|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Bloguj mi piękny pedaleTolerancja, Kabaret i leszczyków dwóch
Jest tam też cała masa innych bzdur, pomiędzy opowiadaniem o tym jak to się najedli, ile papieru toaletowego zużyli podczas kataru. Pomiędzy fotkami całujących się zakochanych jest też reklama londyńskich klubów dla gejów. Ogólnie styl infantylnej nastolatki o codziennym życiu, przeplatany fotografiami i agitacją homoseksualną. Są też pośród komentarzy wyrazy podziwu dla odwagi piszących. Odwaga w sieci to jest coś! Przy odrobinie cierpliwości, której nie mam, można stworzyć historię nie tylko o dwóch królewiczach, ale i o plutonie królewiczów, którzy wcześniej byli żabami, a może i nawet dywizją zmechanizowaną żab. Cały ten blog jest oczywiście denny, ale siłą rzeczy ludzie przychodzą tam jak do cyrku, w poszukiwaniu sensacji, w oczekiwaniu na moment aż królewicze w swej klateczce zaczną się pieprzyć. Nie startuję w ich konkurencji, a sam zdaję sobie sprawę z faktu, że mój blog nie zasługuje na żadne wyróżnienia, na żadne laptopy czy puchary. Nie użyję argumentu, że przecież inne są gorsze, że konkurencja jest w mej dyscyplinie słaba. Bo to żaden argument. Mam nadzieję, że Jury wskaże nam dobre blogi, mimo całej ułomności regulaminu i zasad konkursu. Który ja traktuję, co cały czas podkreślam, jak zawody. Cała ta walka z nietolerancją jest li tylko sztucznie generowanym problemem, bo w Polsce geje nie są prześladowani, a z relacji owych chłopaków, można by wnioskować, że udało im się zwiać do Anglii z kraju z przepełnionymi więzieniami dla homoseksualistów, z kraju zacofanych, plujących jadem katolików. Uciec z miejsc kaźni i zbiorowych pedalskich mogił. Mało tego, kraju który oddalony jest od Europy. No jeśli ktoś jest w Londynie to widzi jak daleko Polska jest od Europy, bo w Polsce tego nie widać, bowiem właśnie od Europy jesteśmy daleko. Moje zwątpienie dla konkursów, rankingów i popularności nie płynie z rywalizacji w mej kategorii, nie z zasad konkursu, bo wiedziałem do jakiej gry przystępuję. Zacząłem przeglądać różne blogi i widzę jak każde gówno szybko się sprzedaje. Sam jestem za słaby by wskazać Wam co jest dobre, sam nie wiem i wciąż mam wątpliwości. Wiem, że to co się dzieje jest złe, jestem o tym przekonany. Ale nie znam alternatywy. Umiem zdobyć nieco popularności, stanowczo za dużo na to co potrafię Wam przekazać. Dam co mam, ale to niewiele, bo sam niewiele mam. poniedziałek, 11 lutego 2008, proces7
Komentarze
cornelli
2008/02/11 15:55:29
:D
2008/02/11 17:39:40
Historia zna bolesne upadki różnych uzurpatorów- było i Słońce Karpat są i samozwańczy królewicze dwaj. Dwa dmuchające wzajemnie swoje ego dupki(dokładnie tak ma to brzmieć i skojarzenia są jak najbardziej prawidłowe) Osobiście czuję się zażenowana rywalizacją z takimi miernotami i to nie ze względu na ich orientację, bo jako posiadaczka karty stałego klienta do klubu gejowskiego nie uciekam z krzykiem na widok homoseksualisty. Sumiennie przeczytałam wszystko co królewicze spłodzili, męcząc się przy tym okrutnie. Jak mawiał Lec: "Przywarli do siebie tak blisko, że już nie było miejsca na nic innego". Odkryłam przy okazji tajemnicę ich sukcesu- tak właśnie pospólstwo wyobraża sobie życie geja. Maseczka na twarzy, śniadanko, rozczulanie się nad katarem, Tygrysek, Kotek, całuski, tylko my, a obok świat, słodkie to i takie cuuudne. Masz rację, że więcej szkody niż z pożytku...Ale pękną chłopaki z hukiem, pękną. Pozdrowienia, aż założyłam sobie konto na gazeta.pl, by się tu powymądrzać;-) Licencja
PS. Choć piszę z pewną nieśmiałością, nie wiem czy mój blog nie mieści się czasem się w kategorii "każde gówno", na wszelki wypadek nie pytam;-) 2008/02/11 18:41:21
Sardio, cieszę się, że dobrze mnie pojęłaś. Nie chodziło mi o piętnowanie homoseksualistów, a o styl i "Modę na Blog". Wkurzają mnie te tandetne, kiczowate styl i forma. Rodem z seriali, gdzie wszystko jest piękne, ugładzone, a nawet nieszczęścia są jakieś sterylne i odległe. Tu chodzi o fakt, że społeczeństwo nie jest oswojone z homoseksualizmem i mądrzy geje, a takich jest sporo, powinni się wypowiedzieć na ten temat. Nie te dwa leszczyki, bo młode siksy nabiorą przekonania, że życie gejów w Londynie jest usłane różami. Co nie jest prawdą. Inteligentny człowiek dostrzeże obłudę w ich wypowiedziach. Bo z jednej strony szczęście, z drugiej chowane urazy i fobie.
Co do blogów, to nie jestem od ich oceniania, zrobiłem mały wyjątek. 2008/02/11 19:23:37
Jestem cierpliwa, jestem wytrwała, ale o swej tolerancji dowiaduję się w momencie, gdy "problem" wejdzie do mojego domu - dotknie mnie osobiście. I wiem, że powiedzieć o sobie, że jest się tolerancyjnym jest bardzo łatwo, dużo trudniej jest takim być.
Potrafię zrozumieć ludzi mających potrzebę "kochać inaczej", nie potrafię zrozumieć sposobu jej manifestowania - wychodzenia na ulicę z czymś tak pięknym i tak intymnym, jak bycie we dwoje w akcie całkowitego oddania. Nie jestem tolerancyjna. 2008/02/11 21:18:20
Znam jednego geja, jest przyjacielem moich przyjaciół. Istotne dla mnie jest to, że w jego obecności nie czujemy się niezręcznie. On zachowuje się swobodnie, my również, ale nikt z nas nie podkreśla swojej inności. Nie powiem, że go rozumiem, wręcz przeciwnie w duchu mu współczuję, naiwnie sądząc, że nie wie co traci. Niby jestem wyedukowana, uświadomiona, ale i tak uważam, że „takie ciało” się marnuje.
Myślę, że ta nietolerancja w polskim wykonaniu sprowadza się głównie do : Kowalski ma nowego mercedesa, a Nowak jest gejem. Ale Kowalskiego w końcu wsadzą za niepłacenie podatków, a Nowak ... . Świat schodzi na psy, pary mieszane coraz częściej żyją w wolnych związkach, a geje walczą o możliwość zawierania małżeństw. :D 2008/02/11 21:36:19
Dla mnie w związku dwóch gejów nie ma nic nadzwyczajnego, ale popularność tego bloga, agitacja środowisk gejowskich w sprawie głosowania sprawiają, że ludzie tam idą czytać i się dziwować.
Czy gejom chodzi o to by swoimi związkami wzbudzać sensację? Co do zawierania małżeństw myślę, że mamy wypaczony obraz, właśnie przez takich krzykaczy jak te dwa leszczyki. Rozmawiałem z wieloma gejami, żaden tą kwestią osobiście zainteresowany nie był. 2008/02/11 21:43:28
Mam tylko jednego znajomego geja - to przyjaciel mojej najstarszej córki. Jest cudownie ciepłym człowiekiem, który nigdy nie poszedłby w paradzie gejów. Nie dlatego, że się wstydzi, nie o wstyd tu chodzi, lecz o zachowanie delikatności uczuć.
Jest zwyczajnym człowiekiem, dla którego miłość jest tysiąckroć ważniejsza od transparentów:) 2008/02/11 22:02:16
Proces zaraziłeś się ode mnie? :)) Oczywiście tym nie wytrzymaniem :))) Ja puknąłem w jedno miejsce tylko "bliższe ciału" Ty w inne :)). Obaj chyba należymy do tych nie wygodnych, którym trudno zatkać gębę i którzy nie patrzą czy wypada czy nie, ale swoje pomalutku walą. Cóż, skoro inni milczą i wydaje się, że są same ochy i achy, to chociaż dwa takie barnay jak my wydrą paszczę, że nie wszyscy biegają w różowych okularch, a konkurs nie ma różowego boa w okół swej pomarszczonej szyi. Jako podsumowanie pozwole sobie zacytować OBSERWATORA komentującego dziś u mnie:
"Qui non appellat, approbare videtur sententiam" 2008/02/11 23:07:28
Harry, no ale ja nie czepiam się Quentina, bo on gra w mojej lidze. Wiesz, zasady są takie jakie są, wiedzieliśmy o tym startując w konkursie. Możemy sobie kupić karty telefoniczne i sami na siebie głosować. Stawiam, ze Quentin to robi z kimś do spółki i wcale nie uważam, że to jest nie fair. To jak najbardziej słuszne działanie. Zresztą sam zobacz, ludzie z sieci nie głosują. Ile Ty masz głosów, a ile ja? Ja mam 700 - 800 wejść dziennie, a Ty pewnie tysiące. To samo tyczy popularnych przecież "Staników". Patrz jakie dobre i znane blogi przepadły z kilkudziesięcioma głosami w konkursie. Można kontestować każdy system głosowań, każdą formę gry i tak jak Blox nie robić żadnych konkursów. Kiedyś byłem sceptycznie nastawiony do imprez tego typu, teraz mi się spodobało, korzyść z tego taka, że wiem jak to hula no i poznałem kilka interesujących zjawisk, blogów, jak choćby ten, opisywany powyżej.
2008/02/11 23:32:14
Spróbujcie coś skomentować u leszczyków dwóch alb o na tej stronie Walpurga co podałem. Wytną, zabanują, jeśli nie będziecie się z nimi zgadzać, słodzić im. Zobaczycie jak tolerancyjni są geje, jacy otwarci i wspaniali. Tu jest największy problem, bo oni tworzą swoje kasty, TWA i czują się lepsi od innych, gardzą takimi jak ja. Sami wymagają tolerancji. Nie mają prawa WYMAGAĆ, mogą OCZEKIWAĆ.
Oni są lepsi, tak myślą, a taki jak, zwany przez nich pogardliwie "heretykiem" to parias. Na czacie Tlenu jak nie jesteś gejem, nie masz szans zostać administratorem globalnym. Jedyny wyjątek stanowi Dodi, największa czatowa idiotka. która im słodzi i słucha ich jak szeregowiec. 2008/02/12 00:17:54
A mnie się udało zostawić im komentarz, pod rzekomym listem od czytelniczki, oczywiście zachwyconej. Trochę stchórzyłam, bo podpisałam się imieniem (ale za to prawdziwym, hehe) a nie nickiem, ale to po to by mi tacy różni nie wchodzili na mojego bloga. Przed chwilą jeszcze był...
2008/02/12 06:01:26
Najpierw Człowiek, potem jego orientacja seksualna. Na podstawie przytoczonych cytatów Królewiczów, dochodzę do wniosku, że zrobili ze swojej orientacji kabaretowy popis. Czas, zaoszczędzony na czytaniu "królewskiego" bloga, poświęciłam wczoraj dla zapoznania się z innym, prowadzonym przez partnera wspomnianego w tej notce Tomasza Raczka, Marcina Szczygielskiego:
www.berek.net.pl/blog Jeśli o jakości bloga ma decydować TYLKO (bo na to wychodzi) ilość wysłanych SMS-ów, to do dupy mi z takim konkursem. A może to konkurs na blog, który jest najlepszy w zbieraniu pieniędzy? "Jak świat światem, rozrywka zawsze miała stokroć większe powodzenie od wielkiej sztuki" (Jerzy Waldorff)- zaczęrpnięte z Wikicytatów. 2008/02/12 13:20:49
No i wykosiłam królewiczów, jury nie dało się nabrać na słodycz Kotka i drapieżność Tygryska;-)Och, to niedobre jury...;-)
Licencja! 2008/02/12 16:16:58
George, ja traktuję mój blog właśnie w ten sposób jako maszynkę do głosowania. Nocą napiszę dlaczego i wyjaśnię.
Li, gratulacje, cieszę się bardzo. No i co najważniejsze zacznę czytać Twój blog. To chyba największa korzyść dla Ciebie. 2008/02/12 19:09:16
O rety, proces, ja nie wiem czy Ty to zniesiesz, może jednak lepiej nie czytaj;-)Z tym brakiem korzyści, to sobie jakoś wewnętrznie poradzę...A tak naprawdę to dziękuje za gratulacje, miło mi!
Licencja! 2008/02/12 19:12:22
No zobacz, poznaliśmy się dzięki konkursowi Li. Słyszałem o przypadkach, kiedy ludzie poznawali się dzięki tego typu imprezom i potem zostawali kochankami. Na dobre i na złe.
2008/02/12 19:33:07
Nic dodać nic ująć. Powtórzę za jednym z komentujących, że prezentując taki a nie inny obraz homoseksualizmu sami utrwalają istniejący stereotyp. A pisząc o tolerancji w jednym wpisie następnym pokazują, że ta tolerancja to taka jednostronna ma być.
Poza tym bełkot. Niestety. (choć może nie powinnam tego pisać?) 2008/02/12 19:45:00
Trzeba Gofer o tym pisać. Tym bardziej, że inteligentni ludzie piszący o problemach gejów mają podobne zdanie do mojego:
abiekt.blogspot.com/2008/02/o-blogach-akapity-trzy.html A gratulacje złożyłem Ci na Twoim blogu, więc powtórzę: Powodzenia.:) 2008/02/12 21:08:02
Ani Twój blog, ani królewicze nie zakwalifikowali się wcale:( Szkoda:(
2008/02/12 23:29:13
proces! kochankami na dobre i na złe? Nie pisze się takich rzeczy do czterdziestolatki. Jeszcze uwierzy...;-)
2008/02/12 23:41:34
Królewiczów nie żałuję, Persenno. Siebie mi żal niezmiernie.
Masz już czterdzieści lat? Na blogu wyglądasz młodziej. Masz chłopaka, że tak niedyskretnie zapytam, Li? 2008/02/13 07:33:40
proces, no co Ty, chłopaka? Mam już czterdzieści lat, to czas żegnać się z życiem, no nie?
2008/02/14 13:14:35
Mężczyzną staje się formalnie po ukończeniu osiemnastu lat. Albo, jak uważają częściowo w USA, w wieku dwudziestu jeden lat.
W religii żydowskiej to chyba po Bar Micwa, czyli w wieku lat trzynastu. Nie wiem czy "chłopakowi" sąd dałby rozwód bez zgody rodziców. 2008/02/14 13:29:22
Po ukończeniu 18 lat ma się zaledwie zdolność do czynności prawnych. Po ukończeniu 21 lat przestajesz być młodocianym wg prawa karnego. A chłopakiem, albo synkiem mamusi można być mentalnie całe życie... Najfajniejszy jest mężczyzna z chłopięcym urokiem, ale to chyba tylko Hught Grant;-)
2008/02/14 13:36:00
On i ja. Znaczy Hugh Grant i proces7. Chciałabyś mieć dwa w jednym. Zupełnie jak faceci, chcą mieć w kobiecie madonnę i dziwkę.
2008/02/14 18:13:02
Ale uściślijmy- w skład tej kombinacji wchodzi Hugh Grant i proces7, czy też sam Hugh Grant ze swoim chłopiecym urokiem, czy też sam proces jako mężczyzna z chłopięcym urokiem? Lubię wiedzieć...
2008/02/14 19:28:52
Przeraziło mnie już samo to słowo- matematyka. Ale matematyka dyskretna podoba mi się. To coś jak przykładny ojciec rodziny i jego kochanka. On niby funkcjonuje w modelu 2 +2, czyli on, żona i dwójka dzieci, ale jeszcze dykretnie + 1, co już zmienia model na 2+2+1. I oczywiście kombinuje. Kombinatoryka to matematyka dyskretna, piękne:-) A w układzie z Hugh Grantem, który z Was będzie dyskretnie ukryty?;-)
Słowo podzbiór też mnie przeraża. Jako kolekcjonerka lubię mieć zbiory. :-) 2008/02/14 19:32:37
O rety! Wrzuciłam w google "matamatyka dyskretna" i ku mojemu zdumieniu okazało się że: Matematyka dyskretna - zbiorcza nazwa wszystkich działów matematyki, które zajmują się badaniem struktur nieciągłych, to znaczy zawierających zbiory co najwyżej przeliczalne (czyli właśnie dyskretne).
Cała moja koncepcja runęła w gruzy. Ale wiesz, ja się nie nic a nic nie znam na kilku rzeczach, a matematyka i mężczyźni do nich na pewno należą:-) |
|