Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Les boys i der Mercedes-Benz

Kiedyś pisałem o żarcie Quentina Tarantino w jego kultowym filmie "Pulp Fiction". Wspominałem tam, że pomysł ten - le Big Mac - skopiował z reklamy francuskiego samochodu Renault 5. Pochodzącej jeszcze z lat siedemdziesiątych frazy: le Car, która przyjęła się w promocji francuskiego samochodu w USA.
Teraz skojarzyłem, że było jeszcze coś pomiędzy. Rok osiemdziesięty i moja ulubiona płyta zespołu Dire Straits - "Making Movies". Moim zdaniem najlepsza i najbardziej dojrzała, choć dziś bardziej pamięta się ich piątą płytę - album "Brothers in Arms".
Z tego mniej znanego albumu, chyba dziś najmniej znany utwór Les Boys:

W sieci znalazłem tłumaczenie piosenki:
Les boys robią kabaret
Les boys cieszą się, że są gejami
Teraz już się nie boją
Dyskoteka w Niemczech
Les boys cieszą się, że
Idą teraz w paradzie

Les boys mają skórzane płaszcze
Les boys mają czapki SS
Ale nie noszą już broni
Ubierają się lekko prowokująco
Teraz fajna jest odrobina sado maso
Teraz liczy się zabawa

Les boys znów przychodzą
Dla dziwek z wyższych sfer
Oraz buisnessmanów
Jeżdzących swymi Mercedesami
Do dyskoteki w starym München

Załapują żart, który robi DJ
To wyrprowdza ich z równowagi- zaczynają się mylić
Są kiepscy dla biznesu
Jakiś turysta robi zdjęcie
Les boys nie dostają nawet uśmiechu
On twierdzi, że na nic się nie przydadzą

A późną nocą, gdy wszyscy sobie pójdą
Les boys śnią o jean genet
Butach na obcasach i czarnym bercie
A plakaty na ścianach mówią
Les boys robią kabaret
Les boys cieszą się, że są gejami

Niezwykle wdzięczny, prawda? Dla mnie wzruszający. Zastanawiam się dlaczego tak zapomniany? W sieci nie ma wielu wielu informacji na ten temat. Można się zastanawiać czy Mark Knopfler świadomie nawiązał do filmu Boba Fosse'a "Kabaret"? Czy znał historię i sprawę "Nocy długich noży" i związanego z nią Ernsta Röhma, pierwszego homoseksualisty III Rzeszy? Czy ta piosenka jest niepoprawna politycznie?
Nie wiem, pewnie nigdy się nie dowiem. Pamiętam za to, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem Monachium, byłem zauroczony, łaziłem całą noc samotnie po mieście. Znałem już wówczas utwór "Les Boys", ale wcale mi nie przyszedł wówczas do głowy, nie pomyślałem o nim. Nad ranem spotkałem jakiegoś lokalnego pijaczka, kóry zwrócił uwagę, że wciąż fotografuję, pewnie wyczuł mój zachwyt. I powiedział mi tak: tak, Monachium to jest to, ale kiedy zobaczysz Heidelberg, zapomnisz o tym mieście. Wprawdzie był pijany, ale mówił do mnie z tym ich fajnym bawarskim akcentem. Kilka dni później zobaczyłem Heidelberg, Ulm i Stuttgart, ale wcale nie zapomniałem o Monachium. Do dziś je pamiętam i widzę jak wtedy.
Byłem wówczas młodym chłopakiem i miasto wydawało mi się strasznie stare. W Heidelbergu wstąpiłem, zupełnie nieświadomie, do burdelu. Byłem zbyt młody by wiedzieć jak wyglądają puffy. Kiedy wszedłem zobaczyłem tak stare prostytutki, że zdawało mi się, że obsługiwały jeszcze żołnierzy Pattona. W tym rejonie Niemiec wszystko jest stare. A Knopfler nie wiedział, że w Monachium nie robi się mercedesów, tam produkują BMW.
piątek, 25 lipca 2008, proces7
Komentarze
2008/07/28 21:22:01
Ani jednego komentarza pod takim fajnym tekstem?
Zrobiło mi się żal.
Lubię czytać TAKIE właśnie Twoje teksty, a jak widzę Twoi aktywni komentatorzy teraz milczą.
Za "niszowy ten tekst? Nikim nie pomiatasz? Nikogo nie obrażasz?
I w dodatku napisałeś o mojej ulubionej płycie Dire Straits.
Masz więc ode mnie prezent, Proc, w postaci tego komentarza.
I może wywoła dyskusję, wszak podpiszę się nickiem, tak bardzo niemile tu widzianym:-)
Wróciłam z cudownych wakacji, czas wrócić na arenę życia (coś analogie do corridy mają teraz powodzenie).
Ale ja się nie boję i biorę byka za rogi.


-
2008/07/28 22:07:53
Im bardziej takie jak Ty komentują i lubią czytać takie moje teksty, tym mniejszą mam ochotę na ich pisanie.
Mam nadzieję, że wygrzałaś się na słońcu i ktoś Cię wreszcie puknął. Nie będziesz mi już tak tu pyskować i - choćby przez jakiś czas - pozostaniesz odprężona.
Nie chcę od Ciebie prezentów, albowiem potem je wypominasz. Jak to małostkowa pipcia, Sardio.
-
2008/07/28 23:39:38
Proces, Ty kłamczuszku, nie dostałeś ode mnie żadnego prezentu- ten był pierwszy!
Sms-y na Twojego bloga nie były prezentami, tylko moim wkładem w rozwój kultury.
No i popatrz- rozwinęła się, a potem jak każda kultura po rozkwicie upadła.
Teraz znowu czas na odrodzenie, Proces.
Ileż można tkwić w barbarzyństwie?

P.S. Jednak zaczęłam się bać. To już mój drugi komentarz. A strach!
Jeszcze ktoś sobie coś o mnie pomyśli, takie pipcie jak ja bardzo się boja, że ktoś, gdzieś, kiedyś, coś sobie o nich pomyśli...;-)
-
2008/07/28 23:44:43
Pisząc "pipcia" miałem raczej na myśli "wielkie cipsko". To tak dla sprecyzowania pewnych kwestii na tym blogu.
Myślałem, że te Twoje - najprawdopodobniej nie istniejące - esemesy, były zwykłą pomocą charytatywną i nie będziesz tego dzieciom wypominać. Ale czegóż spodziewać się po kutwie?
-
2008/07/29 02:05:38
Masz literówkę w tytule, "der Merecedes - Benz", powinieneś wykreślić drugie e z Merecedes.
Podobno Mercedes to było imię córki założyciela firmy. Romantyczna historia.
-
2008/07/29 16:00:40
Poprawiłem, dzięki. Tak, Mercedes to córka jednego z twórców Daimlera. Nie sądzę jednak by miała wiele wspólnego z tworzeniem motoryzacji. Tak jak rzymski bóg wojny nie ma wiele wspólnego z popularnymi batonikami.
-
2008/07/29 16:01:54
Literówki nie maja tu większego znaczenia, zastanawiajace raczej, skąd u Knopflera temat kaberetu i homoseksualistów, nawiasem mówiąc, zacząłem czytać ( tylko we fragmentach, bo takowe jedynie posiadam, a nie mam wystarczajacej kasy, żeby kupić w księgarni), bardzo dobrą książkę Zadi Smith - "Białe zęby", a mówię o tym, bo tu podobne wątki : tolerancja, zachowanie tożsamości( choćby religijnej), walka z własnymi słabościami, losy emigrantów i wiele innych, dedukując z tytułu i z samego Proca zapewne : Ci fajni chłopcy ( skojarzyło mi się z wczesnymi songami Davida Bowie'ego) tańczący na pięcie na piątkę, oni pomimo swej odmienności myślą o swoich Mercedesach, zważywszy, że to imię żeńskie, czyli wszyscy chcą kochać, a jakie to ma znaczenie, czy ktoś kocha inaczej niż inni, jego sprawa prywatna, jaka zatem moralia z tekstu Procy wynika, oprócz tego, że Dire Straits to była i będzie wspaniała kapela wszechczasów, że trzeba tego słuchać podobnie jak głosu swego serca, chociaż trudno zakochać się w dzisiejszych czasach wybujałego ego i anonimowości, ale kochać trzeba, co do wykonywanej roboty tańczących panów z Berline, w końcu każdy musi zarabiać na chleb, choćby tańcząc, jedni robią chałe na lodzie, to czemu inni nie mogą zwyczajnie zarabiać tańcząc, zwłaszcza kiedy praca staje się przyjemnością, już na koniec, trudno tu : czytaj u Procy, komentować teksty, bowiem przeskakujesz z tematu na temat, brak jakiejś wspólnej klamry całości projektu, trzeba rzeczywiście zastanowić się przez chwilę, by nie palnąć jakiegoś głupstwa, chociaż z tym blogowaniem to według mnie troche na wyrost, jeśli ktoś ma ochotę zająć się poważnie pisaniem, to czy będzie się zajmował tworzeniem bloga, czyli czegoś z czego nie ma profitów, a czyjeś komentarze i tak mu wiszą, nazwijmy rzecz kolokwialnie, chociaż o ile pamiętam, ostatnie notki zahaczają o Germanię, czyli jesteśmy w Europie, dodajmy w "Rodzinnej Europie", ostatnio spodobał mi się, co u mnie rzadkość, filmik "Hallo Hans", dobre kreacje, a Wam podoba się Berlinae w maskach?
-
hlb
2008/07/30 00:22:50
o zesz ty moja niewierzaca matko boska! ty proces lubisz dire straits, toz to gorzej niz lowic fladry na czatach. a juz mialem cie mniej nie lubic - ale mi przeszlo...
-
2008/07/30 11:12:04
Ten wpis ostatni nade mną jakis nieskładny, jeżeli ktoś pisze, niech przestrzega zasad składni, o fonetyce nie wspomnę...
-
2008/07/30 17:58:52
Leszek, tak nie jest do końca. Gdyby wszyscy pisali dla profitów, mielibyśmy samych epigonów Coehlo i Rowling na rynku.
Dire Straits ma w sobie coś, Hlb. Zresztą to była młodzieńcza miłość. W zasadzie kiedy zacząłem ich słuchać, ich blask zaczął gasnąć. Nie był już tak mocny jak światło Księżyca w pełni, z kraterami.






site statistics