Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Corrida

Wychowany na Hemingwayu zawsze marzyłem by obejrzeć corridę z cygarem w ustach i szklaneczką whisky w ręku. I moje marzenie się kiedyś spełniło. Niektórzy mówią, że to zbędne dręczenie zwierzęcia. Często mówią to ci, którzy nie chcą dręczyć polskiego karpia na Wigilię, zaś nie mają problemu z dręczeniem norweskiego łososia czy dorsza. Nie mają problemów z kastrowaniem swoich kotów i zagłaskiwaniem na śmierć psów.
Byk ginie w walce, ma w sobie tyle adrenaliny, że nie czuje bólu i śmierci. Chyba, że ktoś gadał z bykiem i wie lepiej? Owszem, ginie w nierównej walce, ale z jajami i rogami. Rogami, które mogą zabić matadora i powalić konia pikadora. Sam widziałem takie sytuacje, gdzie byk zwalił z nóg konia. Potem kilku banderilleros musiało podnosić zwierzę i pikadora z nadwagą.

corrida

Madryt, Las Ventas i raniony dwa razy w uda torero Carlos Escolar "Frascuelo"

corrida

Granada, byk próbuje sięgnąć mulety językiem. Trzeci róg.

corrida

Jesus Martinez Barrios (Moriento de Aranda) na arenie Las Ventas. Musi trafić w ten niewielki punkt, który przerwie bykowi rdzeń kręgowy. Jesli uda mu się to za pierwszym razem, to Hemingway powiedziałby, że i byk, i torero "byli dobrzy".

wtorek, 27 maja 2008, proces7
Komentarze
2008/05/27 18:38:39
To na pewno piękne widowisko, jednak wziąwszy pod uwagę, że giną tam masowo zwierzęta, a ludzie narażają życie dla widowiska, nie jestem zwolenniczką kontynuacji. To jak walka gladiatorów na arenie. Czasem ginął gladiator, bo miał pecha, bo miał za mało doświadczenia. Nie musiał ginąć, ale dzięki tym walkom mógł lepiej żyć i zginąć uzbrojony i z jajami. To głupie i bezsensowne, jak każda wojna, ale wojny często mają głębszy sens. A tu ? Dla widowiska i adrenaliny ? Dla dreszczy emocji oglądających, spragnionych widoku krwi ?

-
2008/05/27 18:51:21
No popatrz, a ja myślałem, że jeden gladiator zawsze ginął, jak byk w corridzie. O tyle to było ciekawsze, że do końca nie wiadomo było, który z walczących na arenie jest bykiem.
-
2008/05/27 20:28:40
O tym pisałam, jeden z gladiatorów był tym bykiem.
-
2008/05/28 16:59:11
"Śmierć po południu" czytam po raz któryś i nie mogę doczekać się momentu, kiedy w końcu zobaczę corridę. Planuję tego lata ;))
-
2008/05/28 17:17:22
Mam swoją corridę? Przyprawiam "bykom" rogi i giną ze zmiętolonymi jajami. Równie przyjemne widowisko.
-
2008/05/28 18:26:02
Na wczasach na Costa del Sol czy Costa Brava zobaczysz drugą ligę, dla turystów, buz (plus kilka "zetów").

Bykom przyprawiać rogi mogą tylko krowy, Zyzaniu.
-
2008/05/31 21:51:29
A ja uwielbiam corridę, cale to widowisko, spektakl - jest dla mnie jak najlepiej odegrany balet... mam swojego ulubionego torero i nie widzę różnicy w "meczeniu" zwierząt na arenie, a w naszych rzeźniach...tu śmierć i tu śmierć... a powiem więcej, byk ma jakieś szanse na to aby oddać cios w tej walce, podczas, gdy nasza krowa czy ciele nie ma żadnej...
-
2008/05/31 22:54:11
Kiedy byk wbiega na arenę jest wściekły i dobrze zbudowany, biega jak szalony, Dzika Różo. Widać, że musiał swój czas spędzić na wolności. Porównaj sobie to z wołu idącym na rzeź, by wylądować Twej niedzielnej polędwicy.
Szkoda tu w ogóle gadać o humanitaryzmie. Gdybym był bykiem, to wiedziałbym jak chcę przeżyć swe życie;) Na pewno nie na tych paru metrach kwadratowych, pasiony świństwem, by moje mięso ładnie prezentowało się na sklepowych półkach.
-
2008/06/02 10:36:23
Nienawidzę tego sportu, jeśli tę krwawą jatkę można nazwać sportem...
-
2008/06/10 13:05:47
spoko, tam nie jadę, dzięki






site statistics