Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Lili Marleen

Kiedyś obiecałem Nadziejce, że napiszę dla niej notatkę. Oto ona. Będzie krótka. Ktoś narzekał, że mało tu gadżetów - dziś jest dużo.

lilimarleen

Film zrobiony przez enfant terrible zachodnioniemieckiego kina, Rainera Wernera Fassbindera. Nakręcony w 1981 roku, w roli głównej wystąpiła piękna, urodzona w Chorzowie Hanna Schygulla.
Tytuł filmu jak i motyw to piosenka, do której słowa napisał Hans Leip, nieznany poeta. Słowa powstały jeszcze w okopach pierwszej wojny światowej. Muzykę napisał Norbert Schultze. Nie ma co tłumaczyć tekstu: Lili i Marleen, to dwie dziewczyny, które kocha wartownik. Pewnie jedna jest piękna a druga gorąca, a on chce dwa w jednym. Żołnierska niedola, tęsknota i czar melodii, który sprawił, że zauroczyła chłopaków wszystkich frontów drugiej wojny światowej. Potem pokochali ją: Dwight Eisenhower, Marlena Dietrich, John Steinbeck i proces. Wykonała ją dla Radia Belgrad Lale Andersen i właśnie na tej podstawie zrobiony jest film, o życiu i miłości prostej dziewczyny, która śpiewała, bo chciała przeżyć, bo kochała. Lili Marleen usłyszeli jako pierwsi żołnierze Erwina Rommla w Afryce w 1941 roku.
Dla widzów przyzwyczajonych do hollywoodzkiej perfekcji film może wydać się niedoskonałym, niedopracowanym. Jest trochę nastroju kabaretowego, trochę poprawności politycznej Fassbindera, który zbyt jaskrawo potępia nazizm. Ale czyni to zupełnie zbyteczne, cała prosta historia wyjaśnia wszystko.

lili_marleen_filmGdybym żył w tamtych czasach w Niemczech, to jestem przekonany, że jako młody chłopak chciałbym iść do doborowych oddziałów wojskowych, potem, gdybym już zobaczył co jest grane, wolałbym być wartownikiem w obozie koncentracyjnym, niż zamarznąć na froncie wschodnim albo usmażyć się w czołgu na pustyni pod El Alamein czy Kurskiem. Zapewniam też kobiety, że wolałyby by ich synowie byli w oddziałach Waffen SS, wyszkoleni, z możliwością przeżycia, niż wysłani z marszu pod Stalingrad.
Mnie więc informacje o „dziadku z Wehrmachtu" czy wyznania Güntera Grassa wcale nie poruszyły.
W czasie studiów pracowałem w Niemczech (jeszcze Zachodnich wtedy) na budowie, był tam hydraulik, patrzył na mnie bokiem, on nie rozróżniał Polaków od Rosjan. Kiedy z nim pogadałem, opowiedział mi, że do teraz nosi w głowie odłamek rosyjskiego pocisku. Był z Hamburga, kiedy wybuchła wojna, cała jego klasa z liceum zgłosiła się na ochotnika do Kriegsmarine. On też, ale go nie przyjęli, miał jakieś kłopoty z ciśnieniem. Płakał i był załamany, że nie może z kumplami do łodzi podwodnych. Na 39 kolegów z jego klasy, nikt nie wrócił do domu, on jedyny przeżył. Jego klasa została gdzieś na dnie Atlantyku w trafionych U- Bootach.

Gdybym w tamtych czasach żył w Niemczech, a miał dzieci, to starałbym się im załatwić służbę pomocniczą albo przydział do dobrych jednostek SS. Nie chciałbym wysyłać ich jako mięso dla katiuszy na Wschód albo jako metalowe pancerne konserwy w stepy. Nie chciałbym by byli szlachetnymi trupami na dnie oceanu. Spalonymi żywcem w czołgach bohaterami Afrika Korps, wolałbym by byli katami w obozach. A matki? Każda matka woli mieć syna żywego, choćby zbrodniarza niż martwego bohatera.
A miało być o Lili Marleen. I jest, posłuchajcie:

Nie lubię słowa „trailer":

środa, 06 lutego 2008, proces7
Komentarze
2008/02/06 10:02:39
Wolałbyś, aby Twoje dziecko było zbrodniarzem niż zginęło w okopach? A pomyślałeś o tym czy jemu z tym byłoby dobrze w przyszłości ? Wolałbyś, aby miało spieprzone życie byle je miało i aby nie spróbowało czy można inaczej ? Takie gdybania i założenia są g... warte. Jasne, że zawsze chcemy dla naszych dzieci najlepiej, ale najlepiej to nie zawsze to co sami sobie wymyślimy. Zresztą nikt z nas w takich chwilach podejmowania decyzji nie zna ich konsekwencji. I bardzo dobrze, że tak jest.

Piosenka Lili Marleen jest piękna, szczególnie jednak w wykonaniu Marleny Dietrich. Jej niski głos urzeka.
-
2008/02/06 10:04:41
Rozumiem że słowa piosenki mają dać czytelnikom do zrozumienia , że tęsknisz za Nadziejką ? ;)

Proces a kiedy coś o mnie napiszesz ? że tak zapytam :>
-
2008/02/06 10:37:46
Pstrokatko, mnie obiecywał notkę o mnie, odgrażał się, że nie daruje cyt.:"starej, złośliwej flądrze". I co? Jest dwa wyjścia: albo ja przestałam być wyżej wymienioną, albo zwyczajnie się boi;)

Jestem pacyfistką, nie wyobrażam sobie, bym musiała dokonywać takich wyborów. Mój "kwoczy charakter" zabiłby mnie w konfrontacji z patriotycznymi ideałami, które odziedziczyłam po przodkach.

Przepiękna piosenka ... w wykonaniu "Błękitnego Anioła" brzmiała jeszcze piękniej:)
-
2008/02/06 10:59:17
Piosenkę jako pierwsza wykonała Lale Andersen(właściwie: Liese-Lotte Helene Berta Bunnenberg), Marlena śpiewała ją na styl Lale, Hanna też.

A czy któraś z Was widziała ten film, że tak zapytam?
-
2008/02/06 11:00:01
Cornelli, znaczy kolejka jest ? ja pikole :D

Z racji tego, że proces pierwszym zdaniem oznajmił , że jest to notka dla Nadziejki, to na temat środkowej części wpisu się nie wypowiedziałam :) gwoli wyjaśnienia, bo widzę że nikt nie postrzega inspiracji do powstania tej notki :>
-
2008/02/06 11:25:08
Nie oglądałam tego filmu i nawet nie wiem czy chciałabym go obejrzeć. Prawdę mówiąc nie lubię filmów opatrzonych swastykami, tego co przeżywali ludzie po stronie niemieckiej w tamtych czasach. Filmów o tej tematyce była cała masa, książek jest jeszcze więcej. Dla mnie najistotniejszą sprawą pochodzącą z tamtego okresu jest to, że Niemcy przegrali wojnę, my byliśmy po stronie niby wygranych, a tak cholernie niekorzystnie wyszła nasza przyszłość w porównaniu do nich. Kto tu przegrał naprawdę ?

Nie chcę słyszeć o żadnej wojnie dotyczącej mnie i moich dzieci, nie chcę podejmować takich decyzji i głęboko wierzę, że nie będę musiała. Przynajmniej nie w tym życiu. ;)

-
2008/02/06 11:28:47
Mogłabym Ci opowiedzieć od początku Pstro dlaczego ta właśnie notka dla Nadziejki i dlaczego w końcu się jej doczekała. Pamiętam dokładnie momenty dążące do jej powstania. Ale ja nie lubię polot, a to pod plotę mogłoby już zostać podciągnięte.
Z tego powodu ja na ten temat się po prostu nie wypowiadam. ;)
-
2008/02/06 11:29:30
*plot
-
2008/02/06 11:30:21
Też nie widziałam tego filmu, a piosenka piękna.

Pstrusia, widzę, że Ty już na stanowisku. Całuję Cię i tulę lutnio mego życia:D

Proces, wczoraj myślałam, że mnie zablokowałeś, kurde... wystraszyłam się nie na żarty.
-
2008/02/06 11:34:38
Kawcia , że niby takie z niej gestapo ? :> jakby nie patrzeć to piosenka /z jej słowami/ dobrze dobrana i mgliście patrząc na resztę , Nadziejka powinna być zadowolona ;)
-
2008/02/06 11:36:47
Kawciu, gdyby ten blog nie startował w kategorii "Kultura" w konkursie, to napisałbym Ci, że pierdolisz głupoty.
-
2008/02/06 11:36:48
Ala złośliwość rzeczy martwych, program padł i mam przerwę ;)
moja Ty harfo słów dźwięcznych , miłych dla oka :D
-
2008/02/06 11:36:58
Niczego takiego nie napisałam Pstro. Widzisz,nie powinnam była nawet zaczynać tematu,że wiem.
Mam nadzieję, że będzie zadowolona.
-
2008/02/06 11:39:01
Opowiem Ci tę historię kiedyś Procesie,jak będziesz chciał. Wtedy ocenisz, ok ? :)
-
2008/02/06 11:49:00
www.blogroku.pl/kategoria_glosuj.html?catId=23
Aha, no i gratulacje z czołówki i przejęcia prowadzenia.
Chociaż gdyby nie fakt, że ten blog bierze udział w tak poważnym konkursie, odpowiedziałabym Ci, że sam p... ;)
-
2008/02/06 13:34:41
Notka ma Was zachęcić do obejrzenia filmu, ale widzę, że nie za dobrze zareklamowałem.
-
2008/02/06 13:50:47
A kiedy będziesz sprawdzał czy lekcje odrobione ? ;)
Tak właściwie, to tam taka jedna scena spowodowała, że nabrałam ochoty na oglądanie. :D
-
2008/02/06 13:57:17
Tak mi jakoś się skojarzyło. Jest taka stara piosenka :
jankaczmarekelita.mp3.wp.pl/?tg=L3Avc3RyZWZhL2FydHlzdGEvMTg0MzIsdXR3b3IsNzQzOTguaHRtbA==
Można by zanucić : -Do serca przytul Niemca, weź na kolana Proca...
-
2008/02/06 17:37:50
:)
-
2008/02/06 18:30:27
Dobra ta notka, podoba mi się.
-
2008/02/06 18:48:18
Wszędzie tak cichutko ... pomarli żeście w tej wojnie, czy faktycznie odrabiacie lekcję zadaną przez Procesa?;)
-
2008/02/07 05:08:52
"(...)wolałbym być wartownikiem w obozie koncentracyjnym, niż zamarznąć na froncie wschodnim"

Na pierwszy rzut oka te słowa brzmią drastycznie, ale prawda jest taka, że koszula zawsze bliższa do ciała, niż marynarka. A dla matki najważniejszym jest przetrwanie jej dziecka. Bezwarunkowa matczyna miłość nie wyklucza jednak potępienia niewłaściwego postępowania dziecka, tym bardziej dorosłego.
Matki nie wybierają losów dla swoich dzieci, jak i dzieci nie zawsze mają wpływ na własne życie. Czasami to wojna podejmuje drastyczne decyzje i dokonuje za nich wyborów.
-
2008/02/07 05:15:34
Kilka lat temu w starych szpargalach znalezlismy z mezem zapiski jego dziadka, kilka opisanych olowkiem epizodow wojennych w malym notesiku.
Z pomoca koneksji rodzinnych i niesmiertelnej korupcji udalo mu sie zamienic oboz koncentracyjny (wiezien) na front (zonierz Wermachtu). To bylo jak wygrana na loterii a przeciez na pierwszy rzut oka to zaden wybor.
Znamienne zdanie, cyt: "Angliki nas opstrzelali w burakach", weszlo natychmiast do slownika rodzinnych gwaryzmow i idiotyzmow;)
Historia Pomorza kipi od podobnych przykladow i nie bulwersuja mnie przypadki a'la Grass. Podziwiam go, ze nie zafalszowal swoich wspomnien, nie nakleil bialej gumowej laty na wstydliwe miejsce w przeszlosci, ze potrafil o tym powiedziec na forum swiatowym.
-
2008/02/07 05:21:10
Zapomnialam dodac, ze caly czas kibicuje Ci procu i nie moge duzo pisac, bo kciuki mi sie wymykaja:)
-
2008/02/07 08:24:14
Tak. Fakt, że ktoś potrafi się przyznać do tego za co może się być potępionym przez ogół, może zasługiwać na podziw. Nie zmienia to jednak faktu, że nie ma czym się chwalić. Nie wiem też w jakiej formie to robi, jeśli jako zło konieczne zaistniałe w jego życiu to ok. Ludzie się zmieniają, stanąć w obliczu śmierci i powiedzieć nie, a zrobić to tylko słysząc potępienie, to też jednak różnica.
Tak naprawdę nie mamy prawa nikogo osądzać, szczególnie za postępowanie w warunkach ekstremalnych. Nigdy nie wiemy na pewno jak sami byśmy się zachowali.
Ty nie musisz się wstydzić dziadka, ale czy masz się czym chwalić i szczycić opowiadając o tym właśnie epizodzie? Też nie, tak jak i nie ponosisz winy za jego uczynki. Jakby dobrze pogrzebać, w każdej rodzinie znajdzie się "czarna owca". Jakby dobrze się przyjrzeć każdy ma coś na sumieniu... ;)


-
2008/02/07 08:39:42
George, miałem napisać, ze wolałbym być "komendantem", zamiast pisać "wartownikiem". Ale zabrzmiałoby zbyt ostro i nie zrozumielibyśmy się.
A marynarka (Kriegsmarine) to zawsze daleko ciała.

Katju, ale dlaczego walka na jakimś froncie, w jakiejś armii ma być sprawą wstydliwą?

Kawa, czarna owca dlatego, że walczył w przegranej armii?
-
2008/02/07 09:02:13
procu, nie to chciałam zobrazować, a trudne wybory czy też pseudowybory:)
Wstydzić się nie miał czego, siedział w tych burakach aż się skończyła wojna:)))
Kawo, ani się szczycę ani wstydzę, ludzkie losy różnie się splatają. Tekst procesa nasunął mi po prostu taki przykład z życia.
-
2008/02/07 09:22:12
Ja nie napisałam, że był czarną owcą. Pisałam, że "nie mamy prawa nikogo osądzać" i "Jakby dobrze pogrzebać, w każdej rodzinie znajdzie się "czarna owca". Jakby dobrze się przyjrzeć każdy ma coś na sumieniu..."
Nie dotyczyło to dziadka Rudej. ;)






site statistics