Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

No llores por Galtieri

Życie światowej piłki nożnej w latach osiemdziesiątych upływało pod znakiem i panowaniem Argentyny i Włoch, które to ostatnie w 1982 roku odebrały Argentynie zdobyte mistrzostwo, by oddać je jej w 1986. W 1982 roku Argentyna nie tylko oddała tytuł mistrza, ale także przegrała wojnę o Malwiny- Falklandy z Wielką Brytanią. Odwet za tę wojnę wziął chłopak ze slumsów Buenos Aires, pomagając sobie ręką w 1986 roku w Meksyku.
Wielki Menotti doprowadził Argentynę w 1978 na szczyty, w mistrzostwach w których zagrały legendy piłki, także polskiej.
Klub River Plate, na którym oparł César Luis Menotti reprezentację, składał się w znacznej mierze z zawodników o włoskich nazwiskach, co sugerowałoby ich pochodzenie z kraju aktualnych mistrzów świata. Co było zgodne z prawdą zresztą. Buenos Aires jest bardzo włoskie.
W Europie do 84 roku mistrzami pozostawali Niemcy, oni też byli wicemistrzami świata od 82 do 90 roku, by w 90 zdobyć mistrzostwo w Rzymie na Stadio Olimpico. Na tym samym stadionie, w 1980 wspominany przeze mnie w ostatniej notce, najbrzydszy piłkarz świata- Horst Hrubesch- zapewnił Niemcom mistrzostwo Europy, strzelając dwie bramki w meczu finałowym z Belgią. Od 84 mistrzem Europy była Francja, a od 88 roku Holandia, która zagrała z ZSRR w finale Mistrzostw Europy w Monachium. ZSRR już po raz ostatni występował przed rozpadem socjalistycznego związku bratniego. Te mistrzostwa były też ostatnimi organizowanymi przez Zachodnie Niemcy, bo 1990 NRD, czyli Niemcy Wschodnie, przestały istnieć. Zatem Zachodnie, wchłaniając je, również zmieniły niejako tozsamość.
Lata osiemdziesiąte to także upadek polskiej piłki. Piłki której lata świetności wypadały na lata 1972- 1982. W 1974 i 1982 zajęliśmy trzecie miejsce w świecie. Tej potęgi nie odzyskaliśmy po dziś dzień. W 1986 roku pożegnaliśmy się z udziałem w mistrzostwach na 16 lat. A jak zapewne wiecie, w ME nie zagraliśmy jeszcze nigdy.
To załamanie polskiego futbolu pogłębiało depresję Polaków w latach 80-tych.
Polska piłka ligowa w latach PRL rozwijała się głównie przy ośrodkach przemysłowych. Te miały pieniądze i zatrudniały piłkarzy w zakładach pracy, ci zaś otrzymywali tam pensje i różnego rodzaju dodatki, oczywiście nie pracując w firmie, a zajmując się treningami. Stąd przykładowo Śląsk był poważnym zagłębiem piłkarskim, a polscy piłkarze mogli zdobyć złoto na Olimpiadzie w Niemczech w 1972 roku, bowiem mieli status amatorów, co oczywiście było jednym wielkim przekrętem krajów obozu socjalistycznego, bowiem jego sportowcy nic z amatorstwem wspólnego nie mieli. Niestety MKOL wiedząc o tym, pozostawał bezsilny. Dzięki temu wielu takich "amatorów" z ZSRR czy NRD mogło przekłamywać statystyki medalowe olimpiad.

Mistrzostwa Świata w Argentynie pamiętam doskonale, były naprawdę piękne, mimo że w kraju steków, patatów, pampy i gauchos, Polska nie zdobyła mistrzostwa, choć mówiono, że wtedy właśnie miała największe szanse. Przegrani w finale Holendrzy pocieszali się w ramionach ślicznych Argentynek, myślę, że podobnych do Nikaraguanki, Barbary Carrery:

barbara_carrea03 barbara_carrera01

Dziś Argentyńczycy wprawdzie piętnują juntę, dzięki której zdobyli mistrzostwo, a także Maradonnę i jego rękę w meczu z Anglią w Meksyku, ale z osiągnięć są dumni. Tak jak oskarżają generałów o wywołanie wojny z Brytyjczykami o Falklandy, jednak wciąż uważają, że to są ich Malwiny.
Sport jest jednak ponad podziałami. Sam kibicowałem Wiśle Kraków, w latach osiemdziesiątych była ona klubem, której patronem była znienawidzona milicja obywatelska, ale grało tam sporo moich kumpli, którzy nic wspólnego z ZOMO nie mieli, tak samo jak Kempes, Passarella i Menotti z juntą.

poniedziałek, 22 października 2007, proces7
Komentarze
2007/10/22 23:32:59
Mistrzostwa z 1982 roku w sposób szczególny zapadły mi w pamięć. To były jedyne chwile w całym moim życiu kiedy tak bardzo rozemocjonowała mnie piłka nożna. Patrzyłam w ekran z zaciśniętymi piąstkami, skakałam i krzyczałam z radości gdy padały bramki. Końcówka tylko była nieco mniej w smak, jakiś żal taki, że mogli być wyżej... ale radość i tak była. Potem już z piłką wiązały się same rozczarowania i jakoś nie bardzo wierzyłam, że może to ulec zmianie. Wolę oglądać naszych koszykarzy, siatkarzy czy siatkarki.

A na zdjęciach jakaś lamparcica tym razem ?

Miałam sie tutaj nie wpisywać, ale co tam. :P
-
2007/10/23 22:39:08
Masz rację, ten półfinał, przegrany przez Polskę 0:2 z Włochami w 1982, to był koniec polskiej piłki. Mecz, który nie zapadł mi w pamięć.
Bardzo dramatyczny był drugi półfinał, chyba jeden z najbardziej dramatycznych meczów historii finałów MŚ Francja vs. RFN
-
2007/10/24 22:19:26
a ja pamiętam jak zlaliśmy Peru po wcześniejszych dwóch remisach i pamiętam piosenki z całej Polski... entliczek-pentliczek... oraz puste ulice i krzyki na osiedlu po każdym golu
-
2007/10/24 23:54:25
No tak, to był stan wojenny, smutne lata, więc piłka je nieco oslodziła.
W 1982 roku zagraliśmy z Włochami dwa razy. Nasz pierwszy mecz i ostatni- półfinał.
-
2007/10/25 13:05:37
Ciekawe. Pozdrawiam.
-
2007/10/28 07:00:45
Ze wstydem się przyznam, że jestem "nogą" w piłce nożnej. Ale wiem, że ta gra wydobywa ogromne pokłady adrenaliny u graczy i u kibiców. Kobieta Drapieżny Kot- też potrafi wydobyć. A co z Kobietą Myszką? Potrafi czy nie? Szarość określa szarość, ale czy zawsze?
Może dlatego, że myszki są małe i wtapiają się z łatwością w szare tło, nie zauważamy wśród nich cętkowanych okazów? ;)

-
2007/10/28 21:05:49
A jakiż to wstyd być nogą w nożnej? Wszak: "piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy" [by Gary Lineker].
W zasadzie Lineker nie policzył sędziów, którzy też biegają, w tym jeden nawet na boisku.






site statistics