Per vaginam ad astra
Blog > Komentarze do wpisu

Obywatelu Pedale!


(Test serwisu blogowego)

Sporo słyszę i czytam ostatnio w mediach o tym problemie. Przyznam, że większości rzeczy nie rozumiem. O cóż chodzi w tych paradach równości? Nigdy nie słyszałem o ludziach, którzy byliby prześladowani ze względu na odbiegające od normy preferencje seksualne. No, może za wyjątkiem kilku medialnych afer dotyczących znanych pedofilów.
Seks dorosłych (sic!) osób jest wyłącznie ich sprawą. Tak jak i wspólne ich życie, zarządzanie majątkiem, wspólne wychowywanie dzieci, o ile takie prawa mogą nabyć. Dlaczego ktoś ma im zabraniać małżeństwa? Kochania się, wspólnego życia? Dlaczego miałbym zerwać z kimś stosunki towarzyskie z powodu jego seksualności? Jeśli chodzi o kwestie wychowywania potomstwa, to biorę pod uwagę tylko adopcję z oczywistych powodów. O ile mi wiadomo, to decyzję o orzeczeniu prawa do adopcji, wydaje sąd. Gdybym ja był tym decydującym sędzią, to nigdy bym takiej decyzji nie podjął, z powodów naturalnych, społecznych, etycznych i stricte pragmatycznych.
Nie znalazłem dokładnych statystyk, ale najprawdopodobniej homoseksualiści to jakieś kilka procent populacji, niektóre ze źródeł podają liczbę czterech procent (ponad 20 procent populacji to Chińczycy, tyleż samo oglada codziennie Mundial w Niemczech, a co drugi mieszkaniec naszego globu mieszka na terenie Azji).
Nie przeszkadzałoby mi, gdyby ślub dawał mi ksiądz, który jest gejem. Wypiłbym z jednego kubka z pedałem, poszedłbym z nim do kina, obejrzał wspólnie mecz. Spokojnie mógłby być moim kumplem. Chętniej zatrudniłbym geja, czy lesbijkę, bo osoby ze związków homoseksualnych teoretycznie nie wychowują własnych dzieci, stąd więcej mają czasu na poświęcenie się pracy zawodowej. Lesbijka jest idealną pracownicą, odpadają urlopy macierzyńskie, wszelkie okresy ochronne dla ciężarnej i przywileje związane z opieką nad dziećmi.
Powiem więcej, osobom biseksualnym, które żyją w „trójkątach”, też pozwoliłbym się rozliczać z fiskusem, wspólnie z partnerami. Jako i poligamistom.

Kilkadziesiąt procent osób żyjących w legalnych związkach, przeżyło romans z kochankiem. Sądzę, że ta „trzecia” szczególnie, powinna być chroniona prawem. Słyszałem wiele o mizernym losie kochanek, które faceci mają „na boku”, obok rodziny.
Poligamia jest również naturalna i przypisana nam gatunkowo, a statystycznie skłonność do niej, wyżej się plasuje, niż skłonność do homoseksualizmu. I tu poważnie zastanowiłbym się nad prawem adopcji, dla takich związków wieloosobowych, bowiem takowy, daje większe szanse dziecku, zarówno materialne jak i na to, że choć jedno z rodziców nie będzie na przykład alkoholikiem, albo sadystą.
Dziwię się jedynie Kościołowi Katolickiemu, że nie chce zaakceptować związków tej samej płci. Zamieniłby jedno, bardzo dyskusyjne, według niego zło, na całkowite zniwelowanie dwóch dla niego poważniejszych: aborcji i antykoncepcji. W związkach homoseksualistów przecież tych dwóch problemów nigdy nie będzie.

Był sobie w Warszawie marsz równości, huczało o tym w mediach. Nie wiem o wyrównanie czego im szło i nie wiem, czy zrównali, ale była tam kupa ludzi z zagranicy, którzy przybyli wesprzeć naszych umęczonych i skatowanych homoseksualistów. Przyjechali ich bronić przed polską zaściankowością i naszą rodzimą, buraczaną, szczerbatą homofobią. Całe 3 tysiące ludzi przybyło paradować, a chroniło ich 2 tysiące uzbrojonych policjantów (statystycznie zatem pośród tych policjantów, też było kilkudziesięciu homoseksualistów).
Dzięki tej manifestacji właśnie się dowiedziałem, że jesteśmy nietolerancyjnym krajem, a okażemy się jeszcze bardziej wrednym, gdy podczas jednej z takich parad, zostanie poważnie ranny lub zginie jakiś gej, którego uczynią męczennikiem, a Polska stanie się centrum homofobii. I pójdzie w świat, jacy to my jesteśmy. Dawniej kradliśmy samochody, kiedyś okażemy się wrednymi pogromcami pedałów.

Ale są i pozytywne aspekty całej tej kampanii. Dowiedziałem się, że numero uno polskiej sceny politycznej to Roman Giertych, a jakby nie geje, to nigdy nie dowiedziałbym się o istnieniu posła Wierzejskiego i jaki obrzydliwy głos ma posłanka Senyszyn. Cóż, media zapewniły im wybór na następną kadencję. Jak widzę czasem tych niektórych z lewej i tych z prawej, to mam ochotę im tak centralnie, w papę. Wiem, że to brak tolerancji, wiem.
Gdyby nie kwestia szerzącej się u nas homofobii, nigdy nie usłyszałbym o wybitnym i utalentowanym polskim aktorze, Jacku Poniedziałku. A on przecież znany i odważny, bo wyznał, że jest pedałem. Nie bał się. Dziś mi trochę wstyd, że nie oglądałem nigdy tego najpopularniejszego serialu polskiego, w którym ten najsłynniejszy aktor - gej gra.

Cały ten szum medialny zaczął mnie interesować, gdy najważniejszą informacją dnia w TVN 24 stał się ślub Eltona Johna. I sobie tak myślę, że tolerancja według mnie polega też na tym, by ludzie o odmiennych preferencjach seksualnych, tolerowali też lęk przeciętnych ludzi przed społeczną akceptacją algorytmu: od gustu seksualnego, przez lobbing, aż po prawo. Bo dla wielu ludzi, marsz ku równości, może być pretekstem do marszu ku pedofilii, zoofilii i innych takich.

Monika robiła loda prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Pomyślcie, gdyby Lewinsky była facetem. Założę się, że Clinton poleciałby z hukiem, nawet jakby nie skłamał, jak to zrobił z Moniką.
I niestety, taka jest dla Was smutna prawda, miłe cioty. I w żadnym kraju nie będzie żaden gejowski aktywista prezydentem, czy premierem, bo stanowicie mniejszość i chyba to jest sprawiedliwe.
W Estonii holenderski ambasador zmuszony był do ucieczki przed homofobią do Montrealu.
Uważam, że czasem wszyscy obrońcy praw homoseksualistów, powinni też wykazać się tolerancją i uszanować pewne rzeczy, prawa i zwyczaje innych. Wiem, że ludzie pragną wolności i swobody, ale nikt rozsądny nie będzie się afiszował z homoseksualizmem w Arabii Saudyjskiej, bo tam jest to karane śmiercią, jak też nikt nie będzie pił tam alkoholu w czasie Ramadanu, nawet jak jest alkoholikiem.
Ja nie współczuję pedałom, bo oni tego nie chcą, oni chcą kochać tak jak kochają. Życzę im dobrze i uważam ich za normalnych, sympatycznych ludzi. Bo właśnie oni wzbudzają sympatię częściej, niż osoby heteroseksualne. A może to jakaś forma współczucia jednak?
Ale prawda jest też taka, że efektem tej całej kampanii na rzecz równości, będzie agresja, a zyskają na tym nie prości, zwykli homoseksualiści, a politycy, którzy właśnie są pedałożercami. Tak wygląda demokracja parlamentarna, niestety. Czasem przewrotna, gros inteligencji, większość mediów, kontestują Sejm, który stworzył Rząd, kwestionują wolę narodu, który wybrał Prezydenta. Czy wybory były nieuczciwe?

Skrajny liberalizm obyczajowy prowadzi czasem do zła. Tolerancyjny Berlin lat dwudziestych, mekka gejów, jedna wielka parada miłości i równości, stał się za chwilę stolicą imperium zła. Niebawem w tym samym Berlinie rozegrają finał Mistrzostw Świata. Nie będzie tam homofobii, nietolerancji. Będą emocje, wygrani i przegrani. Ale to będzie wszystko prawdziwe, nie to jak ta cała medialna pseudotolerancja, pełna hipokryzji, od której chce mi się rzygać.

Pierwszy homoseksualista Rzeszy, uwięziony w czasie Nocy długich noży, wkrótce potem zamordowany na rozkaz Adolfa Hitlera

proces

niedziela, 18 czerwca 2006, proces7
Komentarze
2006/06/25 01:23:53
A testuj, testuj...
-
2006/06/27 09:05:05
O! I tu mnie znalazłaś...?
-
2009/12/26 00:19:11
Rozkaz zamordowania, miał związek z jego orientacją?

Może Hitler po prostu bał się o swoją dupę...;-)






site statistics