Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Bloguj mi piękny pedale

Tolerancja, Kabaret i leszczyków dwóch
Tolerancja jest jak koń, każdy widzi jaka jest. Przy czym tolerancja zaprojektowana przez wszelkie organizacje walczące na jej rzecz jest jak osioł, który miał być koniem. Więc kiedy myślę o tolerancji, jestem osłem. Jest to następstwo paradoksu kłamcy, bo kiedy koń Wam powie, że jest gejem, to mu nie dacie wiary, a i pewnie sam koń też się uśmieje. Natomiast jeśli osioł Was poinformuje o preferencjach seksualnych konia, być może się zastanowicie.
Zatem informuję, a raczej piszę.
Otóż tolerancja była dla mnie oczywistą oczywistością i w ogóle nad tym się głębiej nie zastanawiałem, ale dziś przy okazji Turnieju o Blog Roku, sprawdziłem dokładne znaczenie słowa. Wyraz pochodzi z łaciny: tolerantia i oznacza cierpliwą wytrwałość albo cierpliwość i wytrwałość. Do tolerancji trzeba zatem szeregu wyrzeczeń i przychodzi ona z trudem, jest drogą przez mękę, chciałoby się rzec: per tolerantiam ad astra albo qui tolerantia aquam turbat.
Trochę mnie taka definicja niepokoi, bowiem większość cierpliwa i wytrwała nie jest. Ilu ludziom udaje się przestać brać narkotyki, pić, palić, schudnąć? Gdyby społeczeństwo było cierpliwe i wytrwałe, palenie czy picie nie byłoby nałogiem, a z nadwagą nikt by problemów nie miał.
Nie jestem nadto cierpliwy, wytrwały też nie, stąd nie poczekam do końca zawodów o Blog Roku i napiszę już dziś co mi w wątrobie piszczy.
Kiedyś nazwałem dział konkursowy „Ja i moje życie" „grupą śmierci". Niektórzy byli oburzeni, stąd wyjaśniam znaczenie pojęcia: Takie określenie stosowane jest w terminologii sportowej, a ja konkurs na Blog Roku tak traktuję. Grupa śmierci to pojęcie z systemu rozgrywek grupowych, gdzie o awans walczy kilka zespołów prezentujących wysoki poziom, ale awansować może tylko jeden, dwa. Przykładem takiej grupy śmierci będzie na mistrzostwach Europy grupa C, w której wystąpią: Francja, Włochy, Rumunia i Holandia. Dwie drużyny awansują, dwie odpadną. Piłka ma swój język i tak na przykład istniało kiedyś w systemie dogrywek w grze pucharowej pojęcie: „nagła śmierć".
No właśnie, miało być szybciej, więc nagle przeskakuję z tematu. Chodzi mi o obecnego faworyta konkursu w tej najtrudniejszej z kategorii - blog Królewiczów dwóch.
Cóż mamy na tym blogu? Ano dwóch leszczyków, którzy piszą tak (wybrane fragmenty):

Nie ma wiec dla nas znaczenia co o homoseksualistach mysla katolicy. Jedno jest pewne: nie jest to nic dobrego i napewno wiekszosc "polskich katolikow" to osobnicy przepelnieni nienawiscia lub obledem, ktorzy w kazdym zacieku na szybie widza swiete madonny.

Teraz dopiero mozna zobaczyc, gdzie jest Polska i jak bardzo jest oddalona od Europy.

Dlatego tak wazna jest edukacja.

Dzieki niej sytuacja gejow w Polsce staje sie coraz lepsza. To wlasnie dzieki w/w srodkom oraz bohaterskiej postawie gejowskich dzialaczy, ktorzy czesto musza isc do przodu wsrod opluwajacego ich tlumu, swiadomosc spoleczenstwa stopniowo sie powieksza. Niestety jest to bardzo powolny proces, systematycznie utrudniany przez rzad, ktorego metody czesto nazywane sa faszystowskimi przez zachodnie media.

Nie ma jednak innej drogi, nie ma takze z niej odwrotu. Dlatego tez wszyscy ktorzy czuja sie na silach, powinni stanac murem przeciwko nietolerancji i ograniczeniu wolnosci.


Promuja Chinska Republike Ludowa, jakby malo ich bylo w China Town, kazdego dnia.
Mam zle zwiazki karmiczne z tymi ludzmi, poza tym gdy z trudem patrze w ich oczy, widze mieszanine chlodu i glupoty... nie rozumiem jak mozna zyc w kraju anglojezycznym przez cale swoje zycie i mowic tylko po chinsku...

Jest tam też cała masa innych bzdur, pomiędzy opowiadaniem o tym jak to się najedli, ile papieru toaletowego zużyli podczas kataru. Pomiędzy fotkami całujących się zakochanych jest też reklama londyńskich klubów dla gejów. Ogólnie styl infantylnej nastolatki o codziennym życiu, przeplatany fotografiami i agitacją homoseksualną. Są też pośród komentarzy wyrazy podziwu dla odwagi piszących. Odwaga w sieci to jest coś! Przy odrobinie cierpliwości, której nie mam, można stworzyć historię nie tylko o dwóch królewiczach, ale i o plutonie królewiczów, którzy wcześniej byli żabami, a może i nawet dywizją zmechanizowaną żab.
Ale jako była czarodziejka, to już Jurorka konkursu Monika Luft o tym z pewnością wie. Myślę, że Kominek mógłby pisać kilka takich blogów: o dwóch zakochanych gejach, o dwóch lesbijkach, o facecie zakochanym w żabie, o kobiecie zakochanej w lustrze i relacja wyglądałaby jak najbardziej na prawdziwą.
Gdyby za takie wyznanie i opowieść o sobie można było zacząć prowadzić w lokalnym rankingu Blox to wyznałbym przed Wami nie tylko to, że jestem pedałem, ale i opowiedziałbym Wam o mej zoofilii, nekrofilii i zjadaniu motyli, które chciałem właśnie mieć w brzuszku. Ich odwaga w sieci troszkę zostałaby zblazowana.

Cały ten blog jest oczywiście denny, ale siłą rzeczy ludzie przychodzą tam jak do cyrku, w poszukiwaniu sensacji, w oczekiwaniu na moment aż królewicze w swej klateczce zaczną się pieprzyć.
Niejaki Walpurg, laureat konkursu sprzed dwóch lat oraz ubiegłorocznego, stwierdza, że nikt inny jak właśnie on ma prawo i obowiązek rekomendować ów blog i zachęca do głosowania esemesami na Królewiczów.
Rozumiem, że Walpurg chce spopularyzować blog Królewiczów - oszołomów. Uczynić go sławnym, co by oznaczało mniej więcej, że chce by młodzież i społeczeństwo miała obraz polskiego geja jaki prezentują królewicze. Nihilistycznego, wesołego pedała, który uważa Polaka za nietolerancyjnego głąba. Katolika zaś ów gej ma za kogoś przepełnionego nienawiścią i obłędem, widzącego w zaciekach na szybie madonnę.
Przyznam szczerze, że inaczej wyobrażam sobie polskiego geja, a ci którzy nie krępują się tego wyznać i których miałem okazję poznać, to bardzo sympatyczni i skromni ludzie, zupełne przeciwieństwo tych dwóch fajansów.
Bo spójrzmy prawdzie w oczy, czy Tomasz Raczek albo świętej pamięci Jerzy Waldorff czynili kiedykolwiek atut ze swej orientacji? Czy zaistnieli i stali się szanowani przez swe seksualne preferencje? Czy walka o tolerancję tych cwaniaczków dwóch uprawnia ich do tego by byli rasistami i nie tolerowali Chińczyków, zwąc ich spojrzenie pogardliwie mieszaniną chłodu i głupoty?
Taka walka to niedźwiedzia przysługa dla polskich gejów, bo królewicze wytwarzają w sieci obraz polskiego pedała - kretyna. Obraz, który wedle mnie jest fałszywy.

Nie startuję w ich konkurencji, a sam zdaję sobie sprawę z faktu, że mój blog nie zasługuje na żadne wyróżnienia, na żadne laptopy czy puchary. Nie użyję argumentu, że przecież inne są gorsze, że konkurencja jest w mej dyscyplinie słaba. Bo to żaden argument. Mam nadzieję, że Jury wskaże nam dobre blogi, mimo całej ułomności regulaminu i zasad konkursu. Który ja traktuję, co cały czas podkreślam, jak zawody.

Cała ta walka z nietolerancją jest li tylko sztucznie generowanym problemem, bo w Polsce geje nie są prześladowani, a z relacji owych chłopaków, można by wnioskować, że udało im się zwiać do Anglii z kraju z przepełnionymi więzieniami dla homoseksualistów, z kraju zacofanych, plujących jadem katolików. Uciec z miejsc kaźni i zbiorowych pedalskich mogił. Mało tego, kraju który oddalony jest od Europy. No jeśli ktoś jest w Londynie to widzi jak daleko Polska jest od Europy, bo w Polsce tego nie widać, bowiem właśnie od Europy jesteśmy daleko.
Nie uważam się za katolika, ale permanentne opluwanie ludzi wierzących, robienie z nich tępych, nietolerancyjnych i zaściankowych czy modne dziś psioczenie na Kościół Katolicki, jest z mojego punktu widzenia nietolerancją. Jest czymś małym, podłym i tandetnym. Poszukiwaniem tła dla mizernych karier i strategią „krótkich".
Do tego dochodzą bzdury, które londyńskie pawiany wypisują, jakoby nasz rząd w oczach zachodnich mediów stosował metody faszystowskie.
No ale cóż takie leszczyki mogą wiedzieć o historii, o życiu, skoro balują, jedzą i korzystają z życia ku uciesze ich fanów? Zerkną na skrót wiadomości i łykną każdą papkę. Cóż mogą wiedzieć o Ernście Röhmie, najważniejszym homoseksualiście Rzeszy, pierwszym geju - ofierze Adolfa Hitlera? Nie rozumieją, że nihilizm i ignorancja sprawiają, iż łatwo manipulować ludem, a skrajne postawy wobec tradycji i wartości społecznych powodują zwykłe odruchy obronne.
Mam skojarzenie z filmem Boba Fosse'a „Kabaret"(1972), notabene piosenka nie powstała w Niemczech i naziści wcale jej nie znali. Zrodziła się w brodwayowskim kabarecie. Śpiewającego chłopca gra Oliver Collignon, a głosu użycza mu Mark Lambert. Fragment filmu ma oczywiście uzasadnić obecność mojego bloga w kategorii „Kultura":


Moje zwątpienie dla konkursów, rankingów i popularności nie płynie z rywalizacji w mej kategorii, nie z zasad konkursu, bo wiedziałem do jakiej gry przystępuję. Zacząłem przeglądać różne blogi i widzę jak każde gówno szybko się sprzedaje. Sam jestem za słaby by wskazać Wam co jest dobre, sam nie wiem i wciąż mam wątpliwości. Wiem, że to co się dzieje jest złe, jestem o tym przekonany. Ale nie znam alternatywy. Umiem zdobyć nieco popularności, stanowczo za dużo na to co potrafię Wam przekazać. Dam co mam, ale to niewiele, bo sam niewiele mam.
poniedziałek, 11 lutego 2008, proces7
Komentarze
2008/02/11 15:55:29
:D
-
2008/02/11 17:39:40
Historia zna bolesne upadki różnych uzurpatorów- było i Słońce Karpat są i samozwańczy królewicze dwaj. Dwa dmuchające wzajemnie swoje ego dupki(dokładnie tak ma to brzmieć i skojarzenia są jak najbardziej prawidłowe) Osobiście czuję się zażenowana rywalizacją z takimi miernotami i to nie ze względu na ich orientację, bo jako posiadaczka karty stałego klienta do klubu gejowskiego nie uciekam z krzykiem na widok homoseksualisty. Sumiennie przeczytałam wszystko co królewicze spłodzili, męcząc się przy tym okrutnie. Jak mawiał Lec: "Przywarli do siebie tak blisko, że już nie było miejsca na nic innego". Odkryłam przy okazji tajemnicę ich sukcesu- tak właśnie pospólstwo wyobraża sobie życie geja. Maseczka na twarzy, śniadanko, rozczulanie się nad katarem, Tygrysek, Kotek, całuski, tylko my, a obok świat, słodkie to i takie cuuudne. Masz rację, że więcej szkody niż z pożytku...Ale pękną chłopaki z hukiem, pękną. Pozdrowienia, aż założyłam sobie konto na gazeta.pl, by się tu powymądrzać;-) Licencja
PS. Choć piszę z pewną nieśmiałością, nie wiem czy mój blog nie mieści się czasem się w kategorii "każde gówno", na wszelki wypadek nie pytam;-)
-
2008/02/11 18:41:21
Sardio, cieszę się, że dobrze mnie pojęłaś. Nie chodziło mi o piętnowanie homoseksualistów, a o styl i "Modę na Blog". Wkurzają mnie te tandetne, kiczowate styl i forma. Rodem z seriali, gdzie wszystko jest piękne, ugładzone, a nawet nieszczęścia są jakieś sterylne i odległe. Tu chodzi o fakt, że społeczeństwo nie jest oswojone z homoseksualizmem i mądrzy geje, a takich jest sporo, powinni się wypowiedzieć na ten temat. Nie te dwa leszczyki, bo młode siksy nabiorą przekonania, że życie gejów w Londynie jest usłane różami. Co nie jest prawdą. Inteligentny człowiek dostrzeże obłudę w ich wypowiedziach. Bo z jednej strony szczęście, z drugiej chowane urazy i fobie.
Co do blogów, to nie jestem od ich oceniania, zrobiłem mały wyjątek.
-
2008/02/11 19:23:37
Jestem cierpliwa, jestem wytrwała, ale o swej tolerancji dowiaduję się w momencie, gdy "problem" wejdzie do mojego domu - dotknie mnie osobiście. I wiem, że powiedzieć o sobie, że jest się tolerancyjnym jest bardzo łatwo, dużo trudniej jest takim być.
Potrafię zrozumieć ludzi mających potrzebę "kochać inaczej", nie potrafię zrozumieć sposobu jej manifestowania - wychodzenia na ulicę z czymś tak pięknym i tak intymnym, jak bycie we dwoje w akcie całkowitego oddania.
Nie jestem tolerancyjna.
-
2008/02/11 21:18:20
Znam jednego geja, jest przyjacielem moich przyjaciół. Istotne dla mnie jest to, że w jego obecności nie czujemy się niezręcznie. On zachowuje się swobodnie, my również, ale nikt z nas nie podkreśla swojej inności. Nie powiem, że go rozumiem, wręcz przeciwnie w duchu mu współczuję, naiwnie sądząc, że nie wie co traci. Niby jestem wyedukowana, uświadomiona, ale i tak uważam, że „takie ciało” się marnuje.
Myślę, że ta nietolerancja w polskim wykonaniu sprowadza się głównie do : Kowalski ma nowego mercedesa, a Nowak jest gejem. Ale Kowalskiego w końcu wsadzą za niepłacenie podatków, a Nowak ... .
Świat schodzi na psy, pary mieszane coraz częściej żyją w wolnych związkach, a geje walczą o możliwość zawierania małżeństw. :D
-
2008/02/11 21:36:19
Dla mnie w związku dwóch gejów nie ma nic nadzwyczajnego, ale popularność tego bloga, agitacja środowisk gejowskich w sprawie głosowania sprawiają, że ludzie tam idą czytać i się dziwować.
Czy gejom chodzi o to by swoimi związkami wzbudzać sensację?

Co do zawierania małżeństw myślę, że mamy wypaczony obraz, właśnie przez takich krzykaczy jak te dwa leszczyki. Rozmawiałem z wieloma gejami, żaden tą kwestią osobiście zainteresowany nie był.
-
2008/02/11 21:43:28
Mam tylko jednego znajomego geja - to przyjaciel mojej najstarszej córki. Jest cudownie ciepłym człowiekiem, który nigdy nie poszedłby w paradzie gejów. Nie dlatego, że się wstydzi, nie o wstyd tu chodzi, lecz o zachowanie delikatności uczuć.
Jest zwyczajnym człowiekiem, dla którego miłość jest tysiąckroć ważniejsza od transparentów:)
-
2008/02/11 22:02:16
Proces zaraziłeś się ode mnie? :)) Oczywiście tym nie wytrzymaniem :))) Ja puknąłem w jedno miejsce tylko "bliższe ciału" Ty w inne :)). Obaj chyba należymy do tych nie wygodnych, którym trudno zatkać gębę i którzy nie patrzą czy wypada czy nie, ale swoje pomalutku walą. Cóż, skoro inni milczą i wydaje się, że są same ochy i achy, to chociaż dwa takie barnay jak my wydrą paszczę, że nie wszyscy biegają w różowych okularch, a konkurs nie ma różowego boa w okół swej pomarszczonej szyi. Jako podsumowanie pozwole sobie zacytować OBSERWATORA komentującego dziś u mnie:
"Qui non appellat, approbare videtur sententiam"
-
2008/02/11 23:07:28
Harry, no ale ja nie czepiam się Quentina, bo on gra w mojej lidze. Wiesz, zasady są takie jakie są, wiedzieliśmy o tym startując w konkursie. Możemy sobie kupić karty telefoniczne i sami na siebie głosować. Stawiam, ze Quentin to robi z kimś do spółki i wcale nie uważam, że to jest nie fair. To jak najbardziej słuszne działanie. Zresztą sam zobacz, ludzie z sieci nie głosują. Ile Ty masz głosów, a ile ja? Ja mam 700 - 800 wejść dziennie, a Ty pewnie tysiące. To samo tyczy popularnych przecież "Staników". Patrz jakie dobre i znane blogi przepadły z kilkudziesięcioma głosami w konkursie. Można kontestować każdy system głosowań, każdą formę gry i tak jak Blox nie robić żadnych konkursów. Kiedyś byłem sceptycznie nastawiony do imprez tego typu, teraz mi się spodobało, korzyść z tego taka, że wiem jak to hula no i poznałem kilka interesujących zjawisk, blogów, jak choćby ten, opisywany powyżej.
-
2008/02/11 23:32:14
Spróbujcie coś skomentować u leszczyków dwóch alb o na tej stronie Walpurga co podałem. Wytną, zabanują, jeśli nie będziecie się z nimi zgadzać, słodzić im. Zobaczycie jak tolerancyjni są geje, jacy otwarci i wspaniali. Tu jest największy problem, bo oni tworzą swoje kasty, TWA i czują się lepsi od innych, gardzą takimi jak ja. Sami wymagają tolerancji. Nie mają prawa WYMAGAĆ, mogą OCZEKIWAĆ.
Oni są lepsi, tak myślą, a taki jak, zwany przez nich pogardliwie "heretykiem" to parias.
Na czacie Tlenu jak nie jesteś gejem, nie masz szans zostać administratorem globalnym. Jedyny wyjątek stanowi Dodi, największa czatowa idiotka. która im słodzi i słucha ich jak szeregowiec.
-
2008/02/11 23:59:46
Korekta: "heterykiem". Heretykiem też chyba jestem.;)
-
2008/02/12 00:17:54
A mnie się udało zostawić im komentarz, pod rzekomym listem od czytelniczki, oczywiście zachwyconej. Trochę stchórzyłam, bo podpisałam się imieniem (ale za to prawdziwym, hehe) a nie nickiem, ale to po to by mi tacy różni nie wchodzili na mojego bloga. Przed chwilą jeszcze był...
-
2008/02/12 06:01:26
Najpierw Człowiek, potem jego orientacja seksualna. Na podstawie przytoczonych cytatów Królewiczów, dochodzę do wniosku, że zrobili ze swojej orientacji kabaretowy popis. Czas, zaoszczędzony na czytaniu "królewskiego" bloga, poświęciłam wczoraj dla zapoznania się z innym, prowadzonym przez partnera wspomnianego w tej notce Tomasza Raczka, Marcina Szczygielskiego:
www.berek.net.pl/blog

Jeśli o jakości bloga ma decydować TYLKO (bo na to wychodzi) ilość wysłanych SMS-ów, to do dupy mi z takim konkursem. A może to konkurs na blog, który jest najlepszy w zbieraniu pieniędzy?

"Jak świat światem, rozrywka zawsze miała stokroć większe powodzenie od wielkiej sztuki" (Jerzy Waldorff)- zaczęrpnięte z Wikicytatów.
-
2008/02/12 13:20:49
No i wykosiłam królewiczów, jury nie dało się nabrać na słodycz Kotka i drapieżność Tygryska;-)Och, to niedobre jury...;-)
Licencja!
-
2008/02/12 16:16:58
George, ja traktuję mój blog właśnie w ten sposób jako maszynkę do głosowania. Nocą napiszę dlaczego i wyjaśnię.

Li, gratulacje, cieszę się bardzo. No i co najważniejsze zacznę czytać Twój blog. To chyba największa korzyść dla Ciebie.
-
2008/02/12 19:09:16
O rety, proces, ja nie wiem czy Ty to zniesiesz, może jednak lepiej nie czytaj;-)Z tym brakiem korzyści, to sobie jakoś wewnętrznie poradzę...A tak naprawdę to dziękuje za gratulacje, miło mi!
Licencja!
-
2008/02/12 19:12:22
No zobacz, poznaliśmy się dzięki konkursowi Li. Słyszałem o przypadkach, kiedy ludzie poznawali się dzięki tego typu imprezom i potem zostawali kochankami. Na dobre i na złe.
-
2008/02/12 19:33:07
Nic dodać nic ująć. Powtórzę za jednym z komentujących, że prezentując taki a nie inny obraz homoseksualizmu sami utrwalają istniejący stereotyp. A pisząc o tolerancji w jednym wpisie następnym pokazują, że ta tolerancja to taka jednostronna ma być.


Poza tym bełkot. Niestety. (choć może nie powinnam tego pisać?)
-
2008/02/12 19:45:00
Trzeba Gofer o tym pisać. Tym bardziej, że inteligentni ludzie piszący o problemach gejów mają podobne zdanie do mojego:
abiekt.blogspot.com/2008/02/o-blogach-akapity-trzy.html

A gratulacje złożyłem Ci na Twoim blogu, więc powtórzę: Powodzenia.:)
-
2008/02/12 21:08:02
Ani Twój blog, ani królewicze nie zakwalifikowali się wcale:( Szkoda:(
-
2008/02/12 23:29:13
proces! kochankami na dobre i na złe? Nie pisze się takich rzeczy do czterdziestolatki. Jeszcze uwierzy...;-)
-
2008/02/12 23:41:34
Królewiczów nie żałuję, Persenno. Siebie mi żal niezmiernie.

Masz już czterdzieści lat? Na blogu wyglądasz młodziej. Masz chłopaka, że tak niedyskretnie zapytam, Li?
-
2008/02/13 07:33:40
proces, no co Ty, chłopaka? Mam już czterdzieści lat, to czas żegnać się z życiem, no nie?
-
2008/02/14 10:39:21
W wieku czterdziestu lat już nie można mieć chłopaka, Li?
-
2008/02/14 12:05:22
Można mieć. Mężczyznę. Z chłopakiem się rozwiodłam;-)
-
2008/02/14 13:14:35
Mężczyzną staje się formalnie po ukończeniu osiemnastu lat. Albo, jak uważają częściowo w USA, w wieku dwudziestu jeden lat.
W religii żydowskiej to chyba po Bar Micwa, czyli w wieku lat trzynastu.
Nie wiem czy "chłopakowi" sąd dałby rozwód bez zgody rodziców.
-
2008/02/14 13:29:22
Po ukończeniu 18 lat ma się zaledwie zdolność do czynności prawnych. Po ukończeniu 21 lat przestajesz być młodocianym wg prawa karnego. A chłopakiem, albo synkiem mamusi można być mentalnie całe życie... Najfajniejszy jest mężczyzna z chłopięcym urokiem, ale to chyba tylko Hught Grant;-)
-
2008/02/14 13:36:00
On i ja. Znaczy Hugh Grant i proces7. Chciałabyś mieć dwa w jednym. Zupełnie jak faceci, chcą mieć w kobiecie madonnę i dziwkę.
-
2008/02/14 13:39:17
A chcę mieć?;-)
-
2008/02/14 15:42:14
A nie chcesz? Czyż nie jest to idealna kombinacja?
-
2008/02/14 18:13:02
Ale uściślijmy- w skład tej kombinacji wchodzi Hugh Grant i proces7, czy też sam Hugh Grant ze swoim chłopiecym urokiem, czy też sam proces jako mężczyzna z chłopięcym urokiem? Lubię wiedzieć...
-
2008/02/14 19:17:33
Kombinatoryka to matematyka dyskretna, jej podzbiór, Li.
-
2008/02/14 19:28:52
Przeraziło mnie już samo to słowo- matematyka. Ale matematyka dyskretna podoba mi się. To coś jak przykładny ojciec rodziny i jego kochanka. On niby funkcjonuje w modelu 2 +2, czyli on, żona i dwójka dzieci, ale jeszcze dykretnie + 1, co już zmienia model na 2+2+1. I oczywiście kombinuje. Kombinatoryka to matematyka dyskretna, piękne:-) A w układzie z Hugh Grantem, który z Was będzie dyskretnie ukryty?;-)
Słowo podzbiór też mnie przeraża. Jako kolekcjonerka lubię mieć zbiory.
:-)
-
2008/02/14 19:32:37
O rety! Wrzuciłam w google "matamatyka dyskretna" i ku mojemu zdumieniu okazało się że: Matematyka dyskretna - zbiorcza nazwa wszystkich działów matematyki, które zajmują się badaniem struktur nieciągłych, to znaczy zawierających zbiory co najwyżej przeliczalne (czyli właśnie dyskretne).
Cała moja koncepcja runęła w gruzy.
Ale wiesz, ja się nie nic a nic nie znam na kilku rzeczach, a matematyka i mężczyźni do nich na pewno należą:-)







site statistics