Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Pierdzące Madonny

Dla mężczyzny niezwykle traumatycznym przeżyciem jest, kiedy uświadomi sobie, że kobiety pierdzą. Przecież to nic takiego, każdy wydala gazy. Filmowe gwiazdy, głowy państw, duchowni. Nie wiem dlaczego, ale pierdzenie kobiety w mojej obecności, dyskredytowałoby ją w jakiś sposób. Sprawiało, że straciłaby w mych oczach na kobiecości. Wiem, że to takie nieco antyfeministyczne. Bo dlaczego pierdzący facet nie jest niczym nadzwyczajnym, a małe pierdnięcie kobiety może złamać jej karierę?

 
Może zrazić do niej mężczyznę. Owszem, jestem człowiekiem starej daty, ale przez całe życie unikałem rozmów na temat tych intymności. Starałem się nie wchodzić do toalety dłuższy czas, gdy wcześniej odwiedziła ją znajoma kobieta.

merda Nie wiem z czego to wynika. Kobieta to ideał, miłość, życie, stąd nie pasuje do zapachu gówna.
Niedawno rozmawiałem z pewną kobietą na komunikatorze. W trakcie rozmowy powiedziała bym zaczekał, bo zaraz wróci, idzie pod prysznic. Byłem pewien, że poszła się wysrać. Nie wspomnę już o fakcie, że blogerka, pisząc notkę bądź wymieniając ze mną flirciarskie komentarze, może w trakcie, całkiem swobodnie i bezkarnie sobie pierdzieć. Ile to razy słyszymy w telefonie: zaraz wracam, ktoś puka albo czytamy na komunikatorze: przepraszam, moment, telefon. Ileż tam może być kłamstwa i zwykłego po prostu gówna.
jenny mccarthy nude No dobra, można sobie wyobrazić kobietę w toalecie. Ale jakieś dźwięki czy zapachy związane z obecnością w tym przybytku, działają na mnie przygnębiająco. Ba! Samo wyobrażanie sobie pierdzącej kobiety - szczególnie jeśli jest to ktoś bliski albo dziewczyna, która nam się podoba - jest potwornością.
O pewnych rzeczach lepiej po prostu nie wiedzieć, udawać, że nie istnieją.
Na szczęście, taki zapach czy dźwięk nie pozostają długo między kobietą i mężczyzną, nawet jeśli się przytrafią. Trwają nieco krócej niż pożądanie czy romans. A po wszystkim zostają jedynie wspomnienia.
 
Drobna aktualizacja (godzina 23.40):
Tak sobie pomyślałem, że żadna laska tego nie skomentuje, bo gdyby się wypowiedziała na ten temat, oznaczałoby to, że pierdzi. A damy tego nie robią. Jak śmierdzi hipokryzja?
piątek, 01 sierpnia 2008, proces7
Komentarze
2008/08/02 00:10:27
no cóż, gówniana ta notka i tyle...:(
-
2008/08/02 14:51:59
;))) a mnie ubawiła, ale byc może mam "zboczone" poczucie humoru;) a propos pierdnięcia i kariery. Opowiadał mi dobry kumple , by nie powiedziec przyjaciel, że po studiach załapał pracę na statku dla bogaczy. Był tam kelnerem. Amerykańscy bogacze zaśmiewaja sie do łez własnie z pierdnięć.Podobno największe napiwki dostawał kelner , ktory miał kłopoty gastryczne;) choc tak mu natura wynagrodziła;) co kraj to obyczaj:)
czy bedzie cos o beknięciach ? bo tez mam fajna historyjkę ;):D
-
2008/08/02 15:14:43
A ja dam tu komentarz po moim trupie.
:-)
-
2008/08/03 21:28:18
Kiedyś siedziałam w kolejce u fryzjera. Czekałam i z nudów kartkowałam stary numer Cosmopoliten. Był tam ciekawy artykul na temat tego, co powinna mieć w torebce kobieta, która przez przypadek lub i zamierzanie może spędzić kilka miłych chwil w domu swojego przyjaciela. Między innymi powinna mieć zapałki. Dlaczego? Otóż dla tego, żeby nie zgorszyć niewłaściwym zapachem gospodarza, któremu przyjdzie ochota skorzystać z łazienki tuż po niej.

W sumie to wypowiedziałam się już na ten temat, więc moje widoki na bycie damą teraz i tak równe pudełku z jedną zapałką ;)

cyc.blox.pl/2008/06/Co-wolno-wojewodzie.html
-
2008/08/03 23:25:15
Dokladnie to samo mysle o facetach, kiedy tylko sobie jakiegos wyobraze siedzacego na ubikacji, albo majacego klopoty gastryczne, to ...hmmm czar i urok pryska... co wiecej, kiedy tylko wyobraze sobie, ze facet ma brudne nogi, spadajace skarpetki, zaniedbane stopy to ... to samo, kompletnie ucieka wszelkie zauroczenie nim.
Taka meska pierdzaca madonna przestaje fascynowac...
-
2008/08/04 17:10:17
Oczywiście ostatnie zdanie ma powodować wpisy pod tą "beznadziejną" w przekazie notką, jeśli sprowadzić ją jedynie do spraw fizjologii ?
No więc nie ma na świecie laski z krwi i kości, która nie pierdzi, tyle że pewne rzeczy robi się na uboczu i w samotności, najlepiej o nich nie wspominać. Bo po co ? Ale Ty o tym wiesz.
Mam nadzieję, że myślałeś jednak nie tylko o tym do czego jesteśmy zmuszeni, ale też o tym że pewnych rzeczy wcale nie musimy robić, a kobiecie już całkiem nie przystoi...
Za przykład podam chlanie bełta z butelki na skrzyżowaniu przypadkowych ulic, a podałam go aby zapobiec jakimś nagłym protestom feministycznym. :P ;)
-
2008/08/09 14:56:15
I znowu o fizjologii.
-
2008/08/11 23:19:01
Musze się przyznac , ze pierdzę . Ale ja nie o tym :)
Kiedys po udanym seksie , nawet bardzo udanym mój partner bardzo glosno " zapierdział l . W łazience co prawda - ale przy otwartych drzwiach . Ten pierd przypominał mi okrzyk zwyciestwa , radość WODZA po udanej walce . Tak sobie myslę , ze rózne sa rodzaje pięrdnieć:)
-
2008/08/12 10:15:48
Oczywiście, że są różne rodzaje pierdnięć. Niestety, na dziś dzień nie ma możliwości technicznych dla przeprowadzenia w sieci jakiejkolwiek analizy porównawczej.
-
2008/08/19 16:04:56
tym się człowiek istotnie rożni od innych istot, zamieszkujących ten ziemski padół , ze potrafi kontemplować o czymkolwiek ...a niechby nawet ...o kupie :P






site statistics