokracja wygra w Stanach Zjednoczonych. Każdy wynik wyborów będzie jej triumfem.

środa, 05 listopada 2008, proces7
Komentarze
2008/11/05 19:32:26
Na socjologii mieliśmy kiedyś ćwieczenia z pewnym dosyć "odklejonym" profesorem. Miał właśny świat, jak to zwykle bywa wśród podobnych osobników. Żyjąc w tym swoim świecie uważał i nam to przekazywał tonem despoty, że od mycia robią się dziurki w skórze.
Ale ja nie o tym chciałam. Nie pomnę juz autora i tytułu ( chyba nawet rzeczony "odkejony" profesor tych informacji nie wymienił ), ale kiedyś powiedział nam, że w każdym kraju chociaz trochę cywilizowanym etap autorytaryzmu przeplata się z etapem demokracji. Na prostej zasadzie - ludzie, zniechęceni różnymi "Trądzikami ze wsi", "Romanami co to nie pochodzą od małpy", wybierają "silną" władzę, nawet jeśli jest niskiego wzrostu i zakompleksiona - obiecuje im bowiem "twardą rękę". A kiedy "twarda ręka" okazuje się nie działać wobec korupcji etc. oraz stopniowo zabiera obywatelom różnorodne wolności ( kwestia po 11 września w USA - czy Amerykanie się zgodzą na wkraczanie państwa w coraz wiekszą liczbę ich "wolności" i "swobód obywatelskich" za cenę złudnego, jak się okazało, bezpieczeństwa), ludzie wybierają ponownie demokrację. Przykład potwierdza Rosja stalinowska ( Putin wrócił do mocarstwowości ), Niemcy hitlerowskie, Polska obecna i "Trądzikowa" oraz "Romanowa". I wiele wiele innych.
-
2008/11/05 22:08:09
"w każdym kraju chociaz trochę cywilizowanym etap autorytaryzmu przeplata się z etapem demokracji."

Powiem więcej, jest on najprawdopodobniej silnie skorelowany etapami, czyli cyklami, koniunktury gospodarczej. Już cezar dawał ludowi chleb i igrzyska.
To tak jakby demokracja musiała być uświadomiona, ze jest potrzebna, właśnie przez tych, którzy są jej wbrew.
Odkąd pamiętam to zawsze było tak, że po silnych rządach i ciężkiej pracy, następowało socjalistyczne rozluźnienie, żeby trochę ludziom rozdać, narobić długów i doprowadzić kraj na skraj. Dalej jest tak samo, tylko że nazwy się pozmieniały. Zresztą dziś, deklarujący się jako: prawica, lewica, liberałowie, socjaliści, mają problem ze zdefiniowaniem swoich poglądów czy tez.
-
2008/11/06 12:51:27
Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi zadałam sobie naiwny trud ( jako chyba jedyna głupia w okolicy ) i zapoznałam się z programem wyborczym partii kandydujących do Sejmu. I doznałam szoku, ponieważ z gruntu "socjalna" SLD miał mniej "socjalne" poglądy na gospodarkę ogólnie mówiąc, żeby nie wchodzić w szczegóły, niż liberalna PO. A PO z kolei w niektórych kwestiach była bardziej konserwatywna niż PiS.
Podobnie kandydaci na prezydenta, a ci, w Ameryce obecnej, ponieważ o tym jest notka, praktycznie się nie różnią poglądami. Ludzie zagłosowali na Obamę chociaż myslałam, że jego popularność to tylko "poprawność polityczna",a sam na sam z kartką wybroczą obywatele zagłosują jednak na Mc Caina. Co nie zmienia faktu, że obaj panowie mają bardzo podobne poglądy. Ale jak już zaobserwowałam w moim otoczeniu ludzie bynajmniej nie kierują się poglądami kandydata a swoimi "odklejonymi" motywami, często - gesto zupełnie irracjonalnymi.
-
2008/11/07 09:34:24
Wziąwszy ponadto pod uwagę fakt, że te programy wyborcze rzadko zostają - choćby w części - realizowane, to już w ogóle traci sens wszystko, Uefqa.






site statistics