Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Kurakurakura

Moim zdaniem to niegodne faceta by pastwić się nad babą, nawet gdyby czasem istotnie zachowywała się jak bufetowa GS-owskiegio baru piątej kategorii. Nawet jeśli facet jest przewrażliwioną pindzią czatowo- blogową. Może i to skuteczny blogowy marketing, owa negatywna kampania reklamowa, jednak niestety sprowadza dyskusję i jakość życia okołoczatowego na najniższe poziomy. To naturalnie moja prywatna opinia, ale w momencie, gdy widzę co wyprawia część Gminnego Komitetu Resursy to mam niesmak. Kiedy wyobrażam sobie hrabiego Szarma w kirysie, ze szpadą u boku dymającego kurę, to zdaje mi się to żałosne.
Rozumiem walkę z banującymi głąbami przy władzy, którzy mszczą się zakazami wstępu dla wszelkich podejrzanych loginów podobnych do znienawidzonego. Wojnę z uzbrojonymi fioletowymi fajfusami. Czy choćby wcześniej krytykę władz CZATerii, za którą groził ban na IP, a nawet całkowitą eliminacją z serwisu, tak jak to się stało w moim wypadku. Ale budowanie ideologii na walce z prostą babą, gospodynią domową, która sobie pisze blog? A niechże sobie pisze, miliony gospodyń domowych codziennie piszą blogi. Że reklamuje? No i cóż z tego?
Szarm twierdzi, że linki umieszczane na innych blogach służą promocji, zaś na jego blogu mają charakter
jedynie informacyjny. Napisanie kilkudziesięciu notek o Kawie nie jest promocją, bowiem jest to działanie nieświadome.
Jedne kobiety oddają się mężczyznom świadomie, a drugie zupełnie nieświadomie, bowiem są bardzo zakochane bądź pijane. To oczywiście duby smalone, gdyby nie inspiracje z Forum i innych blogów mających swą genezę na Forum, Szarm zwinąłby już dawno blogowy biznesik.
Trzy kolorowe cipki.
Po prostu inaczej widziałem ideę walki z głupotą i debilizmem na czacie.
Problem polega na tym, że kiedy fioleci likwidowali Lokomotywę, której to dobro leżało podobno Szarmowi na sercu, ten zajmował się swoimi porachunkami z drugą przewrażliwioną cipką. Och hipokryzjo! Szarm wlazł do pokoju Grzesia, w którym on pomalował go na zielono. Diabli wiedzą dlaczego to zrobił Grześ, może widział taki jeden film, w którym facet pomalował swojej kochance włoski na cipce na zielono, żeby było bardziej seksi. Czerwona cipka pomalowała drugą czatową cipkę na zielono. Jedna przewrażliwiona czatowa cipcia chlapnęła farbkami drugą i wielkie aj waj. Piszę w pokoju Grzesia, bowiem Miia była wówczas w szpitalu, a sjuperjuzerzy tlenowi raz po raz likwidowali nam pokój. Sam zajmowałem się wtedy fioletowymi męskimi cipkami, które kasowały nam pokój. Może różnice ideologiczne między Szarmem i mną tkwią w barwach łonowych?

Całe to Biuro Polityczne Resursy prawie wcale nie uczestniczyło w naszym życiu czatowym czy na forum, ale czytali wnikliwie wszystko co napisaliśmy, wychwytywali jakieś ciekawe ich zdaniem kawałki i żerowali na tym, by zachować jakąś blogową ciągłość.
To samo na czacie, gdzie podglądając nas pod milczącymi pseudonimami wykonywali zapisy, które miałyby podważyć ideę Lokomotywy. Mimo szeregu tych prowokacji i działań wrogich sił, Lokomotywa przetrwała rok, co jak na czatowo- wirtualny żywot jest niezłym wynikiem. Przykładowo pokój Szarma na czacie trwał 6 miesięcy, a Konfraternia 9 miesięcy. Dla porównania, Forum Lotu egzystuje już jak pisałem w poprzedniej notce 18 miesięcy. To są naprawdę długie wirtualne żywoty. Zapewniam Was.
Przy czym należy zaznaczyć, że Resursa, czy potem pokój Szarma miały raczej tendencję do zamykania się na czat i świat. I w efekcie do kurczenia się. Nawet w pewnym okresie stworzyliśmy pokój, który był dostępny tylko dla zamkniętego kręgu i mordowaliśmy się tam ze sobą w kurniku.
Ja chciałem budować czaty, fora, potem tworzyć społeczności blogowe, a nie zamykać się na zadupiu szarmowego bloga.
Cenię Szarma za jego wielorakie talenty i zawsze będę miłośnikiem jego twórczości, jednak zdaję sobie z tego sprawę, że jest on bardzo małostkowy i zawistny przy tym, co zapewne wynika z jego wrażliwości. Przecież czaty i fora mogła budować Konfraternia, nie tylko burzyć i pastwić się miesiącami nad jakimś niedorozwiniętym toratoratora czy jak teraz, nad gospodynią domową, która sobie pisze blog.
Ale Szarm nie mógł tego robić, bo właśnie on jest jak kwoka, musi wszystko ogarniać i mieć pod kontrolą. Pewnie duma, ambicja i zazdrość nie pozwoliły mu skorzystać z moich koncepcji.
Gdybym po dziś dzień tkwił w tamtejszym towarzystwie, to nie powstałoby tyle blogów (w tym mój), nie rozkręciłbym Lokomotywy czy Forum Lotu.
Ba! Nawet wcześniej, kiedy byłem jeszcze z nimi, przecież nie byłoby Cylonów! Bo Konfraternia nie wychylała nosa poza zamknięty krąg i nie mogłem ich namówić do wizyty w pokoju „Dla dojrzałych (po 30-tce)". Dopiero całe zamieszanie z moim „penisem7" ich zmobilizowało. Jaguś rozdmuchała historię na forum pokoju tamtejszego czata i mieliśmy niezłą zwierzynę łowną na jakiś czas.
No ale proces poszedł z Konfraterni to sobie polują teraz na kury i na mnie. Trochę żal, bo mają całkiem niezły sprzęt myśliwski.
Prawda jest też taka, że gdyby nie czat i czytelnicy na nim pozyskani, dzięki właśnie moim krytykowanym przez Szarma promocjom, to pies z kulawą nogą by nie zajrzał na Wasze blogi. Czytałyby je Wasze rodzinki i koleżanki z pracy. Najczęściej z grzeczności.

proces

poniedziałek, 07 maja 2007, proces7






site statistics