Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

dziewczyna bizona

Przeczytawszy, że ma słabość do czerwonoskórych najpierw pomyślałam o Pokerze i jego wartkiej notce o solarium. Ona jednak miała na myśli tzw. Indian. Mówi się, że literatura dla dzieci i młodzieży powinna uwzględniać psychologiczne konsekwencje wynikające z wieku odbiorców. W powieści Makuszyńskiego Jacek mówi do Placka: Wszyscy się na nas zawzięli! Chcą nas zgubić i zamordować! Niekiedy zatem może przerastać możliwości odbioru młodego czytelnika, a nawet prowadzić do identyfikacji... Tak też wyobraziłam sobie ową dziewczynę, która zamiast upychać w stare rajstopy piasek i bawić się w sklep mięsny, jak wszystkie dzieci na wsi, ucieka na ulubione drzewo jabłoni z Tecumsehem. Wyobraziłam sobie ją jako dojrzałą kobietę, czytającą ukradkiem Dzikiego Andę, szlochającą trzydziesty raz na Tańczącym z Wilkami, nagrywającą każdy odcinek Dr Quinn... Wyobraziłam sobie smutne oczy tej białej squaw, gdy sącząc wodę ognistą w rozjebanym wigwamie, czuje zawód patrząc na swojego wojownika z pilotem, który od czasu do czasu odchyla dupsko, by puścić znaki dymne...

Rozumiem, że literatura pobudza wyobraźnię, ale opinie o dzikości Indian są mocno przekoloryzowane. To Europa, która do połowy XIX wieku zabezpieczała się płóciennymi prezerwatywami stworzyła ten mit. Seks i cielesność wśród Indian to tymczasem płaszczyzny zupełnie naturalne i tylko przy europejskim moheryzmie od czasów kolonizacji wydają się szatańskie. Czytałam kiedyś na forum Kafeterii post zgorszonej dziewczyny, która kochała się z chłopakiem przed ślubem i uważała, że żyje w grzechu cudzołóstwa (sic!), ale najbardziej zgorszył ją fakt przyjęcia przez jej chłopaka komunii. Tymczasem kobiety z plemienia Huichol, pod nieobecność mężczyzn, tworzą na sznurku tyle węzłów ilu miały kochanków, te wrzucone do ognia w świątyni zmazują wszystkie grzechy. To kto tu jest dziki?

Dzisiaj każda odmienność seksualna jest niczym zaraza, tymczasem biseksualizm wodza w wielu plemionach był sprawą naturalną. Tak samo jak homoseksualizm. Kiedy oni stymulują się spożywając liście koki, Ty narażasz się na ekskomunikę społeczną zakupując wibrator, sztuczną pochwę, czy Viagrę. To kto tu jest dziki?

Cejrowski opisywał wioskę indiańską, w której jedna z kobiet oddała się bladej twarzy. W tym plemieniu mężczyzna pozostawał bierny w seksie - kłoda, zatem gdy okazało się, że biały gringo ma ogień w pupie - jak miała wyrazić się o nim owa prekursorka - kobiety olały obyczaje i nie bacząc na konsekwencje same musiały to sprawdzić, czego owocem było płowe potomstwo o niebieskich oczach. To kto tu jest dziki?

Kobiety u Indian Winnebago muszą przeprowadzać się na czas menstruacji do specjalnie przeznaczonych chat kobiet miesiączkujących. U nas zrodziło to dowcip ślepego, który mijając sklep rybny, zawołał: Hej dziewczynki. Tam MŁODZI mężczyźni celowo odwiedzają kobiety miesiączkujące, by z nimi współżyć. Ty tymczasem wahasz się, czy rozłożyć nogi przed swym bladym wojownikiem, tym samym pozbawiając się seksu z wymarzoną czerwoną twarzą... To kto tu jest dziki?

Notka dedykowana Meli vel Sprawa.

Zyza

piątek, 28 grudnia 2007, zyzania
Komentarze
2007/12/28 22:38:42
Dziękuję, Zyziu, za dedykację, ale z przykrością stwierdzam, że wszystko popieprzyłaś. Cztery kluczowe słowa: "wieś", "Indianin", "dzikość" i"rozkładanie", użyłaś bez sensu, jakbyś wczoraj była kompletnie nastukana. Pewnie pisząc tę notkę niezupełnie wytrzeźwiałaś. O wsi to rozmawiałyśmy w kontekście Twoich zabaw w rodzinnym gospodarstwie, gdzie jako nastolatka przyglądałaś się rozmnażaniu Waszego inwentarza. Z tego też tematu wywodzi się owa dzikość, której się nie potrafisz i nie chcesz wyzbyć, jako że prymitywizm to jest to, bez czego seks dla Ciebie nie ma sensu. Moja słabość do Indian, to niezupełnie tak, mam słabość do pewnego typu indiańskiej urody, którą reprezentuje Keanu Reeves, a który kojarzy mi się z moją dawną miłością. Kiedy patrzę na jego fotki, to nogi same mi się rozkładają. O tym sobie wczoraj rozmawiałyśmy, Zyziu. A od indiańskich zabaw nie stronię, wczoraj rzeczywiście sobie odpuściłam, ale tylko dlatego, że mi pralka się spsuła.
-
2007/12/29 10:20:00
A jeśli chodzi o kwestię skalpowania? Nie wyobrażam sobie zdejmowania skalpu z wydepilowanej cipki. Nawet nie ma jak wziąć w garść bobra.
-
2007/12/29 11:19:10
Ależ Procesie, squaw zaplatają sobie warkoczyki. Nie wiedziałeś ?
-
2007/12/29 12:52:42
Marzysz o kolekcji bobrów? Nosiłbyś je przytroczone do paska?
-
2007/12/30 13:00:45
I same by się te bobry czochrały.
-
2007/12/30 19:50:17
Sprawciu, widzisz jaka ja durna jestem? Ilekroć piszesz o wężu, myślałam, że to tak przewrotnie o mężu, a Ty o pralce...

Czochrać bobra, to chyba to samo co trzepać kapucyna itd. Ale nie będę upierać się, w końcu jesteś specem od masturbacji.






site statistics