|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
Fratelli d'Italia (suplement)Nie wiem czy powinienem wprowadzać suplementy do notek czy je aktualizować. Wychodzę z założenia, że jeśli kogoś jakaś rzecz zainteresuje, to sobie poszuka informacji na ten temat. O ile uda mi się w kimś zasiać zainteresowanie problematyką.
Dla grupy 60 osób prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi ponad 99%. Co do Scypiona, było to nawiązanie do słów włoskiego hymnu "Bracia Włosi" : Bracia Włosi
piątek, 25 stycznia 2008, proces7
Komentarze
zyzania
2008/01/26 01:02:32
Jak podchodzisz do tekstów, w których autor stosuje skomplikowane frazy? Sceptycznie? A to już nie znasz innego słowa, które ten „sceptycyzm” zastąpi? A może sceptycyzm jest jakimś słowem elementarnym? Że jak, jak? Ad rem? A to już nie umiesz napisać – do rzeczy? Itd. Itp. Zrób po prostu wykaz słów, o które Ci chodzi. Albo nie pieprz. Bo pierdolicie Panie Proces już w drugiej notce o „salonowych frazach”, jakby nie mogły one być czymś zupełnie naturalnym. Poza tym trudno uciec od zapożyczeń, bo musielibyśmy chyba zamilknąć. Skoro są wyrażenia, które uzyskują słowotwórczą adaptację w j. polskim (choćby – lobby), to dlaczego PRETENSJONALNYM ma być używanie niektórych słów „trudnych” (?!). To już, kurwa, słowników nie ma? Poza tym zawsze można zapytać, co dane słowo oznacza. Rozpisujesz się o tym od dwóch dni jak w ramach jakiejś chorej dumy, honoru i cholera wie czego. Chyba, że piszesz pod te pipki, co tu zaraz się zlecą znów i będą ćwierkać, jak to one ZAŁATWIŁY ELYTY puszczeniem bąka. Skoro istnieje potrzeba używania wyrazów obcych w takich dziedzinach, jak: medycyna, czy chemia – dlaczego ma nie istnieć taka potrzeba dla kogoś, kto np. dostaje orgazmu z powodu fonetyki pewnych wyrażeń: To, że nie rozumiem rachunku prawdopodobieństwa jest wynikiem mojej ignorancji, a nie używania „słów dla wielu niezrozumiałych”. Analogicznie każda dziedzina ma pewien zasób słownictwa, w którym jakiś ignorant nie odnajdzie się.
2008/01/26 01:28:43
Ależ Ty, Zyziu, egzaltowana jesteś. A wystarczyło napisać:
-Nie pierdol, proces! A potem do tego suplement dołożyć. 2008/01/26 01:50:12
No racja, zdaję sobie sprawę z tego że dla mnie wiele językowych sformułowań to codzienność, a dla innych nowość. I vice versa (odwrotnie). Ja na przykład nie rozumiem o czym rozmawiają informatycy (w szerokim pojęciu słowa "informatyk"). Niewiele rozumiem, naprawdę. Jeszcze gorzej jest, kiedy mówią po fińsku.
Póki nie poznałem Sprawy nie znałem frazy "nie pierdol" w sensie przenośnym. Zanim ją poznałem i zrozumiałem inne znaczenie tych słów, to jeśli ktoś tak do mnie się zwracał, zaprzestawałem pożycia intymnego. 2008/01/26 01:55:11
Zyzania, spuść powietrze, bo nam tu odlecisz... ;)
Tutaj chyba nie chodzi o samo stosowanie niezrozumiałych tekstów przez piszących tylko o trafienie do większej ilości czytelników napisanym przez siebie tekstem. Jednym zależy na błyśnięciu i tylko tych co ich zechcą zrozumieć, bo jak sama zauważyłaś istnieją słowniki i inne materiały edukacyjne /nawet jak się nie zrozumie/. Innym zaś zależy na szerszym gronie chętnie czytających. Zastanowiłaś się jaki procent korzysta ze słowników przy czytaniu notek ? To wszystko przez Twoją ignorancję do rachunku prawdopodobieństwa. :P 2008/01/26 02:10:16
Melu - bo gdy ktoś pierdoli, to szczytuję emocjonalnie. Nawet jeśli nie mnie. Taką mam w sobie empatię!
Kawciu - odpimpkuj się, proszę, od mojego (na)dymania, bowiem nie chcę za Twoim przykładem popaść w algorytm zachowań w blogosferze, którą niechybnie uliżesz tak, że kurwa zostanie tylko zgadzać się ze wszystkim. PS. Gdy czytałam kiedyś Twoje notki, to nie wyciągałam nosa z Kopalińskiego. 2008/01/26 18:39:03
Ta kawa okropna jest, nie ma w sobie odrobiny samokrytycyzmu !
Podziwiam Twoją cierpliwość Zyzanio. :)) 2008/01/26 21:48:53
Moje myśli niezbyt jasne widać... więc tłumaczę: Kawa ma rację. Krytykując sposób pisania przez Procesa, nie miałam na myśli słów przezeń użytych, a jedynie sposób przekazania swoich myśli, które dla niewielu są zrozumiałe. Mogę wygooglać hasło: Scypion, mogę wygooglać kiedy i z kim reprezentacja Włoch wygrała, ale nie pozwoli mi to zrozumieć sensu Twojej wypowiedzi, Procesie7. Z matematyki byłam więcej niż słaba, więc nie każ mi wracać do tortury rachunku prawdopodobieństwa. Stosujesz porównania i metafory, których przeciętny czytelnik nie jest w stanie zrozumieć.
W związku z tym masz wybór: albo wysoki poziom i niszowość... albo wysokie statystyki i przeciętny odbiorca - to chciałam napisać wzywając Cię do pisania piękną polszczyzną. Zrobiłam to niezbyt zrozumiale, zatem musiałam wytłumaczyć. 2008/01/27 01:59:46
Kornelciu, pytanie brzmi nieco inaczej, przynajmniej dla mnie. Nie zawsze niszowość oznacza wysoki poziom, nie są to rzeczy tożsame. Problem polega na tym czy szukać dróg rozwoju w popularnych blogach czy nieznanych. W popularnych łatwiej, są widoczne. Czy mój czytelnik czy zwykły "klikacz" mają decydować o tym, co i jak mam pisać? Na to pytanie muszę sobie sam odpowiedzieć. I tu jest dla mnie sedno.
2008/01/27 20:12:30
No widzisz Oso Zła, nauczyłem się nowego kontekstu słowa, a w zasadzie dwóch słów, których pretensjonalnie tu użyłaś. Tylko po co? Te słowa nie pomogą mi wygrać konkursu, ani nie podniosą mi rankingu. Powiem, że nawet wręcz przeciwnie.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. 2008/01/27 20:51:57
Nie tyle pretensjonalnie, co adekwatnie.
PS Twój ranking, Twój problem. 2008/01/27 22:05:39
PS1 Suplement
"British Blondes", to forma amerykańskiej burleski /koniec XIXw/, o silnie erotycznym podłożu, często kończąca się stripizem. 2008/01/27 22:35:04
I z tego określenia burleski zrodziły się dowcipy o blondynkach. Tak teraz sobie skojarzyłem.
|
|