|
Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu
American dream i polska gąbkaW połowie lat osiemdziesiątych w Polsce, ale nie tylko, bo w wielu krajach Południa czy Zachodu Europy, marzeniem wielu ludzi był wyjazd do USA. Niektórym udawało się przecisnąć przez formalności paszportowe, ale i także restrykcyjną wobec Polski wówczas amerykańską politykę imigracyjną czy wizową.
Policyjny system PRL pozwalał w pewnych okresach emigrować swoim przeciwnikom politycznym. No ale cóż wart był antykomunista czy działacz podziemny w Ameryce? Z ramienia jakichś fundacji czy innych programów, mogli wyjeżdżać ludzie współpracujący z systemem PRL. No, ale dalej, jaką wartość przedstawiał w Ameryce wykwalifikowany sekretarz komunistycznej partii? Gospodarka, jak i system edukacyjny, poza „klasyczną nauką", gdzie mam na myśli podstawowe dziedziny edukacji, był zapóźniony w stosunku do amerykańskich rozwiązań o kilka, a może kilkadziesiąt lat. Zatem nawet prości fachowcy polscy sprawdzali się w nielicznych dziedzinach i wykonywali tam prostsze czynności. Myślę, że ci prości ludzie, którzy wyemigrowali w latach osiemdziesiątych po prostu za chlebem, bez obciążeń, balastów komunizmu, wyszli na tym najlepiej. Po prostu wystartowali od zera, co po czasie ustawiło ich dość szybko w pozycji amerykańskiej klasy średniej. Oczywiście, że umiejętności radzenia sobie z trudnościami i umiejętność tak zwanego „kombinowania" charakterystyczna dla PRL-u, była w kraju Miltona Friedmana i Elvisa Presleya niezwykle przydatna. Tę niewątpliwą pole position na starcie, niwelował fakt, że Polacy często nie znali języka i zamykali się w gettach emigracyjnych, nie asymilując się zupełnie z lokalną społecznością. No ale to urok tego kraju, gdzie niezwykła dynamika, postrzegana często oczyma Europejczyka jako chaos, właśnie pozwala mniej znanemu aktorowi zostać tam wybitnym politykiem, co w Polsce jednak rzadko, ale też się zdarza, bo u nas całkiem przeciętny elektryk zostaje wybitnym politykiem. No ale w tych licytacjach nikt nie przebije Żydów, bo u nich syn cieśli został Panem Bogiem. Wielu pewnie głowi się i jeszcze długo będzie myśleć nad tym fenomenem USA. Czy to Bóg kocha Amerykę? ![]() Amerykańskie gwiazdeczki muzyki i seriali
Odizolowana od Zachodu Polska lat osiemdziesiątych była dość egalitarna pod względem kulturowym i ekonomicznym. Ekonomicznym, bo nawet te „wille" kacyków z PZPR to były 80- 100 metrowe domki, a majątek, który wyróżniał ich od przeciętnego Kowalskiego PRL-u to był jakiś polonez kupiony na talon (prawie darmowy, ale pieniądz w PRL-u nie był towarem jak w wolnorynkowej gospodarce) i wczasy w Jugosławii albo nad Morzem Czarnym w Bułgarii. sobota, 01 września 2007, proces7
Komentarze
2007/09/01 22:27:51
To blog w kategorii "dla dorosłych", Kawo. Stąd spokojnie możesz napomknąć o ujeżdżaniu.
Prezentowałem tu gdzieś gwiazdeczkę "spaghetti westernów", która pozowała akurat do mojego Playboya. 2007/09/01 23:21:33
W latach 80-tych polska emigracja zaczęła wychodzić z cienia, z getta. Przestała wstydzić się swego pochodzenia i zaczęła rozwijać biznes, już nie tylko dla Polaków, ale i dla Amerykańskich odbiorców. Wtedy w Stanach zaistniały nazwiska jednych z najbogatszych teraz Polaków:Edward Błęka, Franciszek Bobak, Jan Kucharski, Tad Styrczula, to oni zmienili wizerunek polskiego biznesu w Stanach, od nich się zaczęło. Ameryka dała im możliwość rozwoju, a oni wykorzystali tę "miłość" Pana Boga.
kawciu, ale Winnetou, to było ciacho, co? 2007/09/01 23:35:22
No widzicie, wszystko układa się w logiczną całość, bowiem Winnetou mówił po niemiecku:
- Nicht schiessen Old Surehand! - Meine liebe Apanaczi! 2007/09/01 23:41:48
Old Surehand miał długą strzelbę i strzelał wyśmienicie, a Apanaczi byłaby cudnym króliczkiem. Fakt, zazębiło się.
2007/09/02 11:59:03
Old Surehand był przyjacielem Winetou.
Czytałam namiętnie Karola Maya. W kioskach kupowałam seryjnie zeszyty z częściami do jego powieści. Potem rodzice oddali je do introligatora. Taki Winetou to było coś, Sprawciu. :P O ujeżdżaniu i długich strzelbach mam pisać, Procesie ? Napiszę Ci, wiesz gdzie... ;) |
|
Muzyka country, też uwielbiam słuchać, często słuchałam szczególnie podstarzałą już Dolly Parton.