Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Dziewczyna i Playboy In flagranti

"Historia pewnego Playboya" została brutalnie przerwana, najpierw moim awansem do ligi top18 Blox, a potem udziałem w Turnieju Blogowym. Nie mam bladego pojęcia czy uda się odbudować reputację tej niebanalnej i niezwykle finezyjnej historii.
Na początek opowiem pewną historię z lat osiemdziesiątych, która wprawdzie bezpośrednio moją historią Playboya nie jest, ale opowiadał mi ją mój przyjaciel ze studiów, który również uczył mnie mówić po śląsku.

dama To obraz z mojego Playboya, tak zwana rozkładówka, złożona z trzech stron magazynu

Sprawa wyglądała tak, że jeden z kumpli Klaty, bo tak nazywano tego mojego przyjaciela ze studiów, chciał zakończyć długotrwałą znajomość ze swoją dziewczyną. Można powiedzieć - młodzieńczą, naiwną miłość. On był młody, studiował już czwarty rok na pierwszym semestrze różnych uczelni, a jego dziewczyna, do której jego uczucie już było wygasło, rozpoczynała czwarty - strategiczny dla dziewczyny w czasach PRL rok studiów. Na czwartym czy piątym roku uczelni takiej jak UJ czy jakaś szkoła pedagogiczna, dziewczynie już trudno było znaleźć męża. Część facetów była bardzo niezdecydowana i zmieniała często plany, inni zaś byli jak dworcowe kible PRL - zajęci albo zaszczani.
Potem taka dziewczyna wracała do swojego prowincjonalnego miasteczka czy wioski i była skazana na staropanieństwo. A starsi studenci o tym wiedzieli i niechętnie uprawiali seks z dziewczynami z czwartego czy piątego roku, bo takowe amory często kończyły się ciążą. Kumpel Klaty chciał po prostu dziewczynie dać szansę, pomóc jej.
Plan był taki: Na imprezie, trzeba było upić dziewczynę do nieprzytomności. Ją i pewnego, lokalnego Playboya, który, wedle jego opowiadań, zaliczył połowę lasek uczelni byłego Układu Warszawskiego. Założenie było proste: skoro tyle zaliczył, to numerek z następną nie będzie dla niego problemem, a historią pochwali się pośród znajomych, co będzie pretekstem dla kumpla Klaty do definitywnego zerwania z długoletnią partnerką. Zdrada to powód niekonieczny, ale z pewnością wystarczający.
Wszystko stało się zgodnie z planem, polewano ostro dziewczynie, jak i lokalnemu Playboyowi. Oboje padli, zapadając w sen. W specjalnie do tego celu przygotowanej sypialni złożono ich pijane ciała, rozbierając ich wcześniej do naga. Takich przypadkowych kochanków nakryto za kilka godzin nad ranem in flagranti. Trzeba było tę scenę nieco wyeksponować, jak tę o miłości z Werony. Zaskoczonych, przerażonych i nic niepamiętających. Oczywiście były: awantura, płacz dziewczyny, pożegnanie, trzaskanie butelkami i drzwiami. Dziewczyna została uwolniona, odzyskała swobodę i carte blanche, bez obciążeń jakimiś wyrzutami sumienia wobec kumpla Klaty. Kobiety bywają niezdecydowane i trzeba im w rozsądnych wyborach pomagać. Oczywiście między dwojgiem do niczego nie doszło, ani dojść nie mogło z wielu powodów. Ale któż o tym będzie pamiętał?
Rankiem Playboy był nieco zgaszony, z lekko tylko podbitym okiem. Akcja musiała wyglądać wiarygodnie. Wprawdzie zmieszany, ale w kuchni po imprezie, już odzyskuje nieco wigor, trzeźwość i swobodę bawidamka. I mówi do Klaty:
- Stary, ja wiem, wiem, że to świństwo co zrobiłem. Naprawdę nie powinienem. Ale stary, czy ty sobie wyobrażasz jak ona się fantastycznie rżnęła?

Przy czym to fantastycznie było wypowiedziane z nosowym przedłużonym pierwszym a - faaantastycznie.

sobota, 01 marca 2008, proces7
Komentarze
2008/03/01 22:31:24
No i pomyśleć, że z taką rozkładówką tak długo czekałeś. ;)
Super powrót, a kolega Klaty to typowa świnia. :P
-
2008/03/01 23:41:49
Mnie się spodobało "zachowanie twarzy" przez lokalnego playboy'a. W całej tej sytuacji starał się zachować swoje "dobre imię".
-
2008/03/01 23:46:02
Większość facetów ma takie opowieści o swoich podbojach erotycznych. Dlatego deklarowaną liczbę kochanek w życiu mężczyzny dzielimy przez trzy. U kobiet odwrotnie, te zatajają swoje miłosne podboje, dlatego mnożymy liczbę deklarowanych kochanków kobiety przez trzy.
-
2008/03/02 00:16:38
"...było wypowiedziane z nosowym przedłużonym pierwszym a - faaantastycznie."
A skąd to wiesz, aż tak dokładnie? :-)
-
2008/03/02 00:46:46
Wiem, bo brzmi mi to do dziś, Li. A może ona faktycznie robiła to faaantastycznie? Kto wie...?
-
2008/03/02 10:02:44
Ja swoim pytaniem śmiałam wyrazić pewne przypuszczenie, bo opierając się na sposobie opisu zdarzenia, przemknęła mi przez głowę myśl, że musiałeś być jego bezpośrednim uczestnikiem- ten opis szczegółów, hmmm...;-)
A co to tego faaanstastycznie- każda to robi faaantastycznie, gdy trafia na faaantastycznego.
Miłej niedzieli:-)
Li
-
2008/03/02 10:07:19
Ciekawe, a każdy robi to fantastycznie jak trafia na fantastyczną ? ;)
/jak ktoś sobie chce dać nasilenie w "a" to niech sobie to zrobi/
-
2008/03/02 16:14:07
Nie ma to jak siła persfazji :))
uśmiałam się zdrowo, pozdrawiam ;)
-
2008/03/02 17:49:57
Proces, mnie tu nie ma.
Ale na litość - perswazja ma odpowiednie litery.
-
2008/03/02 19:14:16
Pomyślcie ilu facetów opowiadało, że z Wami miało seks, a Wy nie macie o tym zielonego pojęcia.
-
2008/03/02 21:03:22
Przechwałki leżą w męskiej naturze ' nie uogólniając rzecz jasna ' w gronie kumpli przy piwie. A niech koledzy wiedzą ,a niech zazdroszczą ;)
-
2008/03/02 21:51:06
Kiedyś natknęłam się na jakiś artykuł, w którym opisano wynik sądażu przeprowadzonego wśród mężczyzn. Pytanie, mniej więcej, brzmiało tak:
"Co byś wolał: spędzić noc z J. Lopez, ale nikt by się o tym nigdy nie dowiedział, czy zostać przyuważonym przez swoich kumpli kiedy wychodzisz z hotelu w jej towarzystwie, co mogłoby wskazywać na wspólną noc, jednak nic między wami nie było, bo wasze spotkanie było dziełem przypadku".
Zdecydowana wiekszość odpowiedziała, że to drugie. Widać nic tak nie cieszy niektórych jak zazdrość kumpli i taki 'oblatywacz'- mitoman pasie się tym, czego nie dokonał.:P

A, i jeszcze przypomniał mi się zwycięski tekst jednego z czytelników jakiejś francuskiej gazety, która ogłosiła wśród mężczyzn konkurs na "idelany poranek". Gość napisał:

"Wstaję rano, biorę przysznic, myję zęby, jem śniadania i wracam do domu."

-
2008/03/02 21:58:38
sondaż* ofkors
-
2008/03/02 22:00:36
Stresuję się odkąd ten blog wygrał /turlak/
-
2008/03/02 22:09:24
Alkacjo, to ten blog wygrał turlaka? Nie, to musimy sie postarać o wspaniałe komętaże. ;)
-
2008/03/02 22:12:09
Aleś Ty podły, wiesz? Specjalnie napsiałam "komętaż" żeby Cornelcia zechciała głos zabrać, bo mało jej tu ostatnio. Ha! Teraz Ci głupio, że naigrywasz się z koleżeńskiego gestu, co?:P
-
2008/03/02 22:13:10
O przepraszam, napisałaś "sądaż". /faja/ Od sądu. :)))
-
2008/03/02 22:15:03
Widzsz?! Bo tak mnie zdenerwowałeś:D:D
-
2008/03/02 22:15:57
Po to tu jestem, żeby wywoływać w komentujących uczucia skrajne. :))
-
2008/03/02 22:16:43
Oj, Ala, mówiłem Ci, zanim wstawisz komentarz, daj do programu stosownego, który błędy poprawi. Potem jeszcze dziecko niech zerknie, przejrzy mamie tekst i wtedy wklej.
-
2008/03/02 22:21:47
A co do Jenifer Lopez, to Poker mi pokazywał fotki, na których się z nią całuje. Ale nie wiem czy to czasem nie był fotomątarz.
-
2008/03/02 22:22:43
Oj dziecko...przecież sprawdzałeś mi ten komentarz.:P
-
2008/03/02 22:22:58
Jeśli fotomątarz, to musiała Ci pokazywać Wiedźma, nie ja. Ja jestem dyskretny.
-
2008/03/02 22:23:56
Otórz to, Proces, też widziałam tę fotkę.
-
2008/03/02 22:28:39
Ala, co ma Proces otwierać, nie podałaś żadnego linka. Też bym przed snem coś obejrzał.
-
2008/03/02 22:31:08
Nic, Poker, ja też nic nie otwieram, siedze sobię, czytam Was, rzuję gumę.
-
2008/03/03 12:14:07
Kóltóralny blok, a tó zahować sie niektuży nie potrafiom.

Może zapytaj najpierw Ali co jej dziecko ma z ortografii. :P ;)
-
2008/03/03 13:56:26
Gdyby nie ta moja nieśmiałość, to poprosiłabym procesa o foto , sfotomĄtażowała ze swoim i chwaliła się że byliśmy parą w latach 2001-2006 /faja/
-
2008/03/03 18:28:36
spoko pstro, ja ci ja załatwię /faja i ręcę po łokcie w kieszeniach/
-
2008/03/03 22:57:39
Zastanawia mnie reakcja innych uczestników-obserwatorów tej historii. Czy nikt z nich nie poczuł smak niesmaku w ustach?
-
2008/03/03 23:25:15
George, o tak, z całą pewnością. Tym bardziej, że wszyscy mieli kaca, plus moralny kociokwik.
-
2008/03/04 08:37:49
Przyznam Wam się, że nigdy aniołkiem nie byłam. Potrafiłam też być czasem bezwzględna i robić to co dla obojga w danej chwili było najlepszym rozwiązaniem. Lepiej przerwać związek będący nieporozumieniem wcześniej. Facet nie postąpił fer, ale tylko w małym szczególe, bo w sumie dał jej wolność i lekcję zastanowienia się nad sobą. Mnie by nie spił. :)

-
2008/03/04 11:04:32
Mnie tez by nie upili, Kawo.

ta notka to kolejny dowod na to, ze niektorzy jeszcze z drzewa nie zeszli.
Sprawa załatwiona po męsku i na wysokim poziomie. Byłam swiadkiem takiego upijania i upodlenia dziewczyny. Do tej pory żałuję, ze nie mialam odwagi przeciwstawic się większosci., ktora zresztą switnie się bawila. Czyims kosztem.
-
2008/03/04 12:11:39
Moi byli panowie są wciąż moimi kolegami. Mam tę świadomość, że mogę do każdego z nich zadzwonić i poprosić o jakąś drobną przysługę z wzajemnością. chyba miałam szczęście trafiać na facetów, którzy wiedzą nie tylko "jak zacząć" ale i "jak skończyć" związek. Prawdziwego dżentelmena poznaje sie po tym jak kończy ....podobno
-
2008/03/04 13:35:12
Każda baba to dziwka, trzeba jej tylko to udowodnić.
Co Ty nie powiesz Alinko, to Twoi byli kochankowie jeszcze żyją? Zresztą nawet jak żyją to powiedz mi, cóż tacy staruszkowie mogą dla Ciebie zrobić? I że w ogóle masz sumienie im zawracać dupę?
-
2008/03/04 13:39:58
Każda baba to dziwka, trzeba jej tylko to udowodnić.

a kazdy facet to swinia. I tego udowadniac nie trzeba.
-
2008/03/04 14:31:59
Ano procesie staruszku żyją i mają się dobrze :D

Dziwką bywa się z zamiłowania ...podobno to cecha charakteru... Jak ta cecha nazywa się mężczyzn...ktoś przypomni, bo zapomniałam ?

-
2008/03/04 15:10:43
Alinko, męska dziwka ;)






site statistics