Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Buzdygan Quentina

Maces Buzdygan to broń obuchowa miażdżąca. Znacie ją pewnie z "Trylogii" Sienkiewicza. Przy czym w XVII wieku była już raczej używana jako oznaka szarży oficerskiej, nie jako broń stosowana na polu walki.
Dziwiłem się jak to robi Quentin, że w ciągu godziny zdobywa ponad sto głosów, a tu okazuje się, że wspomógł go jakiś Arnold. Wspomógł go skutecznie właśnie buzdyganem.
Tu możecie zobaczyć jak to zrobił:
buzdygan_quentina

Przyznam, iż nie jestem zwolennikiem tropienia układów, spiskowej teorii dziejów i jeśli esemesy zostały wysłane, to dlaczegóż je kasować?
Przy okazji zwrócę uwagę na fakt, iż Pani Posłanka Nelly Rokita nosi nazwisko panieńskie Arnold. Zupełnie jak wspomniany wcześniej Buzdygan. Zbieżność nazwisk jest z całą pewnością przypadkowa.
Moja walka, moje zachęcanie Was do głosowania wobec potęgi Arnolda z jego buzdyganem, który miesięcznie potrafi wystawić kilkudziesięciotysięczną armię esemesów, zdaje się rzeczą - wprawdzie heroiczną, ale - beznadziejną.
Regulamin konkursu skonstruowany jest tak, że Nagrodę Internautów, w moim wypadku laptopa MacBooka, wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej SMS. Poza enigmatycznym i dla mnie niezrozumiałym zapisem, który zakazuje używania masowego systemu głosowań, nie ma żadnych innych ram, które by jakoś formę wysyłania SMS regulowały. No i oczywiście to, iż z jednego numeru telefonu można wysyłać tylko jeden głos. Ale tego pilnuje już stosowny automat, który po oddaniu głosu nas o tym informuje. Nie będę hipokrytą i nie powiem, że mnie owa decyzja komisji konkursowej nie ucieszyła. Bardzo ucieszyła. Nie zmienia to faktu, iż nie rozumiem dlaczego tak się stało.

Korzystając z okazji, którą stworzyła ta drobna afera turniejowa w konkursie Blog Roku, chciałem odpowiedzieć na pytanie, które dręczy wielu z Was:
Co proces zrobiłby z nagrodą?
Laptop zostanie przeznaczony na pomoc charytatywną. Jestem człowiekiem dość zamożnym i ci, którzy mnie znają bliżej wiedzą, że nie powala mnie ta, skądinąd piękna nagroda.
Nie napiszę dla kogo zostanie przeznaczona moja ewentualna wygrana, albowiem byłaby to pewnego rodzaju manipulacja i niektórzy mogliby zacząć głosować na to, by ktoś potrzebujący dostał to cacko.
Blogowanie nie jest dla mnie sposobem zarabiania, a wszelkie ewentualne materialne profity wynikające z mojego pisania z wielką przyjemnością przeznaczyłbym na cele charytatywne.
Dużo więcej oznacza dla mnie wyróżnienie, nagroda w postaci wzrostu odwiedzin na tym blogu, dyplom czy puchar blogowy niźli wycieczka czy laptop. Czyli rzeczy na które mnie stać. Jeśli byłyby mi potrzebne rzecz jasna.
Rozumiem, że wymarzona wycieczka czy nowy komputer są pragnieniem wielu ludzi, ale nie moim. Jeśli wygrałbym to może udałoby mi się spełnić czyjeś marzenie. Spełnianie cudzych marzeń jest dla mnie o wiele cudowniejszym zajęciem niż realizowanie własnych.

czwartek, 14 lutego 2008, proces7
Komentarze
2008/02/14 10:47:08
Spełniając cudze marzenia, stajemy się ich częścią, a to chyba strasznie dużo?:)
Trzymam kciuki, byś spełnił też te swoje własne. Powodzenia.:)
-
2008/02/14 11:31:25
quentin i tak wygra, zobaczysz ;P
-
2008/02/14 11:40:34
jeszcze młodego poproszę żeby wysłał smsa, może mi zemdleć jak w smsie zwrotnym wyczyta słowo /penis/ które to jest w nazwie bloga.. no ale co się nie robi dla znajomych :> ;)
-
2008/02/14 13:22:18
No fakt, możliwość spełniania cudzych marzeń, jeśli się tego pragnie, jest również spełnianiem własnych marzeń.

Nie wyczyta nic takiego. Bez obaw.
-
2008/02/14 14:16:00
Pstro, czy notka Procesa oznacza, że być może laptopa niebawem dostaniesz?
-
2008/02/14 14:18:41
Ala, ja byłam przekonana , że proces tu o Tobie wspomina, patrząc na fotki od Ciebie nie mialabym serca pozbawiać Cię tego laptopa :>

ps. zbiorka kocy i zywności w trakcie :D
-
2008/02/14 14:27:40
Buzdygan :)
Cieszę się, że przez chwilę mojej nieobecności znowu wróciłeś na prowadzenie. Chociaż ten "puchar" Ci się należy. Trochę mnie rozczarowała decyzja Chacińskiego. Myślałam, że wybierze któryś z tych blogów co wybrał /może dwa, ale trzy w jednym typie ?/ i Twój. No cóż, jednoosobowe decyzje, trudno.
-
2008/02/14 15:40:41
Nic mi się nie należy, muszę sobie zapracować na puchar. Myślenie, że się coś należy jest właściwe ludziom radzieckim.
Rolnikom należą się dotacje, feministkom zwrot pieniędzy z kasy chorych za antykoncepcję, a ludowi pracując emu seriale i Doda w TV za moje pieniądze z abonamentu.
-
2008/02/14 16:28:57
Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że należy Ci się z tytułu "bo się należy". Nie mam wątpliwości, że za pracę. Tę którą już włożyłeś i tę którą jeszcze zamierzasz włożyć. ;)
-
2008/02/14 19:18:46
Nagroda za zamiary? Mierz siły na zamiary? Winnata?
-
2008/02/14 21:15:42
Zamiarem nie jest to co już zostało wykonane /zrobione/. ;)
Ty wszystko dobrze mierzysz, nie wiem dlaczego mnie zadajesz to pytanie. Mam dopisać końcówkę cytatu ? Czy coś z niej wynika i wpływa na zmianę tego co jest ?
-
2008/02/14 22:29:19
Normalnie blogowa afera Votergejt.
Ale nie ma tego złego (dla Buzdygana), co by na dobre nie wyszło (Procesowi) :)
-
2008/02/14 23:42:30
Wiesz George, w Rzeczpospolitej Wazów pułkownicy pospolitego ruszenia mieli buzdygany, co oznaczało ich szarżę. Może ten buzdygan Quentina oznacza jakąś jego ważną pozycję w sieci.
Pewnie pamiętasz scenę z "Potopu" kiedy na zamku w Kiejdanach oficerowie Wielkiego Hetmana Litewskiego Janusza Radziwiłła rzucali mu pod nogi buzdygany? Odmawiając mu służby, buntując się. A Zagłoba tam pyskował i mącił.
-
2008/02/15 00:02:37
Trylogię czytam sobie zawsze, gdy mi źle. Albo Don Camilla. Te książki budzą moje poczucie bezpieczeństwa, zawsze są.
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym głosowaniem Quentina? Ja niecierpliwie czekam końca konkursu, ilość osób przechodzących przez mojego bloga odziera go z intymności. Nie pomyślałam wcześniej, że tak może być, bo nie spodziewałam się, że zajdę tak daleko. Drażni mnie to, że coś co powinno być zabawą, jest rywalizacją, która w dodatku nie przynosi mi satysfakcji, bo niewiele zależy tu ode mnie...
-
2008/02/15 00:09:03
Sardio, a pomyśl co się stanie jeśli wygrasz. Nie mam bladego pojęcia o co chodziło z tym głosowaniem Arnolda B. Buzdygan twierdzi, że umie robić diamenty z plazmy, więc wyczarować esemesy to dla niego betka.
-
2008/02/15 00:17:11
Proces, z reguły jestem pewna siebie, bo taka zarozumiała ze mnie istota, i tu też jestem pewna-nie muszę myśleć, bo nie wygram. Pewność tego faktu powoduje, że mam już obojętny stosunek do tego konkursu. Najbardziej zniechęcił mniedo niego wybór przez internautów quasi-królewiczów- nie mogę pojąć, jak płaskimi, jednowymiarowymi kryteriami kierowali się ludzie śląc na nich sms-y. Co tylko oznacza potwierdzenie mojej tezy, że większość ludzi nie rozumie czytanego tekstu. Nie nazywaj mnie Sardią, obco to dla mnie brzmi. Ten nick był aktem rozpaczy po wpisaniu 10 innych- wszystkie moje oryginalne wytwory wyobraźni były już zajete;-) A sardia to wspomnienie włóczęgi po Sardynii...Li
-
2008/02/15 00:26:00
Stawiam, że blog roku zostanie wybrany spośród blogów Twojej kategorii, mniej prawdopodobne, że będzie to któryś z kategorii "Moje zainteresowania i pasje" albo "Literackie". Intuicja mi mówi, że powinno być coś z tych kategorii.
Sardynko;)
-
2008/02/15 00:30:36
Sardynka ślicznie:-) A wiesz co na to Lec? "Czasem wzdragam się na myśl, że mogę w sardynce ukąsić jakiegoś Jonasza z bibli dla krasnoludków."
A jak często nie zawodzi Cię Twoja intuicja?:-)
-
2008/02/15 00:32:38
Psychologia nazywa to kwaśnymi winogronami.
-
2008/02/15 00:39:31
Ale są też słodkie cytryny;-)
-
2008/02/15 08:48:24
Proces przegrał wyścig krokodyli blogowych. Mimo wielkiej wiary w zwycięstwo, które miało mu przynieść splendor i zaspokoić chorobliwie rozrośniete to monstrualnych rozmiarów wirtualne ego. Opracował strategię i metodykę działań na konkurs, które wyglądały następująco;

- odnowił dobre stosunki z cipeczkami tj. sofką, miia, sprawą7..założył im infantylny blog "tria vaginae" ,polinkował ze swoimi blogami dająć darmową reklamę na starcie.

- zaangażował sofkę vel zyzania do współredagowania bloga. Pomysł dobry lecz mocno spóźniony. Sofka wniosła pewne ożywienie do bloga , lecz niemoc twórcza procesa , zajetego marketingiem i statystykami ,spowodowały rozmydlenie koncepcji pierwotnej bloga.

- zrobił wirtualnego loda pokerowi by ten "Z pokerowym stolikiem" wspomógł Go w wyścigu. Poker ochoczo oddał pieszczoty procesowi ,zaganiająć swoje kurki do noszenia złotych smsów na procesa , mimo iż proces zawsze ich traktował jako barachło czatowe. Proces wiedział ze poker ma ich w ręku i trzyma krótko , czego jaskrawym przykładem moze być cudowne nawrócenie cornelci i zofijki (moherowo-żelbetowych).

- prowadził zakrojoną na dużą skalę dezinformację o blogach konkurenckich.

- ugrzecznił się, stał się bardzo poprawny. Włos przyczesał brylantyną ,założył garnitur ,przypiłował paznokcie, wygładził jezyk poprzez obcięcie rozdwojonej końcówki. Zaczął nawet poklepywać gospodynie domowe po zadkach. Żadnych pind, pustych brzuchów czy wysuszonych macić. Wszystkie w cudowny sposób zaczęły być mądre , nie mówiąc o pięknych stopach i dłoniach.

- zaczął bywać na salonach blogowych , jako żyw przypominać Nikosia Dyzme ,(ale to na inny artykuł)...

Teraz pomału wszystko wróci do normy. Oczywiście, do półrocza na przegranym blogu będzie się tworzyć spiskową teorię dziejów, bedzie szukanie winnych porażki. Znowu pojawią się wyschniete pindy i ćwokowaci faceci ,którzy się przyczynili do wiecznie upadajacego procesa 7.
Byłbym jednak niewdzięcznikiem gdybym nie miał podziwu dla procesa7 , za Jego godną syzyfa pracę w turlaniu kamiennych blogów na niebotyczne góry Wirtulandii.

-
2008/02/15 14:56:21
Są też Naleśniki z Winogronami i Cytryną.
Stosowne wyznanie o tym, iż ma kariera na czacie przypominała karierę prezesa banku zbożowego już poczyniłem, Mikuś.
A co do Turnieju Blogowego to piłka w grze, jak masz komórkę to wysyłaj esemesa i nie smęć.
-
2008/02/15 17:13:28
Zagłoba pierwszy rzucił buławą. Wszyscy za nim co mieli honor, poza Kmicicem /on ze względu na ten honor nie mógł nią rzucić/.

Mikosz pisze u Ciebie notki Procesie, jak ma honor to i sms-a wyśle. ;)

-
2008/02/15 19:38:02
Zagłoba chyba nie miał buzdyganu, bowiem nie był pułkownikiem pospolitego ruszenia. Buławę miał hetman.
-
2008/02/15 21:22:01
Mikosz niby czym ma się objawiac to cudowne nawrócenie zelbetowo-meherowej Sofijki :))

ja bym Ciebie bardzo lubila, gdyby nie ta Twoja jadowita zawziętośc rozmemłanego naleśnika. Ale co Ty wiesz.. jak Ty w nogach śpisz.. Sam potrafisz coś stworzyc?

Proces, na Twoje blogi moze bym glosowała.. ale wiesz jak jest.. ręce mam garami zajęte.. i przeciągi.. i takie tam :*
-
2008/02/16 09:07:44
Miałeś rację, Zagłoba nie rzucił buzdyganem tylko chyba jakimś kuflem, nie było to za bardzo widoczne. Po jego krzykach "Zdrajco, po trzykroć zdrajco!" i przemowie pułkownicy zaczęli rzucać pod nogi księciu Radziwiłłowi te buzdygany. Nie wiem kiedy buzdygan staje się buławą, pewnie w tym też masz rację.
-
2008/02/17 13:37:06
Buzdygan stawał się pewnie buławą, kiedy brał go w ręce hetman. A tak naprawdę to te przedmioty różnią się nieco wyglądem.






site statistics